REKLAMA

Ciekawy przypadek Macro Games. Producent gier, który znalazł się na dnie

Adam Hajdamowicz2018-08-14 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2018-08-14 06:00
YAY Foto

Gry plus giełda nie zawsze równa się sukces. Spółka Macro Games znalazła się niemal na dnie. Podejrzenia budzi wiele działań jej władz, a notowania akcji są już od dawna zawieszone.

W momencie, gdy wielu zachwyca się kolejnymi sukcesami producentów gier, a kursy CD Projektu czy 11 bit stale biją rekordy, inne polskie studio znalazło się w bardzo poważnych tarapatach. Macro Games, bo o nim tu mowa, doczekało się już licznych upomnień od GPW, a od czterech miesięcy zawieszony jest nawet obrót akcjami tej spółki.

Dwa szczyty

Szczyt popularności akcji Macro Games (poza wysoko wycenionym debiutem) przypadł na styczeń 2017 roku. Wtedy to spółka ta nawiązała m.in. współpracę z T-Mobile, a całe przedsiębiorstwo wyceniano na nieco ponad 100 mln zł. Nieco później pojawił się także raport za 2016 r., w którym Macro Games wykazało najwyższy zysk netto w historii (1,67 mln zł).

Niemal wraz z rekordowymi wynikami nastąpiła jednak gwałtowna wyprzedaż akcji przez głównego akcjonariusza, spółkę WKM, co przyniosło ogromne giełdowe spadki. I choć stopniowo kolejne raporty spółki były coraz gorsze, to przez długi czas ciężko było uzasadnić aż tak gigantyczną przecenę (ponad 50 proc. w jeden miesiąc).

Kliknij, aby przejść do notowań / Bankier.pl

Ciągły brak pieniędzy

Już wtedy niepokoić jednak mogły jednoczesne emisje akcji i obligacji. Wyraźnie wskazywało to, że spółce brakuje gotówki. Mało tego, Macro Games swego czasu zapowiadało nawet tak zwane ICO (Initial Coin Offering), a więc pozyskanie finansowania poprzez emisję własnej kryptowaluty MacroCoins.

Najwięcej podejrzeń budzi jednak ostatnia emisja akcji serii G, która odbyła się pod koniec 2017 roku. W jej ramach sprzedano bowiem ponad 11,5 mln akcji po cenie emisyjnej równej 0,10 zł. Łatwo zatem policzyć, że daje to wpływ do budżetowej kasy nieco powyżej 1 mln zł. Choć akcje te zostały przydzielone konkretnym osobom, to jednak aż do teraz nie dopuszczono ich do giełdowego obrotu. Akcjonariusze ci zatem, pomimo wpłaconych pieniędzy, nigdy nie zobaczyli tych akcji na swoich rachunkach maklerskich.

Pierwsze sygnały problemów

Za pierwszą oznakę pojawienia się poważnych problemów (nie licząc wyprzedaży akcji przez WKM) można było uznać pozornie błahy komunikat o zmianie terminu publikacji raportu za III kwartał 2017 roku. Choć termin ten przesunięto o zaledwie 6 dni (z 10 na 16 listopada), to w wyniku tego przekroczono wymagany okres 45 dni na opublikowanie kwartalnych wyników finansowych. Nie mogło się to zatem obyć bez chwilowego zawieszenia obrotu akcjami spółki, a także pierwszym upomnieniem spółki przez GPW. Nieco wcześniej Macro Games zmieniło także prezesa spółki.

Naprawdę dziwne rzeczy zaczęły się jednak dziać od lutego 2018 roku. Wtedy to wszystkich pozostałych akcji pozbyło się WKM, z czego większość trafiło w ręce spółki Rolling Games. Nieco później z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej zrezygnował Janusz Fajkowski. Z kolei już w marcu spółka szumnie ogłosiła nad jakimi grami obecnie pracuje. Dokładnie w tym samym czasie nastąpiła jednak prawdziwa „ucieczka z pokładu” wielu kluczowych osób. Zrezygnowali wtedy dwaj członkowie rady nadzorczej, a także kolejny prezes spółki. Z doświadczenia można powiedzieć, że tak duży zbieg w czasie rezygnacji bardzo często następuje w przypadku ogromnych problemów spółki. Nie inaczej było również tym razem. Tuż po tym Macro Games znów spóźniło się z publikacją raportu, a akcje spółki 13 kwietnia 2018 roku zostały ponownie zawieszone. Tym razem jednak na znacznie dłużej, obrotu tymi walorami nie ma aż do dziś.

Spółka widmo

Przez ostatnie kilka miesięcy Macro Games stało się niemal spółką widmo. Zarząd nie publikuje żadnych raportów, ani nawet zwykłych komunikatów. O zapowiadanych grach już później nigdy nie wspomniano, a główna część działalności przedsiębiorstwa, jaką były portale zrzeszające społeczności graczy… zniknęła. Prowadzone przez spółkę portale (CSCenter.pl, Mycraft.pl czy SteamKeys.pl) zostały całkowicie zlikwidowane, a słuch o wszelkich pieniądzach wpłacanych do spółki jeszcze w zeszłym roku zupełnie zaginął. Pozostał niesmak oraz grono zawiedzionych inwestorów.

Źródło:
Adam Hajdamowicz
Adam Hajdamowicz
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Głównym obszarem jego zainteresowań są rynki akcji, w szczególności skupia się na opisywaniu sytuacji spółek z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Śledzi także wpisy na listę ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego. Absolwent finansów i rachunkowości na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, posiadacz licencji maklera papierów wartościowych nr 3313.

Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
leechu84
zapomnieliście podać moim zdaniem najważniejszego faktu z tej historii, a mianowicie chodzi o wyprowadzenie kasy z firmy poprzez zakup 49% udziałów w jakiejś firmie "krzak" z USA. To było ostatnim gwoździem do trumny tej firmy.
niciel
Znam trochę tą spółkę i grałem na jednym z ich serwie przed zamknięciem serwera był kłopot z dostaniem mapy ostanie prawie nigdy nie dają map graczom jedyna jak jest to bodajże 10 edycja było ich 12 ja od 10 edycji gram i pod koniec tej edycji ich serw padł administracja w tym czasie się zmieniała diametralnie Znam trochę tą spółkę i grałem na jednym z ich serwie przed zamknięciem serwera był kłopot z dostaniem mapy ostanie prawie nigdy nie dają map graczom jedyna jak jest to bodajże 10 edycja było ich 12 ja od 10 edycji gram i pod koniec tej edycji ich serw padł administracja w tym czasie się zmieniała diametralnie do maszyny administracja serwera w 100 procentach nie miała dostępu z forum też ciężko jedyne co to mogę powiedzieć to to ze gdyby dali jednemu technikowi cały dostęp do maszyny to by może coś było serwerem a tak ciężko nadal mam kontakt z ekipą serwera mycraft i to prawie w całości serwer spoko tylko gdyby nei to że nie miał ten technik dostępu do maszyny

pozdrawiam niciel Gracz mycraft !!!
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
-wernyhora-
To od początku byli wałkarze. Te kilka gier, które wypluli to im chyba robił jeden programista na kolanie w przerwie na launch. Te ich gry to był żart. Do tego powiązania z jakąś inną spółką ukraińską. Kasa z emisji była wyprowadzana ze spółki. W artykule nie ma nic o wałku jaki robili wyprowadzając kasę za pomocą To od początku byli wałkarze. Te kilka gier, które wypluli to im chyba robił jeden programista na kolanie w przerwie na launch. Te ich gry to był żart. Do tego powiązania z jakąś inną spółką ukraińską. Kasa z emisji była wyprowadzana ze spółki. W artykule nie ma nic o wałku jaki robili wyprowadzając kasę za pomocą ukraińskiej spółki-wydmuszki i spółki Big Blue Marble z siedzibą w Miami w Stanach.
Te ich niby zyski to typowa kreatywna księgowość, bo te ich portale o grach były w zasadzie od kilku lat martwe i nikt na nie nie wchodził.
Macro Games to typowy przykład wałkarzy, którzy weszli na giełdę tylko po to, żeby sobie napchać kieszenie kasą. Dzień jak co dzień na bananowej GPW.
trollmaster
Tak się robi pieniądze na bananowej giełdzie - bierze się modą akurat branżę (teraz akurat gry, kryptowaluty, kiedyś dotcomy, a jeszcze wcześniej tulipany, zamorskie towary itp.), chwali umowami z T-mobile, Facebook'iem, a w międzyczasie robi się emisje na słupy i wali akcjami w rynek.
Takie spółki powołuje
Tak się robi pieniądze na bananowej giełdzie - bierze się modą akurat branżę (teraz akurat gry, kryptowaluty, kiedyś dotcomy, a jeszcze wcześniej tulipany, zamorskie towary itp.), chwali umowami z T-mobile, Facebook'iem, a w międzyczasie robi się emisje na słupy i wali akcjami w rynek.
Takie spółki powołuje się, by zarabiały na giełdzie a nie na swojej podstawowej działalności.
trollmaster
Dodatkowo - czy mianowanie managerem projektu osoby całkowicie niekompetentnej jest już działaniem na szkodę spółki czy jeszcze nie?

Powiązane: Gry komputerowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki