Mówi się, że giełda to barometr gospodarki. Biorąc pod uwagę jego wskazania, w najbliższej przyszłości można spodziewać się rychłego ożywienia gospodarczego. Analitycy prognozują, że branże, które powinny niedługo "odpalić" to media i przemysł.
Lustro z widokiem na przyszłość
Giełda to lustro, w którym można ujrzeć odbicie przyszłej sytuacji w gospodarce. Na giełdzie, wcześniej niż w innych sferach życia gospodarczego, dostrzega się symptomy nadchodzącego ożywienia bądź pogorszenia koniunktury w całej gospodarce. Dzieje się tak, ponieważ rynek kapitałowy z założenia służyć ma transferowi kapitału. Inwestorzy, którzy dysponują nadwyżkami wolnych środków, udostępniają je przedsiębiorstwom, które zapewniają sobie w ten sposób możliwość zwiększenia produkcji i zatrudnienia. Rośnie produkcja, tym samym i wynagrodzenia. Ludzie napędzają konsumpcję. Poprawia się sytuacja gospodarcza, rośnie PKB. Sens tkwi w tym, że wydarzenia gospodarcze, które dopiero mają nastąpić, inwestorzy przewidują i uwzględniają w cenie akcji z wyprzedzeniem.
Cykle zataczają kręgi
Nauka o ekonomii doczekała się wielu teorii mówiących o cykliczności gospodarki. I tak wyróżnić możemy cykle krótkie (Kitchina), średnioterminowe (Juglara) i długoterminowe (Kondratiewa). Różnią się one co do szczegółów założeń jednak sens pozostaje ten sam. Naprzemiennie spotyka się okresy, gdy gospodarka radzi sobie lepiej, by chwilę później popaść w kryzys.

Klasyką samą w sobie jest również cykl Pringa. Według jego założeń pierwszym rynkiem zapowiadającym ożywienie gospodarcze jest rynek obligacji. Rosnące ich ceny są wynikiem spadku rynkowych stóp procentowych. Dodatkowo warto wspomnieć, że pomiędzy styczniem 2012 a majem 2013 roku byliśmy świadkami spekulacyjnej bańki na rynku polskich papierów skarbowych. Kolejno pojawia się ekspansja gospodarcza idąca w parze z hossą na rynku akcji. Rosnąca presja inflacyjna powoduje wzrost rynkowych stóp procentowych. Gospodarka przegrzewa się, rośnie popyt na złoto, inwestorzy wyprzedają akcje. Gdy złoto osiąga maksimum, wszystkie trzy rynki zaczynają zniżkować. Spadają one do momentu wystąpienia dołka na rynku obligacji, który wyprzedza często rynek akcji przy ustanawianiu szczytów i dołków.

Gdzie jesteśmy teraz?
Można pokusić się o stwierdzenie, że giełda znajduje się obecnie w środkowym cyklu fali wzrostowej. Klasyczne warunki do zaistnienia hossy na rynku akcji zostały spełnione. Stopy procentowe są niskie, ludzie wycofują pieniądze z banków w poszukiwaniu bardziej zyskownej alternatywy – Na giełdzie możemy zaobserwować nadzieję na przyszłe ożywienie gospodarcze – tak sytuację komentuje szef działu analiz DM BZWBK Paweł Puchalski.
W co inwestować?
Skoro do drzwi inwestorów puka hossa, warto pomyśleć, jakimi akcjami powinni się oni zainteresować w tej chwili. Naturalnie, spółki procykliczne pierwsze nasuwają się na myśl jako te będące w bezpośredniej ekspozycji na zmiany w gospodarce. Analityk DM BZWBK Zbigniew Porczyk zauważa dobrą koniunkturę w segmencie retail i FMCG – Jeśli spojrzymy na te sektory zauważymy, że duża część wzrostów już się tam zrealizowała – komentuje. Kolejną branżą, która powinna mocno skorzystać z procykliczności jest przemysł - Wśród spółek dobrych jakościowo wskaźnik C/Z powyżej 15 jest na porządku dziennym, także ożywienie widać już i tam – dodaje. Kolejną na horyzoncie wzrostów powinna być budowlanka.
Dobrym przykładem spółki procyklicznej jest również JSW, której wyniki mają swoje przełożenie na polski segment stalowy. Jeśli gospodarka ma ruszyć, to produkcja stali musi wzrosnąć, co przyczyni się do wzrostu kursu akcji JSW, a ten wzrósł od czerwca o 35%. Analitycy zgodnie zalecają jednak ostrożność w inwestowaniu w spółki surowcowe. Według nich na ten segment trzeba spojrzeć bardziej globalnie. Obecna polityka FED-u polegająca na kreowaniu pieniądza sieje dużą niepewność co do cen surowców.
Procyklicznym sektorem są również media. Przyczyna jest prosta. Gdy spółki zauważają potencjał do prowadzenia biznesu, wydają więcej pieniędzy na reklamę, która to napędza przychody spółek medialnych. Indeks WIG Media wzrósł od kwietnia o 39%, podczas gdy sam WIG zyskał 6%, a WIG20 15%. Analityk Espirito, Santo Konrad Księżopolski, w ostatnim raporcie podtrzymał rekomendacje "kupuj" dla Cyfrowego Polsatu i podniósł rekomendacje "kupuj" dla TVN. Uważa on, że segment telewizyjny w najbliższym czasie da zarobić inwestorom. Pytany o mniejsze spółki, które mają potencjał, wskazuje Kino Polska i ATM.
Maciej Raróg
Bankier.pl


























































