Po marcowym odreagowaniu nowojorskie indeksy utknęły w połowie drogi do rekordów sprzed kilku miesięcy. Inwestorom nie daje spokoju zmiana nastawienia Rezerwy Federalnej oraz rosnące ryzyko pojawienia się nowych sankcji wymierzonych w Rosję.


Po najgorszym początku roku od 14 lat od połowy marca na Wall Street obserwowaliśmy dość spektakularny powrót giełdowego byka. Pomiędzy 14 a 29 marca S&P500 zyskał niemal 11%, ponownie kierując się w stronę rekordu wszech czasów z początku roku. Wygląda jednak na to, że w ostatnich dniach ta ofensywa została zatrzymana.
Po kilku niezdecydowanych sesjach we wtorek doświadczyliśmy mocniejszych spadków – zwłaszcza w sektorze technologicznym. To właśnie modnym przez ostatnie lata tzw. spółkom wzrostowym najbardziej zagrażają wyższe stopy procentowe, jakie w najbliższych miesiącach zaserwować ma nam banku centralny USA. We wtorek znana z ultra-gołębiego nastawienia wiceprezes Lael Brainard powiedziała, że spodziewa się metodycznych podwyżek stóp procentowych oraz gwałtownej redukcji sumy bilansowej Fedu.
ReklamaZobacz także
- Inflacja jest zbyt wysoka i jest obarczona ryzykiem zwyżkowym – powiedziała wiceprezes Brainard, zauważając, że Fed również potrzebuje stałego tempa podwyżek stóp. Redukcja sumy bilansowej, czyli tzw. ilościowe zacieśnienie polityki monetarnej (QT – przeciwieństwo ilościowego poluzowania) ma potencjał do istotnego podniesienia rynkowych długoterminowych stóp procentowych, mocno uderzając w wyceny aktywów finansowych. I chyba tego przestraszył się rynek.
Nasdaq poszedł w dół o 2,26%, finiszując z wynikiem 14 204,17 punktów. Był to największy dzienny spadek tego indeksu od blisko miesiąca. S&P500 zaliczył spadek o 1,26%, finiszując z wynikiem 4 525,12 pkt. Średnia przemysłowa Dow Jonesa, w której spółki technologiczne mają znacznie mniejszą wagę, stracił tylko 0,8%, schodząc do poziomu 34 641,18 pkt.
- Rynki patrzą w przyszłość i to właśnie zaobserwowaliśmy w ciągu pierwszego kwartału – rynki dyskontowały dużo niepewności, szczególnie w odniesieniu do wojny rosyjsko-ukraińskiej na początku marca, ale także pod względem tego, co zamierza zrobić Fed – skomentował Chris Watling, dyrektor generalny Longview Economics.
Niepewność wśród inwestorów wzbudza także postawa europejskich polityków, którzy po ujawnieniu rosyjskich zbrodni na Ukrainie domagają się nowego pakietu sankcji wymierzonych w Rosję. Na stole leży propozycja całkowitego zakazu transakcji z czterema kluczowymi bankami rosyjskimi oraz zakaz importu węgla i kilku innych produktów z Federacji Rosyjskiej. W grę wchodzi także zakaz wstępu do unijnych portów statkom rosyjskim i obsługiwanym przez Rosję. Przy czym sankcje mają dwa końce – jeden z nich uderza w Rosję, ale drugi w europejskie gospodarki, obniżając i tak już nieco nadwątlone perspektywy dla wzrostu gospodarczego i podnosząc prognozy dla inflacji cenowej.
- Gospodarka będzie spowalniać, a giełdy muszą to odzwierciedlić. Dlatego spodziewam się, że rynki akcji mają przed sobą kilka trudnych miesięcy, aż dostosują się do tego, co robi obecnie Fed i co będzie robił w przyszłości - ocenił główny ekonomista Moodys Mark Zandi.
Wśród poszczególnych spółek akcje Twittera szły w górę o 3% po tym, jak spółka zapowiedziała, że powoła prezesa Tesli i miliardera Elona Muska do rady nadzorczej. W poniedziałek na rynku Musk przejął 9,2%. akcji w Twitterze, stając się jego największym pojedynczym udziałowcem. W czasie poprzedniej sesji akcje spółki wzrosły o 27 proc.
KK/PAP
























































