REKLAMA
TYLKO U NAS

Medialno-drogowa histeria antyalkoholowa

Krzysztof Kolany2012-03-03 08:55główny analityk Bankier.pl
publikacja
2012-03-03 08:55
Co jakiś czas przez media przetacza się fala histerii na temat „pijanych kierowców”, z których winy co roku ginie kilkaset osób. Przytaczane są statystyki, według których nietrzeźwi kierujący to najgorsza plaga polskich dróg. Łatwo jednak udowodnić, że to nieprawda.



Liczby nie kłamią. W 2011 roku policjanci zatrzymali 183 488 kierujących będących pod wpływem alkoholu. W tej liczbie 70-90 tysięcy to rowerzyści, którzy według polskiego prawa stanowią takie samo zagrożenie jak kierujący 40-tonowym tirem. Gazety donoszą, że policjanci urządzają wręcz polowania na nietrzeźwych rowerzystów. Takiego delikwenta przecież łatwiej złapać niż pirata drogowego, a wykrywalność tego typu „przestępstw” sięga 100%. W tym czasie złodzieje są bezkarni, bo polska policja wykrywa 31% zgłoszonych kradzieży w tym tylko 22,5% kradzieży samochodów.

Zatem wykrytych przez policję nietrzeźwych kierujących samochodami było nie więcej niż 115 tysięcy. Według statystyk spowodowali oni 2.075 wypadków (pijani rowerzyści tylko 244), w których śmierć poniosło 265 ludzi.

Liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców

w 2011 roku wg pojazdu
Liczba wypadkówLiczba zabitych
Samochód osobowy2075265
Rower24412
Motorower1751
Motocykl12414
Pozostałe pojazdy998
Źródło: Komenda Główna Policji na rzecz kampanii "Piłeś? Nie jedź!"


W całym 2011 roku na polskich drogach wydarzyło się 40.065 wypadków, w których śmierć poniosło 4.189 osób. Oznacza to, że nietrzeźwi kierowcy samochodów spowodowali tyko 5,2% wypadków i odpowiadali co najwyżej za 6,3% ofiar śmiertelnych. Trzeźwi byli sprawcami 95% wypadków i przyczynili się do śmierci 93,7% ich ofiar. Czy z tego zestawienia wynika, że bezpieczniej jest jeździć po pijaku?

Otóż nie. To tylko przykład, jak można manipulować statystyką, aby osiągnąć pożądany efekt propagandowy. Na koniec 2010 roku prawo jazdy miało przeszło 17,5 miliona Polaków. Liczba ta odpowiadała liczbie zarejestrowanych samochodów (17,24 mln). Nie wiemy, ilu kierowców regularnie porusza się po polskich drogach, ale ich liczba zapewne nie przekracza 15 milionów. Oznacza to, że w 2011 roku wykryci nietrzeźwi kierujący samochodami stanowili zaledwie 0,8% wszystkich zmotoryzowanych uczestników dróg. Nawet jeśli policja nie jest w stanie złapać wszystkich, to i tak odsetek „pijanych” jest bardzo niski.

Co to znaczy być pijanym?


Polskie prawo jest bardzo restrykcyjne względem alkoholu u kierujących. Wystarczy mieć 0,2% promila we krwi, aby wpaść do statystyki „kierujących pod wpływem alkoholu” i trafić za to do więzienia. W wielu krajach Europy przepisy są znacznie łagodniejsze i prowadzenie auta po wypiciu jednego piwa (ok. 0,5 promila) jest dozwolone. Brytyjczycy i Irlandczycy mogą jeździć nawet mając 0,9 promila.

A w Polsce po przekroczeniu 0,5 promila automatycznie stajesz się przestępcą. Takich kierujących (łącznie z rowerzystami) w ubiegłym roku złapano niespełna 85 tysięcy. Ilu z nich wsiadło za kierownicę (albo na siodełko) na kacu z niewywietrzałymi promilami z poprzedniej nocy, tego nie wiadomo. Nie wiadomo też, ilu kierowców rzeczywiście zachowuje się karygodnie, prowadząc samochód bezpośrednio po wypiciu znacznej ilości alkoholu. W badaniu przeprowadzonym przez TNS OBOP 14% kierowców przyznało się, że „zdarzyło im się prowadzić samochód po spożyciu alkoholu” (nie podano ilości wypitego alkoholu) .



Potrzebny jest kozioł ofiarny


Policyjne statystyki pokazują za to wszystkich nietrzeźwych, którzy uznani zostali za sprawców wypadków drogowych. Mamy więc medialną nagonkę na grupę, odpowiadającą za zaledwie 5% wypadków. I wszyscy są zadowoleni. Policja może wykazać się skutecznością i bezwzględnością w zapewnianiu bezpieczeństwa na polskich drogach. Dziennikarze się cieszą, bo rośnie oglądalność a sami kreują się na obrońców zdrowego rozsądku.

Ale najbardziej zadowoleni są politycy i urzędnicy, którzy tragiczne statystyki śmiertelności na polskich drogach mogą potem z łatwością zwalić na „pijanych kierowców”. W ten sposób uciekają od odpowiedzialności za fatalny stan polskich dróg, który w mojej ocenie jest główną pośrednią przyczyną wielu śmiertelnych wypadków.

Znaczenie jakości dróg pokazują nawet statystyki policyjne. W 2011 roku na autostradach i drogach ekspresowych wydarzyło się tylko 0,9% wypadków, w których zginęły 64 osoby (1,5% ogółu ofiar śmiertelnych). A przecież po autostradach jeździ się szybciej a i nietrzeźwych kierujących pewnie tam nie brakuje.

Krzysztof Kolany

Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (17)

dodaj komentarz
~rmikke
Abstrahując od skądinąd słusznych uwag, pan Krzysztof Kolany na koniec strzela
statystyczno-logicznego babola, pisząc:

"Znaczenie jakości dróg pokazują nawet statystyki policyjne. W 2011 roku na autostradach i drogach ekspresowych wydarzyło się tylko 0,9% wypadków, w których zginęły 64 osoby (1,5% ogółu ofiar śmiertelnych).
Abstrahując od skądinąd słusznych uwag, pan Krzysztof Kolany na koniec strzela
statystyczno-logicznego babola, pisząc:

"Znaczenie jakości dróg pokazują nawet statystyki policyjne. W 2011 roku na autostradach i drogach ekspresowych wydarzyło się tylko 0,9% wypadków, w których zginęły 64 osoby (1,5% ogółu ofiar śmiertelnych). A przecież po autostradach jeździ się szybciej a i nietrzeźwych kierujących pewnie tam nie brakuje."

W ten sposób to można wykazać dobroczynny wpływ szczerozłotych sedesów
na układ pokarmowy, bo tylko 0,000003% zatwardzeń i 0,000007% sraczek
przytrafia się na takowych urządzeniach.
~logik
jeszcze jeden argument.

Dane podawane przez policję nie mają prawie żadnej wartości informacyjnej. Podają zawsze ile złapano "pijanych" kierowców. Nie podają próby (ile osób sprawdzono). I co roku liczba pijanych rośnie. Tylko nie wiemy ile jest wykonanych testów. Mozna założyć, że liczba testów rośnie, bo maja sprzęt
jeszcze jeden argument.

Dane podawane przez policję nie mają prawie żadnej wartości informacyjnej. Podają zawsze ile złapano "pijanych" kierowców. Nie podają próby (ile osób sprawdzono). I co roku liczba pijanych rośnie. Tylko nie wiemy ile jest wykonanych testów. Mozna założyć, że liczba testów rośnie, bo maja sprzęt przesiewowy (bez dotykowy). Sprzęt który wyłapał rozlany w samochodzie spryskiwacz u mojej koleżnaki z pracy (po sprawdzeniu alkomatem z ustnikiem, okazało się, że ma 0,0. Nie muszą wymieniać ustników (co kosztuje), badanie jest szybsze.

Kto skończył choć jeden semestr statystyki, wie że nie można mówić o ilości trafień bez mówienia o ilości trafień. To tak jakby porównywać ilość trafień w tarczę strzelców, nie wnikając ile wykonali strzałów (dziesięć sto czy trzysta).

Reasumując alarmujące dane policji, że coraz więcej jest pijanych kierowców są nierzetelne i przez to mało wiarygorne.
~polak
Jeśli zabiją siebie to ich wina, a postronnych bardzo trudno przejechać rowerem........ Dosyć karania rowerzystów na podwójnym gazie!!! W niektórych zk połowa to rowerzyści......To jest kuriozum na skalę światową, polski wkład w dziedzinę pentitencjarną.
~Wierzbno
I co taki artykuł ma na celu ? Promocję jazdy na podwójnym gazie ? Nieważne, czy się złapie 1% czy 10% ogółu, wsiadanie do samochodu po alkoholu jest powinno być w mediach piętnowane. Lepiej zamiast podpierać się cyferkami, to niech autor lepiej sprawdzi, jak alkohol wpływa na kierowcę. No chyba, że autor artykułu sam lubi wypić I co taki artykuł ma na celu ? Promocję jazdy na podwójnym gazie ? Nieważne, czy się złapie 1% czy 10% ogółu, wsiadanie do samochodu po alkoholu jest powinno być w mediach piętnowane. Lepiej zamiast podpierać się cyferkami, to niech autor lepiej sprawdzi, jak alkohol wpływa na kierowcę. No chyba, że autor artykułu sam lubi wypić i wsiąść za kółko.
~DeDe
Bardzo ciekawy artykuł ale niestety ma parę błędów merytorycznych:
1. Jazda z poziomem alkoholu powyżej 0,2 a poniżej 0,5 to wykroczenie a nie przestępstwo, nie grozi za to więzienie
2. Limit w UK to 0,8 a nie 0,9 promila

No niestety nie da się brać serio żadnego artykułu z takimi błędami. Żeby być fair taki poziom nie
Bardzo ciekawy artykuł ale niestety ma parę błędów merytorycznych:
1. Jazda z poziomem alkoholu powyżej 0,2 a poniżej 0,5 to wykroczenie a nie przestępstwo, nie grozi za to więzienie
2. Limit w UK to 0,8 a nie 0,9 promila

No niestety nie da się brać serio żadnego artykułu z takimi błędami. Żeby być fair taki poziom nie jest specyficzny dla bankiera a dla większości darmowych tekstów w necie..
~Eternit
Największy problem polskiej gospodarki to bezrobocie i rosnąca ilość emerytów. Najlepsze rozwiązanie to zwiększenie śmiertelności. Tak więc rząd powinien maksymalnie zliberalizować kodek drogowy, zaś ZUS powinien wypłacać premie za rozjechanie emeryta.
~olo
Z podanych przez Autora danych można również wyciągnąć nieco inne wnioski - a konkretnie odpowiedzieć na pytanie czy po alkoholu jeździ się bezpieczniej? Inaczej policzyć prawdopodobieństwo warunkowe spowodowania wypadku przez osobę po alkoholu i osobę trzeźwą (podobnie dla śmiertelności): po alkoholu 2/115=1,14%, a dla trzeźwej Z podanych przez Autora danych można również wyciągnąć nieco inne wnioski - a konkretnie odpowiedzieć na pytanie czy po alkoholu jeździ się bezpieczniej? Inaczej policzyć prawdopodobieństwo warunkowe spowodowania wypadku przez osobę po alkoholu i osobę trzeźwą (podobnie dla śmiertelności): po alkoholu 2/115=1,14%, a dla trzeźwej 40/15000=0,26% - jak widać ok. 5 razy większe prawdopodobieństwo wypadku przy jeździe po alkoholu (dla śmiertelności wychodzi jeszcze gorzej).
Oczywiście stan dróg ma duże znaczenie. Jednak wypadki były, są i będą, bo nie da się ich całkowicie uniknąć. Pytanie tylko dlaczego ludzie sami się o nie proszą, jeżdżąc po alkoholu - jeśli nie rozumieją, że stanowią znacznie większe zagrożenie to nagonka, aby ich uświadomić jest moim zdaniem uzasadniona. A wytłumaczenie, że nagonka jest bezpodstawna bo część uczestników dróg jeździ niebezpiecznie jest co najmniej nietrafiona, bo chyba ciężko uwierzyć, że jak wypiją to będą jeździć bezpieczniej. To po prostu inna grupa, która również powinna być piętnowana za swoje zachowanie na drodze.
~tim
Do OLO.
Witam
Myślę , że trochę źle policzyłeś tę wypadkowość i prawdopodobieństwo. Zakładając, że w badaniach TNS OBOP 15% kierowców prowadziło pod wpływem alkoholu, moglibyśmy przyjąć, że ten stan rrzeczy jest permanentny i w każdej chwili 15 % kierowców jest po kieliszku. Więc 15
% pijanych odpowiada za 5 % wypadków.
Do OLO.
Witam
Myślę , że trochę źle policzyłeś tę wypadkowość i prawdopodobieństwo. Zakładając, że w badaniach TNS OBOP 15% kierowców prowadziło pod wpływem alkoholu, moglibyśmy przyjąć, że ten stan rrzeczy jest permanentny i w każdej chwili 15 % kierowców jest po kieliszku. Więc 15
% pijanych odpowiada za 5 % wypadków. Wniosek - bycie pijanym zmniejsza ryzyko wypadku 3 krotnie. Może to wynikać z tego, że wiemy, że jesteśmy pod wpływem i bardziej uważamy, boimy się że stracimy prawo jazdy więc jesteśmy ostrożniejsi niż zwykle.
~olo odpowiada ~tim
Do Tim
Twoje założenie jest błędne. Po pierwsze pytanie oznacza, że kierowcy zdarzyło się prowadzić po alkoholu - nie jest nawet powiedziane, czy w tym roku, czy w ogóle. Ale nawet jeśli to w tym roku to nie można przejść od "zdarzyło się" do "permanentnie". Liczba, o którą Ci chodzi jest podana wcześniej w
Do Tim
Twoje założenie jest błędne. Po pierwsze pytanie oznacza, że kierowcy zdarzyło się prowadzić po alkoholu - nie jest nawet powiedziane, czy w tym roku, czy w ogóle. Ale nawet jeśli to w tym roku to nie można przejść od "zdarzyło się" do "permanentnie". Liczba, o którą Ci chodzi jest podana wcześniej w artykule: "Oznacza to, że w 2011 roku wykryci nietrzeźwi kierujący samochodami stanowili zaledwie 0,8% wszystkich zmotoryzowanych uczestników dróg." - to mniej więcej potwierdza różnice między prawdopodobieństwami.
Poza tym wyobraź sobie co oznacza Twoje założenie - mniej więcej, co siódmy kierowca na drodze jest po alkoholu. Strach się bać.
~wuk odpowiada ~tim
Cos w ty jest. Zgodnie z treścią artykułu 100 "pijanych" kierowców ma poniżej 0.5 promila czyli ilość nie wpływająca na jazdę samochodem. Jednocześnie to wystarcza żeby jechali duzo spokojniej niz zwykle, żeby czasem nie wyłapać zwykłego mandatu a przy okazji dmuchnąć. Wniosek jest taki, że limity są źle ustawione bo kwalifikujący Cos w ty jest. Zgodnie z treścią artykułu 100 "pijanych" kierowców ma poniżej 0.5 promila czyli ilość nie wpływająca na jazdę samochodem. Jednocześnie to wystarcza żeby jechali duzo spokojniej niz zwykle, żeby czasem nie wyłapać zwykłego mandatu a przy okazji dmuchnąć. Wniosek jest taki, że limity są źle ustawione bo kwalifikujący się do zatrzymania jeżdżą bezpieczniej niż reszta.

Powiązane: Alkohol

Ważne linki