Idziemy w kierunku paniki. Panika mogłaby zakończyć ósmy już miesiąc spadków na warszawskim parkiecie. Kiedy na świecie - poza ostatnimi dniami - panuje spokój, węgierska giełda w ciągu roku zyskała ponad 40%, a GPW wciąż traci ponad 20%. Żadnej tajemnicy nie odkryjemy - to wpływ polityki. Nie polityki pod tytułem "kto przejął władzę", chodzi o podatek bankowy czy podatek od kopalin - mówi Piotr Kuczyński.


- A to wszystko, bo potrzeba pieniędzy na obietnice wyborcze, przede wszystkim na 500+ czy podniesienie kwoty wolnej, której szybko nie zobaczymy. Ale nie dajcie sobie państwo wmówić, że kwoty wolnej nie można było podnieść już teraz, bo jak mówi minister Kowalczyk, tylko do listopada można było wprowadzać zmiany podatkowe. To nie jest prawda. Zmiany korzystne dla podatników można wprowadzać w dowolnym momencie, nawet wyrównując wcześniejsze obciążenia - przypomina główny analityk DI Xelion.
- Podwyżki kwoty wolnej od podatku nie będzie, bo nie ma na to pieniędzy, to oczywiste. Nowelizacją budżetu na 2015 rok rząd przesuwa część wydatków z 2016 na 2015, a część przychodów - szczególnie 9 miliardów złotych z licencji LTE - na rok przyszły. W ten sposób tu powiększamy deficyt, a tam zyskujemy nawet trochę więcej niż 10 mld na program 500+, który - licząc od kwietnia - pochłonie 15-16 miliardów złotych.
- Ta nowelizacja plus 6 mld z podatku bankowego, bez podatku sklepowego, z którym może być problem, ale może uda się z niego wyskubać 2 miliardy - i już mamy 18 miliardów. Pewnie z uszczelnienia systemu podatkowego nie będzie 10 miliardów, ale 2-3. Premier Morawiecki mówi, że możemy podnieść deficyt o 0,5 punkta procentowego: 9 miliardów. I mamy 30 miliardów - jest co wydawać w 2016 roku - mówi Piotr Kuczyński.
Zobacz także
- A potem ten kto wierzy klęka i modli się, żeby była koniunktura gospodarcza. Taka, żeby wzrost gospodarczy był w 2017 roku pięcioprocentowy, żeby dochody budżetu były tak wysokie, by dało się zapłacić za 500+ w pełnym wymiarze i podniesienie kwoty wolnej od podatku - łącznie 40 miliardów. Do tego wcześniejsze emerytury. Wtedy nie da się już robić takich budżetowych cudów.
Z Piotrem Kuczyńskim rozmawiał Michał Kryński

























































