Czym jest tzw. house flipping?

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

House flipping to popularna nazwa sposobu zarabiania na nieruchomościach. Polega na zakupie nieruchomości, jej odnowieniu oraz szybkiej odsprzedaży z zyskiem. Wszystko to odbywa się w dość krótkim czasie, stąd określenie flipping.

Pojęcie to nie doczekało się polskiego odpowiednika, a w oryginale pochodzi zza oceanu, gdzie handel nieruchomościami w celach zarobkowych jest sposobem na życie wielu osób. Nieruchomości nadające się do remontu są z zasady tańsze, a ich rozsądne odnowienie potrafi w krótkim czasie znacznie podnieść wartość nieruchomości, wycenianej przez rzeczoznawcę majątkowego.

Na czym polega ów rozsądek w odnawianiu? Praktykujący house flipping wiedzą, że nie warto dokonywać gruntownych remontów, ani dobierać mebli, które ostatecznie i tak są kwestią gustu, dlatego trzeba zainwestować z głową. Najważniejsze to zadbać o kluczowe i zarazem najwyżej cenione obszary nieruchomości - instalacje, podłogi, kuchnię i łazienkę. Choć prowadzone tam prace będą kosztowne, owocują - przyszli nabywcy docenią, że ktoś podjął wysiłek za nich.

Przy sprzedaży inwestorzy kierują się przy tym także zasadami home stagingu, pomagającego zrobić lepsze wrażenie na potencjalnych kupcach. Ponieważ kapitału wystarcza zwykle tylko na dokonanie pewnego zakresu prac, należy zdecydować w co zainwestować, a potem już tylko dobrze zaprezentować efekty swojej pracy. Klasyczne materiały, bezpieczne kolory na ścianach, uporządkowanie terenu wokół domu - tzw. flipperzy wiedzą, że m. in. te konkretne zasady przyciągają nabywców nieruchomości.

W okresie prawdziwego rozkwitu rynku nieruchomości, temat stał się na tyle głośny, że podejmowano go wielokrotnie w specjalnych programach telewizyjnych.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 3 ~Anna

House flipping jest bardzo popularny w Hiszpanii. Polecam biuro nieruchomości w Hiszpanii VILLAenSOL które specjalizuje się w doradztwie kupna oraz sprzedaży atrakcyjnych nieruchomości inwestycyjnych

! Odpowiedz
3 0 infinum

Pani Malwino, jeżeli zależy Pani na wyrobieniu sobie bardzo silnej marki na rynku bajkopisarzy na zamówienie, to jak najbardziej proszę dalej pisać takie bezrefleksyjne artykuły.

Natomiast jeśli chce Pani być ceniona za swoje trafne spostrzeżenia dot. rynku nieruchomości czy rynku finansowego, to warto ZAWSZE pisać CAŁĄ prawdę.

Pierwsze komentarze internetów pod Pani artykułem wskazują kierunek, w którym należałoby podążać.

Chałtura i pisanie dla wyrobienia wierszówki na dłuższą metę się nie opłaca.
Natomiast pisanie w tonie obiektywizmu i rozsądku jak najbardziej, bo procentuje w przyszłości.

Pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 0 ~ja

Poraziło mnie przesłanie tego artykułu. Kurcze to coś naprawdę nowego, to jakaś nowatorska idea, myśl przewodnia, hasło dnia...że ja tez tego nie zauwazyłem, że nie podnosłem z ziemi tego łatwego pieniądza. A teraz co ja biedny zrobię. te tysiące picerów nieruchomości wyrwie mi te ostatnie ruiny do remontu...hmm szacunek dla Pani Autorr...ale tak myślę, że wierszówka jaką PAni pewnikiem dostaje jest pewnie lepszym interesem niż house flipping...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 0 ~henieck

Po polsku to się nazywa "picowanie" - tak samo jak w branży motoryzacyjnej ;) Czyli zakup totalnego złomu i odpicowanie tych rzeczy, na które nie obeznany, naiwny i często po prostu głupi klient tylko zwraca uwagę. Czyli poleruje się lakier, cofa licznik o 3/4 a do kompletnie zużytego silnika leje się specyfik, na którym pojazd przejedzie jeszcze ostatnim rzutem 300km. Polscy fliperzy nie będą wymieniać żadnych instalacji - co najwyżej wymieni się ostatni element wystający ze ściany, żeby głupi klient tylko myślał, że jest wymieniona instalacja :|. Nikt nie zainwestuje grosza w to czego nie widać i co się nie świeci. Na całość dużo szpachlówki, gładzonej pędzlem, najtańsza farba, papierowe panele za 19,99mkw, kafelki III gat na kleju za 9,99 (czyli prawie sam piasek) i lecimy... Przy zmianie wilgotności albo przy mocniejszym trząśnięciu drzwiami z tektury wszystko będzie do remontu a to co nie odpadnie samo po roku będzie wyglądało jak psu z gardła wyciągnięte. Wszystko to, ile fliper na tym zarobił - kupiec potem odda po wielokroć przy pierwszym remoncie, czy przy pierwszej naprawie samochodu (jeśli jest w tak szczesliwej sytuacji, że w ogóle jeszcze jest co naprawiać). W przyrodzie nic nie ginie. Ilu ludzi straciło życie jadąc samochodem od picera, pospawanym z 3 wraków albo bez poduszek powietrznych bo zamiest w nich w 80% samochodów od handlarzy/picerów są same zaślepki.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 1 ~cyklotron

mam takiego znajomego tutaj w irlandii który tak własnie zarabiał do momentu jak kupił dom w Bray za 800kE odnowił i
teraz musi sprzedac za 400kE moze nawet za 450kE ....
i gdzie ten zarobek...a koszty poniesione? bo czas to chyba jednak tutaj mozna pominac

pojechal teraz do niemiec sie odkuc ale z tego co wiem to tez tam juz się biznes nie kręci

A MÓWIĄ "EXPERCI" ZE NA NIERUCHOMOSCI SIE NIE STRACI....to tylko jest prawda jak się kupuje by mieszkać bo nieruchomość zawsze warta będzie tyle samo co porównywalna inna

Pokaż cały komentarz !
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl