REKLAMA
BADANIE

Brian Anse Patrick: "10 przykazań propagandy"

2015-02-19 15:48
publikacja
2015-02-19 15:48
Brian Anse Patrick: "10 przykazań propagandy"
Brian Anse Patrick: "10 przykazań propagandy"
/ onepress

Prawda, nieprawda, propagandyści i dobro publiczne*

Z punktu widzenia prawdziwości propaganda to nie tylko kłamstwa chociaż stanowią one jej element, podobnie jak plotki i dezinformacja. Ale kłamstwo nie jest zbyt skuteczną techniką, mimo tego, co mówili naziści, którzy twierdzili, że wielkie kłamstwo buduje silniejsze przekonania niż małe. Jawne kłamstwa gdy zostaną wykryte odbierają propagandyście jego wiarygodność. Jednak zawsze może on użyć jakiejś innej metody albo zarządzić "przeciek", który będzie zawierał same wierutne kłamstwa, a jego samego stawiał w jak najlepszym świetle. Dlatego, jak zauważył Ellul, wykorzystywanie prawdy w propagandzie się opłaca. Nie ma potrzeby ryzykować i uciekać się do kłamstw, gdy można stworzyć atrakcyjną informację, która będzie się składała z wybranych faktów, arbitralnych operacyjnych definicji oraz określonych statystyk. Taka mieszanka pomoże pokonać każdego przeciwnika, całkowicie zależnego od tego, w jaki sposób eksperci propagandyści zinterpretują ten zlepek wybranych informacji.

(onepress)

Oprócz tego należy zauważyć, że wiele kwestii związanych z propagandą wykracza poza skalę prawda - nieprawda. Przykładem mogą być obrazy i symbole. Czy zdjęcie lub obraz mogą być nieprawdziwe? Jeśli nikt nie przedstawi konkretnego kontrdowodu, obraz jest po prostu tym, czym jest. Może on wywołać reakcję, która będzie uwarunkowana wcześniejszymi doświadczeniami odbiorcy, albo stać się przedmiotem interpretacji. Stąd właśnie wzięła się potęga takich symboli jak złote łuki czy sierp i młot. Ta uwaga dotyczy również sloganów, które często świadomie są formułowane w taki sposób, aby pozostawiały duże pole do interpretacji i aby każdy mógł zobaczyć w nich to, co chce widzieć. Przykładem jest hasło "Zmiany, w które możesz uwierzyć", oznaczające wszystko i nic, zależnie od tego, jakie poglądy wyznaje odbiorca. Dodatkowo, ponieważ jedno z głównych zadań propagandy polega na interpretowaniu znaczeń, które często nie są jednoznacznie określone i mogą podlegać dyskusji (zwłaszcza gdy dotyczą skomplikowanych kwestii społecznych), kto ma prawo do określania, jakie znaczenie jest "poprawne" w kontekście dowolnego ważnego zagadnienia związanego z jakimś aspektem naszego życia? W tę pustkę wkracza propagandysta, prezentując swoją wiarygodną argumentację, być może nawet opartą na twardych dowodach, która co jest bardzo ważne spełnia swoje cele i odpowiada odbiorcom jego komunikatów.


Kim są ci wszyscy propagandyści? Istnieje pewien powszechny stereotyp propagandysty. Wiele osób wciąż kojarzy propagandę z Hitlerem jest to uboczny skutek działań maszynerii propagandowej stosowanej przez Amerykanów i Brytyjczyków podczas II wojny światowej. Joseph Goebbels, hitlerowski "minister propagandy", był przedstawiany jako pokrzywiony, pokraczny karzeł (ciekawe, że nikt nie ośmieliłby się mówić w ten sposób o Franklinie Delano Roosevelcie, który poruszał się na skrzypiącym wózku inwalidzkim). Propaganda przedstawiała nazistów jako roboty ubrane w prochowce i wysokie buty, maszerujące defiladowym krokiem przez karty historii1. Stereotyp propagandysty błazna został odświeżony w czasie wojny z Irakiem, gdy stworzono postać Boba z Bagdadu, będącego swoistą autoparodią. Amerykanie uwielbiali się z niego śmiać, gdy przedstawiał w CNN swoją wersję przebiegu wojny. Stereotyp błazna był też odpowiedzią na groteskę "wielkiego człowieka" wielkie pomniki i monumenty typowe dla reżimu Saddama Husajna. Wiele osób do dziś pamięta słynne nagranie, na którym ludzie o śniadje karnacji w domyśle: Irakijczycy obalają pomnik Husajna z dużą pomocą żołnierzy amerykańskich (choć tych prawie nie było tam widać). Ta sama sztuczka została zastosowana w filmie Październik, upamiętniającym dziesiątą rocznicę rewolucji bolszewickiej w Rosji z 1917 roku, na którym "zwykli ludzie" obalili duży pomnik cara. Takie parodie demonstracji prowadzą do bagatelizowania propagandy.

W przeciwieństwie do potworów w ludzkiej skórze, którzy traktują swoich podwładnych jak marionetki (pod tym względem Osama bin Laden był postacią tak doskonałą, że dorównywał złym charakterom z filmów Disneya), propagandyści funkcjonują na niższym szczeblu. Wolą eleganckie garnitury od skórzanych prochowców, a w swoich firmach pełnią rolę biurokratów i administratorów wykonujących nudne, żmudne prace. Starają się być niepozorni w tym, co robią i jak wyglądają. Przykładowe stanowiska, które często zajmują propagandyści, to: wiceprezes do spraw relacji zewnętrznych, lobbysta, specjalista od relacji z rządem, specjalista od informacji publicznej, dyrektor do spraw komunikacji, specjalista od mediów, specjalista od kontaktów z mediami, a także wiele odmian public relations2, zależnie od okoliczności. W 1913 roku Kongres amerykański zakazał agencjom rządowym korzystać z poradnictwa ekspertów od reklamy, ponieważ uznał to za nieetyczne. Jednocześnie wycofał wszystkie środki, które dotąd przydzielał na takie działania. Jednak rezultat tych działań był niewielki jedyne, co się zmieniło, to nazwy stanowisk. Dzisiaj nikt nie potrafi stwierdzić, ilu specjalistów od propagandy zatrudniają amerykańskie władze zarówno na poziomie federalnym, jak i stanowym czy lokalnym. Po części wynika to z tego, że są oni zatrudniani na stanowiskach, których nazwy zostały specjalnie wymyślone tak, aby nie zdradzały, czym się zajmuje dana osoba. Dyrektorzy najwyższego szczebla wykorzystują swoją władzę, żeby obsadzać specjalistami od propagandy takie stanowiska, które, wydawałoby się, z propagandą nie mają nic wspólnego. Oto przykład: gubernator pewnego stanu w zachodniej Ameryce zatrudnia człowieka, którego wielu nazwałoby urzędnikiem politycznym, wyróżniającego się dużym doświadczeniem zdobytym podczas pracy w krajowych stowarzyszeniach handlowych. W jakim dziale pracuje ten człowiek? W dziale zasobów naturalnych, gdzie jego jedynym oficjalnym zadaniem jest promowanie gubernatora.

*Artykuł stanowi fragment książki pt. "10 przykazań propagandy" Brian Anse Patrick(Onepress 2015)

1 Zobacz dodatek D, w którym znajdziesz dyskusję na temat sukcesów amerykańskiej i brytyjskiej propagandy w przedstawianiu nazistów i Japończyków jako idiotów, dewiantów i podludzi.

2 Specjaliści od PR mogą się temu sprzeciwiać i bronić się za pomocą różnych etycznych sformułowań, twierdząc na przykład, że są pośrednikami, którzy interpretują słowa i działania swoich klientów całemu światu, a jednocześnie interpretują to, co się dzieje na świecie, swoim klientom, zapewniając w ten sposób płynną, "dwustronną" komunikację. To bzdura. Specjaliści od PR reprezentują interesy swoich pracodawców i szybko dostaliby wypowiedzenie, gdyby nie realizowali tego zadania. Twierdzenie, że ich działania mają na celu stymulowanie konwersacji, to tylko taktyka mająca na celu odwrócić naszą uwagę od ich prawdziwych zamiarów.

Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki