Warszawska giełda zakończyła piątek pod kreską, chociaż na większości parkietów europejskich przeważały wzrosty. Kluczowe dla wyniku sesji były dane z amerykańskiego rynku pracy oraz 5-procentowa przecena akcji PGNiG.


WIG20 zakończył piątkową sesję z wynikiem 1.873,51 pkt., co oznacza spadek o 0,19% względem czwartkowego zamknięcia. Główny zrzeszający polskie blue chipy był jednym z najsłabszych w Europie: gorzej wypadły giełdy w Mediolanie (-0,4%) i w Kijowie (-2,4%). Gdy handel kończyła GPW, indeksy w Londynie, Paryżu i Frankfurcie notowały wzrosty od 0,7% do 1%.
Momentem przełomowym piątkowej sesji była publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy. Wzrost zatrudnienia okazał się zdecydowanie wyższy od oczekiwań ekonomistów, ale spadek wynagrodzeń i przeciętnego czasu pracy pozostawiał spory niedosyt. To schłodziło zapał do kupowania akcji. Tym bardziej, że po niedawnych wzrostach giełdowe indeksy powróciły do poziomów z początku roku.
Na warszawskim parkiecie głównym (anty)bohaterem piątkowej sesji były walory PGNiG, które potaniały o 5,4%. Nagły spadek kursu gazowego monopolisty rozpoczął się, gdy PAP opublikował depeszę, jakoby PGNiG było zainteresowane kupnem kopalni węgla. Tak przynajmniej można było zrozumieć zacytowaną wypowiedź prezesa Piotra Woźniaka.
Na godzinę przed zamknięciem sesji, w systemie ESPI ukazał się komunikat, w którym zarząd PGNiG oświadcza, iż „nie widzi merytorycznych przesłanek do gwałtownego spadku kursu akcji Spółki w dniu dzisiejszym”, a notka Polskiej Agencji Prasowej była „nadinterpretacją wypowiedzi prezesa zarządu Piotra Woźniaka”.






























































