Zimbabwe odrzuciło oferowane przez Stany Zjednoczone wsparcie opieki zdrowotnej o wartości 360 mln dolarów po tym, gdy prezydent Emmerson Mnangagwa uznał, że USA wiązały ją z dostępem do krytycznych minerałów, co postrzegł jako zagrożenie dla suwerenności narodowej.


Źródła dyplomatyczne, na które powołał się portal ZimLive, stwierdziły, że Mnangagwa kazał zerwać rozmowy, bo nie godził się na żądania USA, aby udostępnić im dane zdrowotne mieszkańców Zimbabwe wraz z ich próbkami biologicznymi. Prezydent uznał je za „wrażliwe dane wywiadowcze”. Stwierdził również, że nie może zaakceptować zapisów jakoby łączących umowę z dostępem do krytycznych zasobów mineralnych jego kraju.
- Kiedy pomoc finansowa jest uzależniona od ustępstw, które dotyczą bezpieczeństwa narodowego, suwerenności danych lub dostępu do strategicznych zasobów, zasadniczo zmienia to charakter relacji z partnerstwa na nierówną wymianę. Tego nie możemy zaakceptować – tłumaczył w środę stanowisko swojego prezydenta rzecznik rządu Nick Mangwana.
Stany Zjednoczone nie zgodziły się z tymi zarzutami, a Ambasada USA w Harare poinformowała, że proponowana umowa była „największą potencjalną inwestycję zdrowotną w Zimbabwe oferowaną przez jakiegokolwiek międzynarodowego sponsora”, przypominając przy okazji, że USA dostarczyły Zimbabwe ponad 1,9 mld dolarów finansowania zdrowotnego w ciągu ostatnich dwóch dekad.
Jeszcze na początku lutego Mnangagwa zapewniał, że Zimbabwe, w kontekście wydobywania minerałów, jest gotowe do współpracy ze wszystkimi krajami, a "zainteresowanie USA tymi surowcami jest potencjalną szansą dla obu krajów".
Była to reakcja na ogłoszenie przez administrację Donalda Trumpa, że Stany Zjednoczone tworzą fundusz w wysokości 12 mld dolarów przeznaczony na pozyskiwanie krytycznych minerałów, aby uniezależnić się od dostaw z Chin. Na liście krajów, z którymi Waszyngton zamierzał prowadzić w tej sprawie rozmowy, znalazło się również Zimbabwe, bogate między innymi w lit, platynę, chrom, nikiel i złoto.
Przebywający na emigracji w Zambii, analityk polityczny Tembo Olonga powiedział przez telefon PAP, że dobrze zapowiadające się rozmowy Zimbabwe ze Stanami Zjednoczonymi zostały zerwane prawdopodobnie z powodu zbyt dużych żądań prezydenta Mnangagwy, który przede wszystkim chciałby, aby Waszyngton zdjął z niego i z jego najbliższych współpracowników sankcje, nałożone w 2003 r., a znacznie zaostrzone w 2024 r. za korupcję, przemyt złota na gigantyczną skalę, zamykanie opozycji i generalnie za łamanie praw człowieka.
Według Olongi Mnangagwa mógł również podjąć taką decyzję pod silną presją Pekinu, który nie chce dzielić się afrykańskimi minerałami z USA. A najpewniej w grę wchodzą oba czynniki jednocześnie.
W środę Mnangagwa podjął kolejną radykalną decyzję, do odwołania zakazując wywozu z kraju wszystkich surowych minerałów i koncentratu litu, aby wymusić przetwarzanie ich w kraju.
Tadeusz Brzozowski (PAP)
tebe/ mal/


























































