Chiński fasadowy parlament przyjął niemal jednomyślnie w czwartek ustawę o „jedności etnicznej”, która zdaniem obrońców praw człowieka sformalizuje przymusową asymilację mniejszości. Przepisy nakazują m.in. używanie mandaryńskiego jako głównego języka w edukacji i życiu publicznym, ograniczając prawa lokalnych społeczności.


Ustawa, zatwierdzona przez Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych stosunkiem głosów 2756 do 3, ma na celu budowę „wspólnoty narodu chińskiego”.
„Ludzie z każdej grupy etnicznej, wszystkie organizacje, siły zbrojne i firmy muszą budować wspólną świadomość narodu chińskiego zgodnie z prawem i konstytucją” – głosi treść przyjętego dokumentu.
Nowe regulacje nakładają rygorystyczny obowiązek nauczania standardowego języka mandaryńskiego (putonghua) już od etapu przedszkolnego i promują go jako jedyny język wykładowy w całym systemie edukacji. Putonghua ma mieć prym m.in. w komunikacji urzędowej.
Ustawa wprowadza także politykę „przekształcania przestarzałych zwyczajów i tradycji” oraz tworzenia „wzajemnie przenikających się środowisk społecznych”, zachęcając do „mieszania się” populacji.
Ma to na celu – jak zwracają uwagę krytycy – rozbicie jednolitych etnicznie skupisk poprzez masowe osiedlanie Chińczyków Han, którzy stanowią 91 proc. populacji, w regionach zamieszkanych przez mniejszości i wymuszenie ich asymilacji.
Ustawa kryminalizuje m.in. udział w „działalności separatystycznej lub (o charakterze) ekstremizmu religijnego” i zakazuje rodzicom „zaszczepiania nieletnim idei szkodliwych dla jedności etnicznej”. Za działania uznane za „podważanie jedności etnicznej” grozić ma do 10 lat więzienia.
Przeczytaj także
Eksperci zwracają uwagę, że definicje tych „przestępstw” są na tyle szerokie, że mogą objąć każdą krytykę polityki rządu. Co więcej, prawo ma charakter eksterytorialny – ChRL rości sobie prawo do ścigania osób i organizacji naruszających te przepisy także poza granicami kraju. Władze Tajwanu zwracają uwagę, że ustawa może posłużyć Pekinowi do ścigania tajwańskich obywateli niepopierających zjednoczenia.
„Nowe prawo stanowi radykalną zmianę w porównaniu do polityki z ery Denga Xiaopinga, która gwarantowała mniejszościom prawo do używania własnych języków” – ocenił Yalkun Uluyol, badacz z organizacji Human Rights Watch.
Chiny oficjalnie uznają 55 mniejszości narodowych, stanowiących niespełna 9 proc. populacji. Choć konstytucja ChRL teoretycznie gwarantuje im prawo do używania własnego języka i autonomię, w ostatnich latach Pekin zaostrzył kurs, szczególnie wobec Ujgurów w Sinciangu, Mongołów i Tybetańczyków.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ adj/
























































