Republika Południowej Afryki od jakiegoś czasu próbuje wprowadzić przymusowe przejęcie ziemi białych farmerów bez rekompensaty. Oliwy do ognia dolał w swoim stylu Donald Trump, zapowiadając, że Stany Zjednoczone będą przyglądać się sprawie. Nie da się jednak nie zauważyć, że partia rządząca, skupiając się na kwestiach politycznych (odzyskaniu swoich wyborców), może wyrządzić poważną krzywdę całemu krajowi.
Tweet Donalda Trumpa wszczął dyskusję o masowych mordach na białych farmerach w Republice Południowej Afryki. Jak to jednak zdarza się politykom, ich słowa nie do końca pokrywają się z prawdą. A tweet prezydenta Stanów Zjednoczonych spotkał się z odpowiedzią (również za pośrednictwem Twittera, takie czasy) rządu RPA.
I have asked Secretary of State @SecPompeo to closely study the South Africa land and farm seizures and expropriations and the large scale killing of farmers. “South African Government is now seizing land from white farmers.” @TuckerCarlson @FoxNews
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 23 sierpnia 2018
South Africa totally rejects this narrow perception which only seeks to divide our nation and reminds us of our colonial past. #landexpropriation @realDonaldTrump @PresidencyZA
— South African Government (@GovernmentZA) 23 sierpnia 2018
“Zabójstw na dużą skalę” nie potwierdzają oficjalne statystyki. Zdarzają się, owszem, ale nie widać ich wzrostu w ostatnich latach.
Dane, zbierane niestety z różnych źródeł, pokazują, że ostatnie lata nie przyniosły pogorszenia się sytuacji, a już na pewno nie można mówić o masowych mordach. Wracając do różnych źródeł, należy też zaznaczyć, że w przypadku 1997 roku, gdy jednocześnie dane zbierane były przez związek rolniczy i policję, wyniki są podobne pod względem ataków, ale rozbiegają się w przypadku morderstw (470 ataków i 142 morderstwa - 433 ataki i 84 zabójstwa odpowiednio).
Ataki mają miejsce głównie w północno-wschodniej części kraju, szczególnie w regionie Gauteng, co nie powinno jednak dziwić, zważywszy na fakt, że na jego terenie znajduje się jedna ze stolic RPA (ma ich w sumie trzy) Pretoria, która jest siódmym najniebezpieczniejszym miastem na świecie (według rankingu Numbeo), a wyprzeda ją Johannesburg (zajmujący miejsce piąte i również zlokalizowany w prowincji Gauteng).
Problem w ocenie, poza tym że policja nie prowadzi statystyk z podziałem na rasy, stanowi również ustalenie, ile farm zarządzanych jest przez białych. Według ankiety gospodarstw rolnych z 2016 roku na prawie 200 000 gospodarstw ok. 54 tysiące były zarządzane przez białych (nie mylić z powierzchnią w posiadaniu białych farmerów). Nie wiadomo jednak, ile osób jest w gospodarstwie oraz jak są wymieszane rasowo.
Mordy nie, wywłaszczenia tak
Prawdą jest z kolei, że władze dążą do odebrania ziem białym farmerom. Rządząca partia – Afrykański Kongres Narodowy – zobowiązała się do poprawy „redystrybucji dobra” i obiecała „radykalne transformacje gospodarcze”, włączając w to prawo do usuwania właścicieli z ziemi bez rekompensaty.
W 1913 roku większość Murzynów została usunięta ze swoich posiadłości za pomocą ustawy, następnie z kolei wdrażany był system apartheidu, czyli segregacji rasowej. Od początku lat 90. system apartheidu zaczął być zwijany, co prowadziło do pewnych przemian w strukturze posiadania ziemi, a w 1994 roku powstała nowa konstytucja RPA i odbyły się pierwsze powszechne wybory zaznaczające początek nowej ery dla kraju.
Z danych Banku Światowego wynika, że 79 proc. kraju to tereny rolnicze, z kolei według raportu rządowego 72 proc. terenów we władaniu osób prywatnych należy do białych (a stanowią oni tylko 9 proc. populacji). 27 proc. ziem posiadanych przez inne rasy to znacząca poprawa w porównaniu z 1994 roku, w którym należało do nich tylko 14 proc. ziem. Wynika to z działań rządowych - od 1994 roku, po dojściu do władzy przez ANC, państwo kupiło 4,9 mln hektarów, z czego 3,4 mln zostało poddane ponownemu przydzieleniu nowym właścicielom. Ci, którzy nie chcieli otrzymać ziemi, mogli zdecydować się na pieniądze – od 1994 do stycznia 2017 roku wypłacono z tego tytułu 873 mln dol.
Teraz rząd chce przeprowadzić zmiany umożliwiające wywłaszczenie z ziemi bez rekompensaty (potrzebna jest jednak zmiana konstytucji, a do tej wymagane jest 2/3 w parlamencie), w planach ma również zakaz kupowania ziemi przez obcokrajowców, proponując im za to długoterminową dzierżawę. Afrykański Kongres Narodowy nie bez powodu wysunął ten pomysł właśnie teraz, bowiem zbliżają się wybory. Seria skandali korupcyjnych, w których dużą rolę odgrywał także już były prezydent Jacob Zuma, i zła sytuacja gospodarcza, spowodowały, że ANC stracił poparcie, którego będzie potrzebował przy urnach w przyszłym roku. Nowy prezydent Cyril Rampahosa stanął przed wyzwaniem odzyskania zaufania inwestorów zagranicznych czy też zażegnania konfliktów na podłożu rasowym, partia wybrała jednak drogę szybkiego zdobycia głosów za wszelką cenę przed wyborami do Zgromadzenia Narodowego w 2019 roku.
Populizm vs. faktyczne potrzeby gospodarcze
ANC, skupiając swoją perspektywę na urnach wyborczych, nie adresuje znacznie poważniejszych problemów gospodarczych, a konfiskata ziem może te problemy wyłącznie pogłębić. Podobny błąd popełniło zresztą Zimbabwe, co skończyło się spektakularną klęską gospodarczą i hiperinflacją, która w listopadzie 2008 roku wynosiła 89 700 000 000 000 000 000 000 procent rok do roku.
Bezrobociu na poziomie 27 proc. (35 proc., jeżeli do statystyki wliczyć „zniechęcone” osoby poszukujące pracy) nie pomoże przejmowanie ziem białych farmerów przez rząd. A inwestorzy zagraniczni, widząc, jak jest traktowana instytucja prywatnej własności, będą omijać kraj szerokim łukiem. Niestabilna sytuacja prawna sprawia natomiast, że przedsiębiorstwa górnicze planują zwolnienie ok. 14 000 ludzi, co nieszczególnie pomoże w podźwignięciu kraju na nogi.
Zadłużenie kraju rośnie, a RPA oberwała także rykoszetem w kryzysie tureckim, który odstraszył potencjalnych nabywców obligacji z rynków wschodzących. Rand południowoafrykański od początku roku jest jedną z najgorzej spisujących się walut względem dolara, a inflacja dobija do poziomu 5 proc.
Nie spełnią się także marzenia prezydenta Ramaphosy o wzroście gospodarczym na poziomie 3 proc. w 2018 roku. Mediana oczekiwań ekonomistów w ankiecie Bloomberga stanowi, że wzrost wyniesie mniej niż 1,4 proc., rosną natomiast przewidywania co do wysokości deficytu budżetowego.
Można więc się spodziewać, że o ile nie nastąpi diametralna zmiana w kursie obranym przez Afrykański Kongres Narodowy, będziemy mieli do czynienia z kolejną afrykańską gospodarką, którą korupcja, słabe fundamenty i nieudolna polityka sprowadzą na krawędź przepaści.
























































