Poniedziałkowa sesja na nowojorskich przyniosła kolejną przecenę akcji spółek technologicznych. Inwestorzy dyskontują oczekiwany wzrost stóp procentowych w Rezerwie Federalnych, co skutkowało naruszeniem wsparcia na Nasdaqu.


W środę na rynek trafi komunikat z amerykańskiego banku centralnego, po którym inwestorzy spodziewają się rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp procentowych. W oczekiwaniu na to wydarzenie rentowność 2-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła do 1,86%, osiągając najwyższy poziom od sierpnia 2019 roku. To mniej więcej daje wyobrażenie, na jakim poziomie rynek długu widzi stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych w horyzoncie następnych kilku kwartałów. Obecnie stopa funduszy federalnych wynosi niemal zero.
Rosnąca stopa dyskontowa skutkuje m.in. tym, że inwestorzy niżej wyceniają bieżącą wartość przyszłych przepływów pieniężnych oczekiwanych przez giełdowe spółki. To uderza w rynkową wycenę przede wszystkim tzw. spółek wzrostowych, często z sektora technologicznego. I to było widać w poniedziałek, gdy obładowany tego typu walorami Nasdaq Composite poszedł w dół o 2,04% i zakończył dzień na poziomie 12 581,22 pkt.
ReklamaZobacz także
W ten sposób Nasdaq znalazł się najniżej od stycznia 2021 roku i naruszył wsparcie w postaci śródesyjnego minimum z 24 lutego – czyli dnia rosyjskiej napaści na Ukrainę. Na gruncie analizy technicznej otwiera to drogę ku dalszym spadkom, potencjalnie do 12 000 lub nawet 11 000 punktów – czyli do stanu z jesieni 2020 r.
Znacznie lepiej poradziły sobie blue chipy. Dow Jones utrzymał się tuz ponad kreską, notując prawie neutralne zamknięcie. S&P500 oddał 0,74% i zakończył sesję na wysokości 4 173,11 pkt. – a więc wciąż powyżej lutowego dołka.
- Obserwujemy rotację od spółek wzrostowych to spółek typu value i wiele z tym, co się dzieje, związane jest ze stopami procentowymi – ocenił Paul Nolte z Kingsview Investment Management, cytowany przez agencję Rueters.
KK



























































