Czwartkowy poranek przyniósł zdecydowany spadek kursu euro. Krajowi analitycy liczą na dalsze spadki w krótkiej perspektywie. Ale „zagranica” jest wciąż negatywnie nastawiona do polskiej waluty.


- Złoty ostatecznie przyłączył się do wczorajszej aprecjacji obserwowanej wśród walut regionu, która wynikała z systematycznej poprawy nastrojów globalnych. W rezultacie notowania EUR/PLN obniżyły się do poziomu 4,57 i nadal dysponują potencjałem do zniżki - napisano w komentarzu dziennym banku Millennium.
W czwartek o 10:35 kurs euro kształtował się na poziomie 4,5544 zł, czyli o 1,7 grosza mniej niż dzień wcześniej. W środę notowania euro obniżyły się o blisko dwa grosze. Łącznie od szczytu z końcówki marca (4,6734 zł) kurs EUR/PLN spadł o ok. 12 groszy po tym, jak przez poprzednie tygodnie wzrósł o blisko 20 groszy.
Na korzyść złotego mogła zadziałać także zmiana w środowym komunikacie Rady Polityki Pieniężnej. Ekonomiści banku Pekao wskazali, że z komunikatu po posiedzeniu zniknęła ocena Rady dotycząca silnego złotego jako czynnika ograniczającego ożywienie gospodarcze w Polsce.
- Ta zmiana jest subtelna i stanowi raczej odnotowanie niedawnej deprecjacji złotego niż sygnał skrętu ze strony NBP. Sądząc po komentarzach, część uczestników rynku i obserwatorów odebrała to jednak w ten sposób, nie znajduje to jednak odzwierciedlenia w notowaniach – złoty umocnił się wczoraj w niemal takiej samej skali (jeśli w ogóle, to mniejszym) jak węgierski forint i korona czeska. Zdecydowany spadek EUR/PLN poniżej 4,60 odbieramy zatem raczej jako wynik działania czynników globalnych - napisali ekonomiści Pekao.
Spadek kursu euro do złotego pociągnął za sobą przecenę pozostałych głównych walut. W czwartek rano dolar amerykański taniał o dwa grosze, osiągając cenę 3,8322 zł. Kurs franka szwajcarskiego zniżkował o grosz, schodząc do 4,1311 zł. Funt brytyjski wyceniany był na 5,2641 zł, a więc o ponad dwa grosze niżej niż dzień wcześniej.
KK/PAP

























































