REKLAMA

"Gaelforce Dance" - magia Irlandii

2006-02-08 15:23
publikacja
2006-02-08 15:23
Mistrzowie tańca irlandzkiego Gaelforce Dance po 6 latach ponownie w Polsce! Ich efektowny spektakl taneczno-muzyczny oparty na irlandzkim folklorze zobaczymy w największych salach widowiskowych naszego kraju w dniach od 14 do 26 marca br.

Określenie występów niepowtarzalnym show, czy megaprodukcją nie odzwierciedla tego, co przedstawia fenomenalna grupa. Ich popisy przenoszą nas w świat magii, irlandzkich tradycji i bajecznych krajobrazów. Zachwycają talentem, wzbudzają euforię, przy jednoczesnym zaspokojeniu poczucia estetyki, dobrego smaku i piękna.

Gaelforce Dance, trzydziestoosobowy zespół irlandzkich tancerzy i światowej klasy muzyków ukazuje kulturę Irlandii w sposób do tej pory nieznany, dla wielu osób nowatorski. Dzięki nim możemy podziwiać Zieloną Wyspę poprzez pryzmat muzyki i tańca scalonych w wielkim show, które łączy teatr z baletem, taniec nowoczesny z dawnymi rytmami celtyckimi, współczesność z tradycją. To właśnie ukazanie nowej drogi do poznania kultury Irlandii przyciąga na ich występy tysiące widzów. Dzięki mistrzowskim popisom i niesłychanym talentom byli entuzjastycznie przyjmowani w USA, Kanadzie, Niemczech, Australii i krajach Azji. Występowali przed papieżem Janem Pawłem II i królową brytyjską Elżbietą II. W Polsce oklaskiwało ich do tej pory ponad 30 tysięcy zachwyconych widzów a na świecie aż 20 milionów.

Podczas tegorocznych występów będziemy mogli podziwiać oryginalne układy taneczne oraz irlandzką muzykę, najpopularniejszy nurt tzw. muzyki etnicznej, na żywo. Niepowtarzalny spektakl, który zobaczymy, opowiada dzieje dwóch braci zakochanych w tej samej dziewczynie. Historia oparta jest na klasycznej formule szekspirowskiego wątku miłosnego, w którym prawdziwa pasja przeplata się z zazdrością i tragedią. Wrażenie wywoływane poprzez taniec potęguje ekspresyjna muzyka kompozycji Colma O'Foghlu - producenta płyt irlandzkiej piosenkarki Enyi.

Zespół w zawodowy sposób łączy elementy tańca irlandzkiego z baletem, a przede wszystkim ze stepem. To, co prezentują można określić krótko - feeria świateł i niesamowita perfekcja wykonania, idealna synchronizacja, zachwycająca sceneria, poruszająca do głębi muzyka - z jednej strony dynamiczna, wesoła i rytmiczna, z drugiej wzruszająca, liryczna, wzbudzająca grozę. Najbardziej efektowne są wszystkie numery zbiorowe, w których podziwiamy precyzyjne linie tancerzy i absolutną jedność wykonywanych przez nich kroków i wystukiwanego rytmu.

Urok tej megaprodukcji tkwi w zespoleniu ogromnego talentu, wielkiego zaangażowania i wieloletnich ćwiczeń. Liczna grupa tancerek i tancerzy mistrzowsko stepuje, niekiedy w nieprawdopodobnym tempie. Spektakl budowany jest na napięciu między delikatnym i cichym a wyrazistym i agresywnym tańcem.

To bezprecedensowe widowisko jest połączeniem typowej muzyki irlandzkiej z muzyką klasyczną, popową i rockową. Twórcy czerpią inspirację z fonograficznych i tanecznych tradycji Irlandii, m.in. popularnych tańców, takich jak: reel, jig i hornpip. Każdy może więc znaleźć coś dla siebie. Choreografia scala układ irlandzki z tańcem tradycyjnym i nowoczesnym. Spektakle stanowią syntezę baletu, teatru, dawnej tradycji tańca celtyckiego i nowoczesnego. Wszystko to, połączone w jednym show, sprawia, że przenosimy się na Szmaragdową Wyspę zupełnie oderwani od rzeczywistości, zatracając się w bajkowym świecie, zapominając na chwilę o troskach i problemach.

Założycielem formacji był Michael Durkan który, po udanym występie na Eurowizji z grupą Riverdance, postanowił utworzyć własny zespół. Najlepsze szkoły tańca i rodzime tradycje stanowiły doskonałe podłoże do powstania grupy, która odkryła i wyszkoliła tak wielkie talenty, jak choćby James Devine. Tańcząc w Gaelforce Dance, Devine pobił światowy rekord w stepowaniu i trafił do księgi rekordów Guinness'a. Jego wynik to 38 uderzeń na sekundę.

Muzyka irlandzka ma w sobie tyle uroku, że niektórzy wykonawcy całkowicie się jej poświęcają. Pozostali tworzą na co dzień coś zupełnie innego, sięgając czasem po folkowe motywy. Jest to dla nich wyzwanie i próba twórcza. Nie jest bowiem łatwo będąc zagłębionym w jednym nurcie, umieć wykorzystać inny, czasem odmienny i nieznany. Sprostali temu wielcy muzyczni wykonawcy: Metallica w utworze „Whiskey In The Jar”, Sting w “Valparaiso” czy Sinead O'Connor w “I Am Stretched On Your Grave “ pięknym, irlandzkim poemacie. Godny uwagi jest także rytmiczny blues “Dirty Old Town” Roda Stewarta, „Woman of Ireland” Kate Bush oraz „Greensleeves” Tytusa Wojnowicza. Jako ciekawostkę należy dodać, iż motywem przewodnim słynnego utwór Scootera - “How Much Is The Fish” - jest bretońska melodia “Ev Chistr 'ta, Laou!”

Przyjazd Gaelforce Dance do Polski w marcu 2006 roku będzie gratką dla miłośników folku z Zielonej Wyspy, wszystkich osób ciekawych Irlandii i jej kultury, oraz miłośników muzyki, tańca i sztuki tak cenionej i uwielbianej w całej Europie. Dzięki nim będziemy mogli przez dłuższy okres przeżywać Dzień Św. Patryka, patrona Irlandii, przypadający 17 marca. W dniu tym Irlandczycy ubrani na zielono spotykają się na paradach, w pubach, gdzie podaje się zielone piwo a nawet podziwiają rzeki zabarwione na zielono. Zieleń jest niezbędnym elementem tej uroczystości, symbolizuje wiosnę i Irlandię. Chociaż jest to święto typowo irlandzkie, obchodzone jest w większości krajów na całym świecie, co możemy potwierdzić również w Polsce, widząc gwar na ulicach, w pubach, wśród znajomych.

Trasa koncertowa w Polsce

Recenzje

„Występ jest zdecydowanie jednym z największych show - muzycy podnoszą publiczność z krzeseł. Ten popis wart jest każdej ceny.”
The Los Angeles Times

„ Gaelforce Dance, największe dwugodzinne widowisko zgromadziło ponad milion widzów. Media obwołały Gaelforce Dance Ferrari irlandzkiego tańca na świecie.”
Independent

„Owacje na stojąco na każdym show”
The New York Times

„14 występów na Tajwanie, wszystkie wysprzedane”
The Nation

„Tajwan oszalał przez Gaelforce Dance”
The Nation

„Cokolwiek myślisz o Gaelforce Dance, musisz przyznać jedno: mają olbrzymią energię.”
by Jake Tinio

„Członkowie Gaelforce Dance są profesjonalistami. Rzadko można oglądać zespół tak zgrany i tak perfekcyjnie wykonujący skomplikowane ewolucje.”
Rzeczpospolita

Trasa koncertowa w Polsce

14.03 Poznań, Arena
15.03 Lublin, Hala MOSiR
17.03 Kraków, Hala Wisły
18.03 Zabrze, DMiT
19.03 Bydgoszcz, Opera Nova
21.03 Szczecin, Hala MTS
22.03 Wrocław, Hala Ludowa
23.03 Łódź, Teatr Wielki
24.03 Gdynia, Teatr Muzyczny
25.03 Gdynia, Teatr Muzyczny
26.03 Warszawa, Sala Kongresowa
27.03 Kielce, KCK

Szczegóły
Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~madzia
Nie zgadzam sie z Toba.Wystep był wspaniały i bardzo mi sie podobał a step wcale nie był podkładany.A to,że scenografia była uboga wcale nie przeszkadzało-przeciez chodziło o taniec a nie dekoracje,nieprawdaz?A tak poza tym-gdyby rzeczywiscie przedstawienie bylo tak kiepskie jak uwazasz to ludzie nie wykupiliby wszystkich biletow Nie zgadzam sie z Toba.Wystep był wspaniały i bardzo mi sie podobał a step wcale nie był podkładany.A to,że scenografia była uboga wcale nie przeszkadzało-przeciez chodziło o taniec a nie dekoracje,nieprawdaz?A tak poza tym-gdyby rzeczywiscie przedstawienie bylo tak kiepskie jak uwazasz to ludzie nie wykupiliby wszystkich biletow na miesiac przed spektaklem i nie byłoby owacji na stojaco.A główny aktor był boski.GORĄCO POLECAM.
~jackow67
Poznań Arena 14 marca 2006rok - LIPA - szoł, kiepska podróba "Lord of the Dance" Michaela Flatleya z zapożyczeniem kilku melodii, beznadziejnym dźwiękiem spod poduszki, słabą realizacją podkładanego stepu (w finale zabrakło stepowania!!!), soliści sobie a dźwięk sobie, scenografia jak u nas w opuszczonych fabrykach - trzy wiszące Poznań Arena 14 marca 2006rok - LIPA - szoł, kiepska podróba "Lord of the Dance" Michaela Flatleya z zapożyczeniem kilku melodii, beznadziejnym dźwiękiem spod poduszki, słabą realizacją podkładanego stepu (w finale zabrakło stepowania!!!), soliści sobie a dźwięk sobie, scenografia jak u nas w opuszczonych fabrykach - trzy wiszące szmaty po lewej i trzy po prawej stronie. Szkoda pieniędzy na bilety, szczerze odradzam. Zniesmaczony Jacek Owczarek

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki