Czytam, oglądam, polecam. Janina Bąk, popularyzatorka statystyki, autorka bloga JaninaDaily.com

2020-07-10 05:59
publikacja
2020-07-10 05:59
fot. Julia Knapp /

"Czytam, oglądam, polecam" to publikowane u progu weekendów artykuły, w których goście redakcji Bankier.pl dzielą się swoimi kulturalno-ekonomicznymi rekomendacjami. Sprawdźcie, po jakie tytuły sięgają w wolnym czasie ci, których nazwiska znamy ze świata finansów.

Mówią o niej "pierwsza statystyczka kraju", bo nikt dotąd w takiej mierze, z wykorzystaniem mediów społecznościowych, nie próbował oswoić społeczeństwa z tą dziedziną nauki. Dzisiejszym gościem redakcji Bankier.pl jest Janina Bąk, statystyczka, wykładowczyni akademicka, autorka bloga janinadaily.com i bestellerowej książki, o której w dalszej części programu.

***

Postanowiłam ostatnio dokonać czegoś szalenie heroicznego, to jest stworzyć listę zalet Polskich Kolei Państwowych, no, serio, co ta pandemia robi z człowiekiem! Więc teraz uwaga, przedstawiam Wam listę zalet PKP. Wygląda tak:

1. W pociągach dobrze się czyta książki.

No nie ma za co. Jak chcecie, to możecie śmiało ją wydrukować, nosić w portfelu i wyciągać przy okazji trudnych chwil zwątpienia, kiedy to okazuje się, że Wasz pociąg do Iławy przyjedzie, co prawda jedyne dziesięć minut później niż planowa godzina, niemniej trzy tygodnie później i w sumie zamiast wagonów będą podstawione zaprzęgi ciągnięte przez bawoły.

Niemniej, ponieważ w ostatnim roku przyszło mi spędzić wiele godzin w PKP-owskich zaprzęgach, to udało mi się też przeczytać bardzo wiele książek popularnonaukowych. Takich, które wyjaśniają mi świat, głównie w dziedzinach, które kocham - biznes, ekonomia, statystyka. Wymagania mam dwa: muszą to być książki o rzeczach ciekawych, trudnych i naukowych, ale napisane tak, że to jednak człowiekowi chce się czytać dalej, a nie wyrzucić tę książkę w połowie czytania za okno, oczywiście gdyby okna w PKP się w ogóle otwierały.

Dziś chciałam Wam przedstawić swoją bardzo subiektywną listę książek popularnonaukowych, które w zeszłym roku czytało mi się niezwykle dobrze i z przyjemnością porównywalną ze zlizywaniem lukru z pączka. Jest to lista, a nie ranking, bo z książkami jak z dziećmi – wszystkie należy kochać jednakowo, no chyba że któreś zdecyduje się studiować pedagogikę, no to wtedy nie.

#1 "Factfulness" Hansa Roslinga

Zaczynamy od prawdziwej wadowickiej kremówki literatury popularnonaukowej, od mojej ulubionej książki na całą świecie, którą to polecam od kilku lat i polecam absolutnie wszystkim, wliczając w to ludzi przypadkowo spotkanych na ulicy i wszystkie okoliczne wróble (mewom nie, bo one są nienormalne i kradną ludziom frytki). Jest to książka, którą powinien przeczytać każdy, a już na pewno każdy, kto pracuje z liczbami, wykresami i trendami. Hans Rosling to wspaniały biostatystyk, który wraz ze swoim synem i synową napisał ksiażkę o tym, jak lepiej myśleć i na jakie pułapki możemy natrafić przy analizowaniu danych. Ponadto przedstawiają kluczowe zasady poprawnego wnioskowania i dają wskazówki, jak poprawnie interpretować informacje, które do nas docierają.

Ta książka wspaniale przytula nas w synapsy, Hans Rosling opisał to wszystko w sposób tak emocjonujący, że gdyby ta książka miała zostać zekranizowana, to jej głównego bohatera – statystykę – najpewniej grałby Chuck Norris, a w roli czarnego charakteru (złej interpretacji) wtórowałby mu Steven Seagal. Osobiście nie mogę się owej ekranizacji doczekać, ale w oczekiwaniu na seans kinowy pełen gwałtownych wzruszeń i uniesień serc, polecam książkę, bo naprawdę każdy powinien ją przeczytać.

#2 "Talking to strangers. What we should know about the people we don’t know" Malcolma Gladwella

Było tak, że strasznie nudziłam się na lotnisku w Sztokholmie, stałam w lotniskowej księgarni i bardzo potrzebowałam kupić coś na czas podróży i wszystkich czekających mnie przesiadek, ale trochę się śpieszyłam, bo to nie miałam aż tyle czasu, by nauczyć się szwedzkiego i móc skorzystać z pełnej oferty rzeczonego sklepu. Wtedy też zobaczyłam książkę, o której dotychczas nie słyszałam, ale o jej autorze i owszem (i tylko dobre rzeczy). Wiecie, to był trochę zakup jak wtedy, gdy bierzemy zupełnie nieznane nam ciastko w ulubionej cukierni, bo smaku co prawda nie znamy, ale ufamy że nasza ukochana „Wisienka” nie sprofanowała ciastka z waniliowym kremem.

Nie pomyliłam się wcale -  to jest doskonała książka! Podobnie jak „Factfulness” o tym, jak zdarza nam się mylić – tym razem we własnych osądach i wyciąganiu wniosków o innych ludziach i wydarzeniach. Gladwell opisuje konkretne przypadki, najczęściej szalenie medialne, w których coś poszło nie tak – zawiodła komunikacja i interpretacje zdarzeń, czasem z tragicznymi skutkami. Bo wiecie, jak Wy powiecie babci przy Wigilii, że poprosicie masło, a ona poda Wam margarynę, no to wiadomo, będzie trochę histerii i łez, intencje dobre, ale niesmak pozostał (dosłowny, he he he). Niemniej w tej książce mowa o takich błędach w ludzkich osądach, które mają znacznie poważniejsze konsekwencje – i których absolutnie każdy z nas powinien się wystrzegać.

Wszystko to wyjaśnione zostało za pomocą psychologii, nauki, konkretnych błędów poznawczych, nie że Gladwell tak sobie napisał, że coś jest takie a takie, bo tak mu się przyśniło, a potem jeszcze rodzynki w owsiance ułożyły mu się w kształt mózgu. Są wyjaśnienia naukowe i jest bibliografia dla prymusów, jakby ktoś chciał zabłysnąć na kolejnym rodzinnym obiedzie. A, i jeszcze jedna rzecz – ta książka jest napisana jak najlepszy kryminał (trochę lepszy od tego, w którym typ przerabiał ofiary na cegły), więc czyta się ją szybko i z niesłabnącą ciekawością. No, jak kryminał. Tylko trochę smutniejszy, bo ofiary są całkowicie prawdziwe, a mordercą – nasze własne błędy rozumowania i osądu.

#3 "Statystycznie rzecz biorąc. Czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby zdobyć Nobla", Janina Bąk

Zupełnie anonimowa i nieznana mi autorka napisała książkę, w której próbuję przekonać absolutnie każdego, że ze statystyką można i należy się zaprzyjaźnić. Krok po kroku przechodzimy przez proces konstruowania badania (naukowego, konsumenckiego, wszelkich ewaluacji) - od etapów takiego badania, przez metody, dobór wskaźników, pomiar i najczęstsze błędy, które popełniamy w interpretacji liczb i wyciąganiu wniosków.

Janina Bąk jest autorką książki "Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?" / fot. Julia Knapp / Archiwum prywatne

Rozdziałem, który najpewniej zainteresuje większość pracowników korporacji i twórców wszelkich raportów, czyli zasady poprawnej wizualizacji danych - jak rysować poprawne (i interesujące dla odbiorców) wykresy, jak również w jaki sposób nie dać się oszukać wizualizacjom, które czasem są nam prezentowane w raportach, doniesieniach prasowych i mediach.

Wybrane zagadnienia i terminy, które są poruszane w książce to: zasady wnioskowania statystycznego, operacjonalizacja kluczowych konceptów, rodzaje badań ankietowych: CAWI, CATI, CAPI, PAPI, eksperymenty terenowe rynku pracy, a także szereg błędów poznawczych, które mogą zakłócić wyniki naszych badań kwestionariuszowych: question order effect, recall bias (w psychologii poznawczej i w epidemiologii), response fatigue, question wording bias, haptic metaphor effect, unconsious bias (podaję nazwy angielskie, albowiem nie wszystkie te zjawiska są opisane wyczerpująco w polskiej literaturze). Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki nie tylko zapragniecie zapoznać się bliżej ze statystyką i metodologią, ale przy okazji będziecie się dobrze bawić.

Oto jest książka, która jednocześnie jest historią o miłości (do statystyki), dramatem (moich irlandzkich studentów) i powieścią fantasy z rozbudowanym wątkiem niesamowitym (ale totalnie możliwym!), kiedy to okazuje się, że absolutnie każdy człowiek na świecie jest w stanie zrozumieć statystykę i może nawet się trochę w niej zakochać (plan minimum: zaprzyjaźnić).

Książka nominowana do Oscara w kategorii: „Najlepsza komedia zagraniczna”.

Mam nadzieję, że nie zawiedziecie się na tych rekomendacjach. Rozumiem, że mogą się nieznacznie różnić od typowych podręczników biznesu i książek marketingowych, ale myślę, że jest to jedynie ich zaleta. W gruncie rzeczy szalenie istotnym jest, byśmy oprócz umiejętności opracowywania strategii sprzedażowych i tworzenia tekstów sprzedażowych byli również kompetentnymi odbiorcami liczb, danych i statystyk, a także wiedzieli, jakie błędy poznawcze i wnioskowania mogą wpływać na nasz osąd i podejmowanie decyzji.

Źródło:
Tematy
Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Czytam, oglądam, polecam

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki