Umowa o pracę nie jest obowiązkowa, zatem wybór sposobu realizacji czynności zależy od zatrudniającego i świadczącego pracę. Gdy jednak podwładny otrzyma polecenie założenia firmy i wykonywania prac bliźniaczych w odniesieniu do obowiązków pracowniczych, można mowić o naruszeniu prawa - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Nagminne staje się bowiem zakładanie działalności po to, aby świadczyć pracę na rzecz dawnego lub przyszłego pracodawcy. Czynność ta zwie się samozatrudnieniem. Obowiązki samozatrudnionego wynikają z umowy redagowanej w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego. Jej treść musi obejmować opis pracy i cenę.
Dla jednych samozatrudnienie jest sposobem na wyższe zarobki, dla innych - ucieczką od pracowniczego podporządkowania. To także technika pozwalająca utrzymać dotychczasową posadę w sensie odrębnej firmy. Takie rozwiązanie stosują pracodawcy, dążący do obniżenia własnych kosztów pracy.
Warto jednak wiedzieć, że samozatrudniony nie posiada praw pracowniczych, a podmiot, któremu podlega nie jest objęty postanowieniami kodeksu pracy. Nie ma więc mowy o urlopie, związkach zawodowych, nagrodach etc. Do tego dochodzi ryzyko prowadzonej działalności oraz odpowiedzialność za zawierane umowy i zobowiązania publicznoprawne.
Świadczenie pracy w ramach umów cywilnoprawnych powinno zatem wynikać z woli obu stron. Wynika to z z art. 353 1 kodeksu cywilnego, który umożliwia swobodny wybór rodzaju stosunku prawnego. Art. 11 kodeksu pracy stanowi zaś, że ustalenie warunków pracy i płacy wymaga zgodnego oświadczenia woli stron. W tej kwestii niejednokrotnie orzekał Sąd Najwyższy, który w jednym ze swych wyroków (I PKN 432/99) stwierdził, że podstawą zatrudnienia mogą być umowy cywilnoprawne.
(na podst.: Magdalena Januszewska/Rzeczpospolita)
Mimowolne samozatrudnienie
2005-11-09 11:04
publikacja
2005-11-09 11:04
2005-11-09 11:04






















































