Środa przyniosła tylko niewielkie zwyżki S&P500 i Nasdaqa. Giełdowe byki utraciły werwę na wysokości miesięcznych maksimów trzech głównych indeksów. W centrum uwagi znalazły się chińskie stymulanty i wyniki amerykańskich spółek.


O samym przebiegu środowej sesji i zmianie nowojorskich indeksów trudno coś więcej powiedzieć. S&P500 drgnął w górę o 0,22%, rysując raczej niezbyt zachęcającą świeczkę na wykresie dziennym. Podobnie jak Nasdaq, który zyskał 0,15%. Lepiej zaprezentował się Dow Jones, zwyżkujący o 0,59%. Wszystkie trzy indeksy znalazły się najwyżej od połowy grudnia.
Na Wall Street niezbyt przejmowana się kwestią brexitu i europejską polityką - jak widać Atlantyk zapewnia zdrowy dystans do tej europejskiej histerii. Więcej mówiło się o tym, w jakim stopniu monetarnej i fiskalne stymulowanie aktywności gospodarczej przez władze w Pekinie może wpłynąć na globalną koniunkturę. Póki co efekty wysiłków chińskich komunistów są mniej niż mierne - namacalnych efektów pobudzania gospodarki nie widać.
Ale w Ameryce inwestorzy patrzyli przede wszystkim na raporty kwartalne największych banków. Po tym, jak we wtorek rozczarowały JP Morgan i Wells Fargo, w środę ulgę przyniosły rezultaty Bank of America i Goldman Sachs. Akcje Goldmana poszybowały w górę o 9,6%. Zarówno zysk przypadający na akcję (6,04 USD) jak i przychody (8,08 mld USD) w czwartym kwartale wyraźnie przekroczyły oczekiwania większości analityków.

O ponad 7% zwyżkowały notowania Bank of America, który także pozytywnie zaskoczył wynikami za poprzedni kwartał. Drugi pod względem aktywów bank w USA wygenerował 70 centów zysku na akcję, a więc o 10% powyżej rynkowego konsensusu. Także przychody okazały się wyższe od oczekiwań ekspertów.
Lepsze rezultaty dwóch dużych banków nie zmieniają jednak ogólnego trendu. Analitycy z Wall Street systematycznie obniżają oczekiwania względem tegorocznych zysków giełdowych korporacji. Z obecnych prognoz wynika, że w 2019 roku EPS przypadający na indeks S&P500 ledwo drgnie, co kontrastuje z blisko 20-procentową dynamiką w roku poprzednim.
Krzysztof Kolany






























































