Wskaźniki nastrojów konsumenckich w Polsce nigdy wcześniej nie były tak dobre – wynika z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny. Trudno nie powiązać tych danych z trwającym festiwalem przedwyborczych obietnic płynących ze strony polityków.
„Nikt ci tyle nie da, ile ja ci obiecam” – to hasło przewodnie kończącej się kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Podobnie jak u Hitchcocka zaczęło się od mocnego uderzenia – tzw. piątki Kaczyńskiego, w ramach której partia rządząca znów spróbowała przekupić wyborców ich własnymi pieniędzmi. A później ze wszystkich stron sceny politycznej padało coraz więcej obietnic: że będziemy żyć jak na zachodzie Europy, że zwrócone zostaną nam oszczędności zgromadzone w OFE (ale po potrąceniu 15%), że podniesiona zostanie płaca minimalna i że osoby niepełnosprawne dostaną 500 zł miesięcznego zasiłku.
Przeczytaj także
Być może część wyborców uwierzyła w deklaracje polityków. Tak przynajmniej sugerowałyby najnowsze odczyty wskaźników nastrojów konsumenckich. W maju bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) osiągnął najwyższą wartość w historii, wspinając się do 8,3 pkt. i minimalnie przebijając rekord z marca. Drugi najwyższy wynik w historii odnotował WWUK – czyli wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej.
Tak dobrych nastrojów konsumenckich nie odnotowano nawet w szczycie kredytowego boomu w 2007 roku. Co więcej, nigdy wcześniej BWUK nie utrzymywał się powyżej zera przez taki długi okres – wskaźnik ten przyjmuje wartości dodatnie od maja 2017 roku. Odczyty wyższe od zera oznaczają przewagę optymistów nad pesymistami. W przeszło 20-letniej historii BWUK-a taka sytuacja przed rokiem 2017 zdarzała się niezmiernie rzadko.
Rzecz jasna obietnice polityków to z pewnością niejedyny czynnik wspierający nastroje konsumentów. Za dobre humory gospodarstw domowych odpowiada przede wszystkim świetna z punktu widzenia pracowników sytuacja na rynku pracy. Według danych GUS w kwietniu płace w dużych firmach znów rosły w tempie ponad 7% rocznie przy liczbie zatrudnionych o 2,9% wyższej niż rok temu. Bezrobocie praktycznie przestało istnieć – w maju stopa bezrobocia rejestrowanego obniżyła się do 5,6%. A licząc według standardów BAEL stopa bezrobocia w Polsce zmalała do rekordowo niskiego poziomu 3,5%.
Nie można się więc dziwić, że polski konsument jest zadowolony jak nigdy wcześniej. Nie powinien mieć problemów ze znalezieniem pracy i raczej nie musi martwić się o utratę dochodów z tego tytułu. Co więcej, ze względu na raportowany przez pracodawców niedobór pracowników ma szansę na podwyżkę pensji, a dobra kondycja gospodarki pozwala firmom wypłacać solidne premie. Ponadto na horyzoncie majaczą kolejne transfery socjalne, zwrot kasy z OFE i niewielka obniżka podatku od pracy (PIT). Rekordowo niskie są też stopy procentowe, pozwalające na utrzymanie niskich rat kredytów mieszkaniowych i zachęcające do beztroskiej konsumpcji na kredyt.
Z drugiej strony znamienne jest, że w danych o nastrojach konsumenckich wciąż nie widać wpływu rosnących kosztów życia. Nawet według oficjalnych danych GUS inflacja CPI w kwietniu przyspieszyła do 2,2%. Wrażenie to potęguje silny wzrost cen dóbr podstawowych - żywności i paliw – oraz podwyżki cen usług. W rezultacie realny wzrost wynagrodzeń od niedawna jest wyraźnie niższy, niż był przez poprzednie dwa lata.
Krzysztof Kolany



























































