Zwolnienia zawsze budzą wielkie emocje w pracy. Będą zwalniać - ta wiadomość elektryzuje cały zakład pracy i skłania pracowników do podjęcia gorączkowych działań mających uchronić ich przed utratą pracy. Nie wszystkie z nich są racjonalne, nie wszystkie osiągają, z punktu widzenia prawa pracy, zamierzony skutek. Różnymi zachowaniami pracowników zagrożonych wypowiedzeniem i ich prawnymi następstwami zajmiemy się w dzisiejszym artykule.
Choroba nie zawsze chroni przed zwolnieniem
Przeprowadzając zwolnienia pracodawca i jego służby kadrowe często w praktyce stają przed zadziwiającym wzrostem "zachorowalności" swoich pracowników i to akurat tych, którzy znajdują się na liście do zwolnienia. Wiadomo - na chorobowym pracownika zwolnić nie wolno - tak myślą zagrożeni pracownicy przypominając sobie gorączkowo regulacje prawa pracy. I rzeczywiście - zwolnić na "chorobowym" generalnie nie można (wyjątkiem są sytuacje upadłości, likwidacji pracodawcy oraz w określonych przypadkach zwolnień grupowych), ale pamiętać trzeba, że:
- jeżeli pracownik otrzyma wypowiedzenie, żadne zwolnienie lekarskie go już nie uratuje. Wypowiedzenie bowiem nie zatrzyma swojego biegu na czas zwolnienia i zakończy się w oznaczonym dla siebie terminie, powodując rozwiązanie umowy o pracę,
- pracownik, którego perspektywa zwolnienia przyprawiła o nagłą i najczęściej długotrwałą chorobę, musi się liczyć z możliwością skontrolowania przez pracodawcę lub właściwą jednostkę ZUS rzeczywistego stanu swojego zdrowia.
Doręczyć wypowiedzenie nie jest łatwo
Cóż jest trudnego we wręczeniu wypowiedzenia - powie ktoś, kto przeczyta powyższy tytuł. To prawda, że żadnej trudności w tej czynności nie ma, pod warunkiem jednak, że druga strona, czyli pracownik, zachowuje się w sposób właściwy. A z tym w tak stresowych sytuacjach bywa różnie. Często spotykaną reakcją obronną pracownika jest odmowa przyjęcia czy poświadczenia na piśmie odbioru dokumentu wypowiedzenia. Ja niczego nie podpiszę! Takie słowa, nierzadko wypowiedziane wzburzonym tonem słyszy kadrowa usiłująca wręczyć pracownikowi feralne pismo. Czy takie zachowanie pracownika jest racjonalne? Trzeba wyraźnie tu powiedzieć - jeżeli pracownik zamierzał w ten sposób uniknąć wypowiedzenia umowy o pracę, to wybrał do tego najgorszy i całkowicie nieskuteczny sposób.
UWAGA! Wypowiedzenie jest czynnością prawną jednostronną, która nie wymaga dla swojej ważności zgody adresata tej czynności. Złożenie podpisu pracownika na dokumencie wypowiedzenia nie ma więc wpływu na jego skuteczność, co najwyżej potwierdza fakt zapoznania się pracownika z dokumentem, posiada więc wartość dowodową. |
Czy więc pracownik podpisze, czy nie podpisze wypowiedzenie, przeczyta, czy też odmówi zapoznania się z nim - wobec faktu, że obiektywnie pracodawca umożliwił mu zapoznanie się z treścią wypowiedzenia nie będzie to miało prawnego znaczenia. Zgodnie bowiem z art. 61 Kodeksu cywilnego, oświadczenie woli (tu o wypowiedzeniu umowy o pracę) uznaje się za złożone z chwilą gdy doszło do adresata w taki sposób, że mógł zapoznać się z jego treścią. Nie chodzi tu więc o rzeczywiste zapoznanie się pracownika z dokumentem ale o realną możliwość takiego zapoznania się, w konkretnej okoliczności i w odniesieniu do określonego pracownika.
Nikogo nie ma w domu, czyli...
Doręczenie wypowiedzenia drogą pocztową zawsze budziło sporo wątpliwości. Pracownik będący na "swoim terenie" posiada przecież o wiele większe możliwości uchylenia się od przyjęcia niechcianej przesyłki. Udać, że nikogo nie ma w domu - to często w takich sytuacjach praktykowany sposób. Jednak zachowuje on swoją przydatność w bardzo ograniczonym czasowo zakresie, bo tylko do momentu awizowania pisma. Z datą upływu okresu awiza uważa się przesyłkę za skutecznie doręczoną. W tym miejscu może się pojawić pytanie jaki dzień przyjąć za datę doręczenia wypowiedzenia - datę upływu pierwszego awizowania czy też może powtórzonego? Trzeba powiedzieć, że w tym zakresie nie ma jednolitego stanowiska. Jednak zakładając, że przyczyną nie odbierania przez pracownika przesyłki awizowanej jest jego uporczywe uchylanie się od jej podjęcia z poczty, za datę odbioru pisma (a więc i doręczenia wypowiedzenia) należy, moim zdaniem, przyjąć datę upływu drugiego awizowania.
Doręczenie przez awizowanie to nie jedyny problem, jaki może się pojawić przy okazji doręczania wypowiedzenia drogą pocztową. Czy pismo doręczone domownikowi adresata można uważać za doręczone i co zrobić w przypadku, jeżeli zostało wysłane pod nieaktualny już adres? Odpowiedź na pierwsze pytanie powinna usatysfakcjonować pracodawcę.
UWAGA! Potwierdzenie odbioru pisma przez domownika adresata stanowi podstawę do przyjęcia, że pismo zostało doręczone. |
Nie wyklucza to późniejszego obalenia tego domniemania przez pracownika, jeżeli wykaże on, że pismo odebrane przez jednego z domowników nie zostało mu następnie doręczone albo doręczone z opóźnieniem, co uniemożliwiło mu zapoznanie się z jego treścią w dacie uznanej za datę doręczenia. A co w przypadku zwrotu pisma do pracodawcy z adnotacją o zmianie miejsca zamieszkania adresata? No cóż, w takiej sytuacji pracownik, który zmienia miejsce zamieszkania i nie powiadamia o tym pracodawcy, sam sobie jest winien. W takim wypadku oświadczenie o wypowiedzeniu przesłane na dotychczasowy adres uważa się za doręczone mimo że pracownik nie mieszka już pod tym adresem.
Na koniec przestroga dla tych pracowników, którzy dali się zaskoczyć listonoszowi w domu. Ich odmowa odbioru pisma czy pokwitowania odbioru nic im nie da. Pismo będzie uważane za doręczone, mimo braku faktycznego zapoznania się pracownika z jego treścią. Miał on bowiem obiektywną możliwość przyjęcia i zapoznania się z przesyłką.
Omawiając różne przypadki jakie mogą wyniknąć przy doręczaniu pracownikowi pisma rozwiązującego umowę o pracę należy przypomnieć, że szczególne w zakresie tej tematyki zastosowanie znajduje art. 300 Kodeksu pracy, który do spraw nie uregulowanych w Kodeksie pracy nakazuje stosować odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego o ile nie są one sprzeczne z zasadami prawa pracy.
Kiedy doręczono - czy to takie ważne?
Wspomniane w artykule zasady doręczania pisma wypowiadającego umowę o pracę wydają się oczywiste i powszechnie znane. Po co je ponownie przypominać? Przecież chyba wszyscy wiedzą jakie są prawne konsekwencje uchylenia się od przyjęcia pisma czy nie podjęcia awizowanej przesyłki. Okazuje się jednak, że nie jest to wiedza powszechna. Ciągle zdarzają się przypadki odmowy przez pracownika przyjęcia dokumentu wypowiedzenia czy pisma o rozwiązaniu umowy o pracę w trybie natychmiastowym, bez świadomości konsekwencji prawnych takiego zachowania. A jakie są konsekwencje? Najkrócej mówiąc daleko idące i dla pracownika z gruntu niekorzystne - dotyczą bowiem prawa do wniesienia odwołania do sądu pracy.
UWAGA! Odwołanie od wypowiedzenia umowy o pracę lub jej natychmiastowego rozwiązania wnosi się do sądu pracy w terminie liczonym od dnia doręczenia pisma o wypowiedzeniu bądź rozwiązaniu umowy o pracę. |
Jeżeli więc pracownik odmówi przyjęcia pisma np. o wypowiedzeniu i trwać będzie w błędnym przekonaniu, że jego zachowanie uchroniło go przed zwolnieniem z pracy, może się boleśnie rozczarować. Termin do złożenia odwołania od wypowiedzenia będzie w jego przypadku biegł od dnia, w którym stworzono mu dogodną możliwość odbioru i zapoznania się z pismem, a więc od dnia, w którym próbowano mu doręczyć pismo. Biorąc pod uwagę raczej krótkie terminy do wniesienia odwołania - w przypadku wypowiedzenia 7, a w razie rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym 14 dni od doręczenia pisma - brak świadomości prawnej danego pracownika może skutkować upływem terminu do zaskarżenia decyzji pracodawcy o zwolnieniu i zamknięciu tym samym pracownikowi drogi do sądu pracy.
Podstawa prawna: art. 264, 300 ustawy z dnia 26.06.1974 r. - Kodeks pracy (Dz. U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 ze zm.).
Gazeta Podatkowa Nr 165 z dnia 2005-08-08






























































