Z pierwszych felietonów kulinarnych Agnieszki Kręglickiej publikowanych w Wysokich Obcasach wielu z nas dowiedziało się czym jest ocet balsamiczny, jak przyrządzić fondue oraz jak poprawnie wymawia się nazwę włoskich kopytek gnocchi.
W etnicznych restauracjach, które od 20 lat prowadzi z bratem Marcinem Kręglickim, na własnym podniebieniu poznawaliśmy smaki kuchni dalekich krajów – Chin, Meksyku, Grecji, Francji i Hiszpanii. Dziś na tyle rozsmakowaliśmy się w zagranicznych wojażach, że do restauracji rodzeństwa Kręglickich przychodzimy, żeby przypomnieć sobie egzotyczne wakacje i ze szczyptą pretensjonalności w głosie oceniać czy fajitas w El Popo są takie jak w Mexico City, a meliztanosalata podawana w Santorini taka, jak w małej wiosce na Peloponezie. Tymczasem od paru tygodni możemy spróbować własnych sił i sprawdzić, czy to co udaje się Kręglickim w ich restauracjach, uda się też nam w domowej kuchni.

Agnieszka i Marcin Kręgliccy hołdując zasadzie, że nie przepis a kucharz czyni danie, zdradzają czytelnikom oryginalne przepisy ze swoich restauracji. Teraz każdy z nas gourmandów, gastronautów, kucharzy-amatorów może spróbować odtworzyć ulubione dania z kuchni świata. W książce „W kuchni u Kręglickich” każda z narodowych restauracji rodzeństwa ma swój rozdział. Dowiadujemy się więc jak przygotować słynne ciastko z gorzkiej czekolady - hit menu francuskiego Absyntu, rosół z serowymi kluseczkami jak we włoskim Chianti czy zupę z czarnej fasoli jak w meksykańskim El Popo. Greckie Santorini i Meltemi w książce reprezentują przepisy takie jak ten na jagnięcinę pieczoną w pergaminie oraz placuszki z cukinii. Jeśli mamy książkę Kręglickich na podorędziu, zamiast jechać do Madrytu, albo na ul. Grzybowską w Warszawie, wystarczy skoczyć po czerwone wino i chorizo do delikatesów, żeby przygotować kultową hiszpańską przystawkę.
Książka, a właściwie niezwykle starannie wydany album „W kuchni u Kręglickich” to będzie dobry prezent dla wszystkich czekających na dobrą kulinarną nowinę oraz wierzących w to, że dobre jedzenie łagodzi obyczaje. Smakowite fotografie autorstwa Mikołaja Grynberga dodatkowo potęgują apetyt.
Ola Lazar






















































