- Mieliśmy długi wobec 6 kontrahentów - mówi Irena Chmielewska, ostatnia prezes Pabii Fashion. Nie chce ujawnić, jakie firmy były wierzycielami Pabii Fashion, informacji takiej nie udziela też łódzki sąd.
Wniosek o upadłość firmy złożyły w styczniu władze łódzkiego Próchnika, który od grudnia był właścicielem Pabii Fashion. Szefowie Próchnika tłumaczyli wtedy, że już po zakupie odkryli fatalną kondycją finansową Pabii Fashion. Byłego prezesa firmy oskarżyli o zatajenie niekorzystnych informacji, złożyli do prokuratury doniesienie w sprawie nieprawidłowości finansowych, jakich miał się on dopuścić na szkodę kierowanej przez siebie spółki. Pabianicka prokuratura wszczęła w tej sprawie postępowanie.
Pabia Fashion sprzedawała ubrania nieistniejącej już Pabii oraz marek Pierre Cardin i Wólczanka. Firma miała 24 salony, w tym dwa w Łodzi. Zostały zamknięte w marcu. Tuż przed ogłoszeniem upadłości spółka zatrudniała zaledwie 2 osoby.
Syndykiem firmy sąd ustanowił Ewę Frontczak. Pieniądze ze sprzedanego przez nią majątku zostaną przeznaczone na zaspokojenie roszczeń wierzycieli. - Sąd uznał, że wystarczy na pokrycie części zadłużenia - zastrzega Chmielewska.
Dziennik Łódzki
(pb)

























































