Trump kontra Chiny. Zerwanie z WHO i koniec uprzywilejowania Hongkongu

2020-05-29 21:10, akt.2020-05-30 15:24
publikacja
2020-05-29 21:10
aktualizacja
2020-05-30 15:24

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w piątek, że Stany Zjednoczone zrywają relacje ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO). Oświadczył też, że Hongkong nie jest już na tyle autonomiczny, by USA mogły traktować go w sposób uprzywilejowany.

O decyzji o opuszczeniu WHO Trump poinformował podczas konferencji prasowej przed Białym Domem.

Prezydent USA Donald Trump wśród członków swojego gabinetu wygłasza oświadczenie dotyczące relacji ze Światową Organizacją Zdrowia, Chinami i Hongkongiem w Ogrodzie Różanym Białego Domu, Waszyngton, 29 maja 2020 r. / fot. JONATHAN ERNST / FORUM/Reuters

Argumentował ją działaniami WHO dotyczącymi pandemii koronawirusa. Jego zdaniem reakcja WHO na jej wybuch nie była odpowiednia, gdyż Chiny "całkowicie kontrolują" tę organizację. Trump oskarżył też władze w Pekinie o wywieranie presji na WHO i nieprzesyłanie obowiązkowych reportów.

Środki, które miały być skierowane z budżetu USA do WHO, zostaną przekazane innym organizacjom zajmującym się zdrowiem publicznym - zapowiedział przywódca USA. Składka Stanów Zjednoczonych do WHO była największa ze wszystkich krajów świata. W 2019 roku amerykański rząd przekazał WHO ok. 400 milionów USD, czyli ok. 15 proc. budżetu tej organizacji.

W połowie kwietnia Trump polecił swej administracji wstrzymać wpłacanie składek na WHO do czasu wyjaśnienia, jaką rolę odegrała ona w "niewłaściwym zarządzaniu i ukrywaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa". Zarzucił też WHO, która jest agendą ONZ, że "jej liczne błędy przyczyniły się do tak wielu przypadków śmierci". Domagał się w tej sprawie wyjaśnień.

W trakcie piątkowej konferencji amerykański prezydent oświadczył także, że Hongkong nie jest już na tyle autonomiczny, by Stany Zjednoczone mogły traktować go w sposób uprzywilejowany. Zapowiedział koniec takiej polityki.

Trump przekazał, że Waszyngton podejmie kroki, by nałożyć sankcje na przedstawicieli władz Hongkongu, którzy mają udział w podważaniu autonomii tego regionu Chin.

Chiński parlament zatwierdził w czwartek decyzję, zgodnie z którą przepisy o bezpieczeństwie narodowym, zakazujące terroryzmu, separatyzmu, działalności wywrotowej i zagranicznych ingerencji, zostaną opracowane w Pekinie i nadane Hongkongowi. Hongkońska opozycja obawia się, że nowe prawo będzie używane do prześladowania dysydentów i w praktyce odbierze Hongkongowi autonomię i wolność słowa. Zdaniem hongkońskiej opozycji i wielu zachodnich przywódców będzie to najpoważniejsza ingerencja komunistycznych władz w sprawy Hongkongu od czasu powrotu tej byłej brytyjskiej kolonii pod zwierzchnictwo Chin w 1997 r.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo poinformował w środę Kongres w komunikacie, że administracja prezydenta nie uznaje już Hongkongu za terytorium autonomiczne wobec Chin. Komentowano wówczas, że otwiera to drogę do odebrania Hongkongowi przywilejów handlowych w relacjach z USA i może potencjalnie zaszkodzić jego statusowi międzynarodowego centrum finansowego.

Sprawa Hongkongu wzmogła obawy, że w trakcie pandemii może dojść do gwałtownego wzrostu napięć w relacjach między Pekinem i Waszyngtonem. Na wieść o tym, że w piątek odbędzie się konferencja Trumpa dotycząca Chin, amerykańska giełda zareagowała spadkami.

Johnson i Trump krytykują chińskie plany wobec Hongkongu

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson i prezydent USA Donald Trump oświadczyli w piątek, że plan narzucenia przez Chiny Hongkongowi przepisów dotyczących bezpieczeństwa narodowego podważy autonomię tego terytorium.

"Przywódcy stwierdzili, że plan Chin dotyczący nałożenia na Hongkong przepisów w zakresie bezpieczeństwa narodowego jest sprzeczny z ich zobowiązaniami wynikającymi ze wspólnej deklaracji chińsko-brytyjskiej i podważy autonomię Hongkongu oraz zasadę +jeden kraj, dwa systemy+" - poinformowano w oświadczeniu wydanym przez Downing Street po rozmowie telefonicznej obu przywódców.

Wielka Brytania i Stany Zjednoczone już wcześniej krytykowały te plany Chin, podobnie jak Australia, Kanada i Unia Europejska. Zgodnie z podpisaną w 1984 r. brytyjsko-chińską deklaracją, Chiny zobowiązały się, że przez 50 lat po przejęciu zwierzchnictwa nad Hongkongiem zachowają daleko idącą autonomię tego terytorium.

Przedstawiciele UE apelują do władz USA o zmianę decyzji w sprawie WHO

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i szef unijnej dyplomacji Josep Borrell zwrócili się w sobotę do władz USA o przemyślenie ogłoszonej w piątek decyzji o opuszczeniu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zapewnili też o swoim wsparciu dla WHO.

"WHO musi w dalszym ciągu być w stanie przewodzić międzynarodowej odpowiedzi na pandemię teraz i w przyszłości. Z tego powodu uczestnictwo i wsparcie wszystkich jest koniecznie" - napisali we wspólnym komunikacie von der Leyen i Borrell.

Jak podkreślili działania, które osłabiają współpracę są w obecnym momencie wysoce niepożądane. "W tym kontekście wzywamy USA do przemyślenia ogłoszonej decyzji" - dodali.

W piątek prezydent USA Donald Trump ogłosił zerwanie stosunków z WHO. Argumentował ją działaniami WHO dotyczącymi pandemii koronawirusa. Jego zdaniem reakcja WHO na jej wybuch nie była odpowiednia, gdyż Chiny "całkowicie kontrolują" tę organizację. Trump oskarżył też władze w Pekinie o wywieranie presji na WHO i ukrywanie danych o pandemii.

Prezydent USA swoją decyzję ogłosił niecałe dwa tygodnie po tym, jak w liście do dyrektora generalnego WHO Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa dał mu 30 dni na "znaczącą poprawę" postępowania organizacji.

Środki, które miały być skierowane z budżetu USA do WHO, zostaną przekazane innym organizacjom zajmującym się zdrowiem publicznym - zapowiedział Trump. Składka Stanów Zjednoczonych do WHO była największa ze wszystkich krajów świata. W 2019 roku amerykański rząd przekazał WHO ok. 400 milionów USD, czyli ok. 15 proc. budżetu tej organizacji.

W sobotnim apelu von der Leyen i Borrell zaznaczyli, że UE nadal będzie wspierać WHO i już przeznaczyła dodatkowe środki na finansowanie jej działania. (PAP)

bjn/mobr/ akl/ osk/ ap/

Źródło:PAP
Tematy

Firmy mogą zapłacić nawet 1 mln PLN kary

Komentarze (61)

dodaj komentarz
olos
A odpowiedzieć czasem nie powinien właściciel patentu na wirusa covid .... (dla nieuków: ktoś z USA). ?
mrbean
bardzo dobrze Trump zrobił, ktoś powinien odpowiedzieć za covid
grzegorzkubik
Co WHO zrobiła w temacie walki z nowotworami?
jas2
Ciekawe czy po zmianach WHO znowu uzna homoseksualizm za chorobę?
tindala
jak w WHO zostanie tylko " trzeci świat" to kto wie. A sfermentowany mocz nosorożca będzie "pacaneum" w kolejnych epidemiach.
talmud
BUAHAHA HAHAAA HAHAAA HHAAH HAHAAA

https://www.youtube.com/watch?v=-OtEU0RDX28
jes
Wklejasz to samo od tygodnia. Centrala w Moskwie się zacięła?
tindala
Prezydent XI wykonuje gesty na potrzeby krajowe. Czyżby sytuacja społeczna w Chinach po epidemii nie była aż tak różowa, że trzeba walić w bęben nacjonalizmu. Przecież Hong Kongu nikt od Chin nie odkroi , a utrata specjalnego statusu zmarginalizuje jego wyjątkowe znaczenie jako największego centrum finansowego w Azji.Prezydent XI wykonuje gesty na potrzeby krajowe. Czyżby sytuacja społeczna w Chinach po epidemii nie była aż tak różowa, że trzeba walić w bęben nacjonalizmu. Przecież Hong Kongu nikt od Chin nie odkroi , a utrata specjalnego statusu zmarginalizuje jego wyjątkowe znaczenie jako największego centrum finansowego w Azji. Zawsze mi się wydawała że cierpliwość jest naczelną cnotą, a tu widzę wojownicze podrygi a`la prezydent Bush. Ameryka źle na tym wyszła.
No ale przecież od białych barbarzyńców przejmujemy jedynie technologię, ich doświadczeń politycznych już nie - "Bo my są centrum Świata" I tak bez końca.......
tindala
80 % według danych tamtejszej policji. Jak na ciebie to i tak ogromna rzetelność. A już ten wyrafinowany sprzęt - to coś dla miłośników "Homeland" :)
prs
W Stanach mowia:
Money talks, bullshit walks..

Prezydent Trump bardzo dobrze o tym wie.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki