Resort pracy planuje zmiany w sposobie waloryzacji świadczeń wypłacanych z ZUS. Od dawna stanowi to burzliwy temat społeczny, bo w zależności od przyjętej metody - zyskują biedni lub bogaci emeryci. Minister chce, by najbiedniejsi emeryci i renciści dostawali większe podwyżki.
Obecnie w Polsce mamy ok. 7,3 mln emerytów i rencistów. W marcu każdego roku ich świadczenia waloryzowane są o wskaźnik inflacji oraz dodatkowo o minimum 20% realnego wzrostu płac. Wysokość tego wskaźnika poznamy dopiero w lutym, ale najprawdopodobniej tegoroczna podwyżka oscylować będzie w granicach 1%.
Kto traci na waloryzacji kwotowej?
W 2013 roku waloryzacja wyniosła 4%. Wyjątkowo w 2012 roku, zamiast waloryzacji procentowej, zastosowano mechanizm kwotowy - wszystkie emerytury wzrosły o równowartość 71 zł. W efekcie zyskały osoby, których świadczenia przed waloryzacją były niższe od 1480 zł. Emeryci, których świadczenia były wyższe, na tym rozwiązaniu straciły od kilku do nawet kilkuset złotych. Przy waloryzacji procentowej w wysokości np. 3% emeryt ze świadczeniem w wysokości 1 tys. zł otrzyma 30 zł podwyżki, a osoba z emeryturą w wysokości 3 tys. zł - 90 zł. Z drugiej strony, jeśli przyjmujemy waloryzację kwotową, to wysokie emerytury tracą na wartości.
To wywołało falę oburzenia i prezydent Bronisław Komorowski wspólnie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich złożyli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w celu sprawdzenia zgodności przepisów z ustawą zasadniczą. Trybunał uznał, że waloryzacja kwotowa była zgodna z konstytucją - potwierdzono, że zapewnienie równowagi budżetowej jest wartością konstytucyjną, a państwo ma prawo swobodnie decydować o waloryzacji wypłacanych świadczeń w zależności od sytuacji ekonomiczno-społecznej w kraju.
Ile wynoszą emerytury?
Z danych ZUS wynika, że emerytury niższe od 1,6 tys. zł pobiera 44,3% emerytów. W tym emerytury poniżej tysiąca złotych otrzymuje 445 tysięcy osób. Najczęściej niskie świadczenia są konsekwencją krótkiego stażu pracy danego świadczeniobiorcy - np. kobiet, które zrezygnowały z kariery zawodowej na rzecz wychowywania dzieci lub osób, które przez większość życia pracowały w szarej strefie. Problem w tym, że istnieją w Polsce uprzywilejowane grupy zawodowe, które również mają krótki staż pracy, a świadczenia całkiem wysokie.
Wysokość emerytury |
Liczba pobierających |
Udział procentowy |
Poniżej 1000 zł |
445 tys. |
8,9% |
1000 zł do 1600 zł |
1770 tys. |
35,4% |
1601 zł do 2400 zł |
1825 tys. |
36,5% |
Powyżej 2401 zł |
960 tys. |
19,2% |
Emerytury powyżej 2,4 tys. zł brutto pobiera blisko 960 tysięcy osób. Z kolei świadczenia od 1,6 tys. zł brutto do 2,4 tys. zł brutto pobiera ponad 1,8 mln osób. Przeciętna emerytura wynosi ok. 1,8 tys. zł brutto. Wartość tę zawyża Śląsk, gdzie mieszka najwięcej osób pobierających świadczenia górnicze - w tym województwie średnia emerytura to ponad 2,1 tys. zł.
Bagatelizowanie problemu przez rząd
Większość ekonomistów dostrzega problem niskich świadczeń emerytalnych, które będą jeszcze niższe w przyszłości. Obecnie stopa zastąpienia wynosi ok. 60% ostatniej płacy emeryta. Jednak w ciągu najbliższych dwudziestu lat ma ona zmaleć nawet do 30%. Słowem - przyszli emeryci nie będą wstanie przeżyć otrzymując tylko i wyłącznie świadczenie z ZUS. Na razie jest to problem bagatelizowany przez rząd, czego dowodem jest doraźna prowizoryczna reforma emerytalna polegająca na przejęciu aktywów OFE przez Zakłada Ubezpieczeń Społecznych. Jej podstawowym celem jest poprawa kondycji finansów publicznych. Jak kłopot emerytalny będzie rozwiązany w przyszłości to wciąż sfera zagadek i domysłów.
Biednych naprzeciw bogatym
Niemniej resort pracy chce wprowadzić zmiany w sposobie waloryzacji emerytur. Emerytury zwiększano by tylko o wskaźnik inflacji, a tylko te najniższe także o realny wzrost płac. Celem jest zmniejszenie dysproporcji pomiędzy "bogatymi" i "biednymi" emerytami.
| »W styczniu znacznie wzrośnie bezrobocie |
W pewnym sensie ma to swoje uzasadnienie, bo twierdzenie, że ktoś otrzymuje niskie świadczenie, bo miał krótki staż pracy jest nie do końca prawdą - zwłaszcza w kontekście istnienia uprzywilejowanych grup zawodowych. Z drugiej strony - waloryzowanie emerytur tylko o wskaźnik inflacji również pozostawia wiele do życzenia, gdyż w zależności od wysokości dochodów - zmienia się także udział poszczególnych wydatków w gospodarstwach emeryckich.
Niemniej można być pewnym, że niezależnie od przyjętej metody waloryzacji, rząd zrobi wszystko by zaoszczędzić i wydać jak najmniej. Skłócanie biednych z bogatymi to tylko dobry sposób na odwrócenie ich uwagi od istoty problemu, czyli zagrożenia załamania się systemu emerytalnego w Polsce.
Łukasz Piechowiak

















































