

Podczas weekendu okazało się, że sytuacja z Brexitem zdecydowanie się komplikuje. Poniżej w punktach, co się wydarzyło od momentu, kiedy pisałem swój piątkowy komentarz, a poniżej krótkie rynkowe podsumowanie.
- Część państw UE (większa część, ale Angela Merkel uważa, że nie ma co się śpieszyć) żąda od UK szybkiego, oficjalnego poinformowania o decyzji opuszczenia UE. Okazało się, że nie musi to być nawet dokument - wystarczy, że we wtorek David Cameron poinformuje o decyzji. Rodzi się pytanie: jak premier UK może oficjalnie poinformować o decyzji o Brexicie, skoro nie ma odpowiedniej ustawy parlamentarnej? Według mnie Cameron tego nie zrobi bez decyzji parlamentu, czyli okres do oficjalnej decyzji się wydłuży.
- Coraz więcej Brytyjczyków podpisuje petycję (musi być przez parlament rozpatrzona), w której żądają powtórnego referendum. Liczba podpisów zbliża się do 3 milionów. Premier mówi, że nowego referendum nie będzie, ale politycy bardzo często zmieniają zdanie.
- Pretekst do powtórnego głosowania jest dość oczywisty (pewnie znalazłoby się więcej): Nigel Farage (szef Partii Niepodległości UK) przyznał, że obiecane 350 milionów funtów, które miało wpłynąć do kasy brytyjskiej służby zdrowia, do niej nie wpłynie. To była jedno z głównych obietnic zwolenników Brexitu.
- W Szkocji rośnie liczba chętnych do opuszczenia UK. Premier Szkocji mówi już o przyśpieszeniu referendum niepodległościowego.
- Okazuje się, że w prawie brytyjskim zapisana jest zasada zgodnie z którą w Szkocji obowiązuje prawo unijne. Żeby to zmienić parlament Szkocji musi wyrazić na to zgodę. Może nie być o to łatwo.
- Politycy, zwolennicy Brexitu (np. Boris Johnson) są co najmniej zakłopotani tym, że wygrali. Widać wyraźnie, że chcieli przegrać, ale w referendum zyskać duże poparcie, dzięki któremu będą budowali swoją pozycję polityczną. Ta sztuka się nie udała, więc najpewniej nie będą mocno krzyczeli, jeśli coś zmieni referendalną decyzję.
- Nie ma według mnie żadnej możliwości, żeby UE dala UK jakieś nowe przywileje, w zamian za zmianę decyzji. I słusznie. W tej sytuacji nie bardzo wiadomo, jak nie tracąc twarzy, UK mogłaby zmienić decyzję wyrażoną w referendum.
- Sondaże (mimo, że referendum było kolejną kompromitacją sondażowni, to politycy na sondaże patrzą) pokazują, że większość Brytyjczyków jest zadowolona z wyniku referendum.
- Jak widać sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale w dalszym ciągu moje wątpliwości odnośnie tego, czy parlament UK wyrazi zgodę na Brexit rosną. Co prawda znawcy UK (np. Aleksander Smolar czy Jacek Rostowski) twierdzą, że w kulturze brytyjskiej nie mieści się sprzeciwienie woli wyborców, ale wiele rzeczy na świecie się zmienia - to też się może zmienić.
- Jak na to dzisiaj spojrzą rynki finansowe? Sytuacja powinna się zmienić na korzyść obozu byków (rano Nikkei zyskiwał dwa procent), ale zmienność może być bardzo duża.
Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion
Niemcy i Francja chcą reformy UE. Armia, imigranci, strefa euro
Francja i Niemcy reagują na Brexit. Dwa największe kraje UE proponują szereg zmian, których wspólnym mianownikiem jest jeszcze większa integracja państw członkowskich i nadanie unijnym organom większych uprawnień.
Źródło:Xelion. Doradcy Finansowi























































