Nie ma specjalnie znaczenia, jak się nazwie inwestowanie długoterminowe w spółki o wysokim ryzyku. Pewnie jest w tym coś z hazardu.
Nikomu niczego nie wmawiam, jedynie przedstawiam swoją opinię, do czego mam prawo. Celewo piszę właśnie o wizji i o tym, że w tym momencie to spółka dla wizjonerów, a nie restrykcyjnych fundamentalistów. Wydaje mi się, że każdy inwestuący w i3D ma w głowie świetlaną perspektywę, inaczej pewnie by nie inwestował.
Nikogo nie namawiam, aby do mnie dołączył, aczkolwiek skoro mam akcje, to chyba zrozumiałe, że wolę, aby zgadzano się ze mną i kupowano :-)
Zapewne każdy patrzy na wykres, choć pewnie częściej krótkoterminowi, temu nie przeczę. Sam się nim pomocniczo posługuję. Natomiast nieco mnie dziwi, że w pierwszej kolejności zwracałeś uwagę na analizę biznesu, czyli na fundamenty, ale jednocześnie wiele wrazy podkreślałeś, że to jeszcze nie ten moment na wejście. Dla długoterminowego inwestora fundamentalnego, a za takiego Cię miałem jak pisałeś o spółce i biznesie zamiast o akcjach, precyzyjny moment wejścia często nie ma większego znaczenia, co więcej, rzadko kto jest w stanie go wyłapać. Jeśli jesteś przekonany do i3D, to nie powinno robić różnicy, czy wchodzisz po 1,50 czy po 2,50 (co nie znaczy, że nikt by nie chciał kupować jak najtaniej i nie próbuje tego robić), jeśli chcesz tu posiedzieć kilka lat i dojść załóżmy do 15 czy 30 zł (wpisz dowolne oczekiwane wartości). Gdybyś w czerwcu 2011 r. miał inwestować w i3D i gdyby nie była ona spółką publiczną, to byś musiał podjąć jakąś decyzję, być może na lata. Tylko Ty chyba nie jesteś tego typu inwestorem, skoro piszesz o perspektywie 1-2 kwartałów. W takim czasie nie jestem w stanie sobie wyobrazić, aby mogły ulec istotnej zmianie fundamenty spółki. W takie cuda to tym razem mi trudno uwierzyć :-)
Podobnie jak cena wejścia, bez większego znaczenia są obecne ruchy na akcjach. Tu teraz rządzi strach i panika, być możem niebawem będzie euforia i chciwość. A co mają fundamenty do emocji?
A wiesz, dlaczego to są emocje i dlaczego aż tak bardzo się tym nie przejmuję? Otóż na czerwcowym spotkaniu z inwestorami w siedzibie i3D były... 3 osoby!!! Słowie: trzy! A na ubiegłorocznym październikowym było jeszcze lepiej, bo 2 osoby! O czym to może swiadczyć? A no o tym, że ludzie nie analizują dogłębnie fundamentów, nie zależy im na głębszym poznaniu spółki, branży i zarządzających spółką ludzi. Zatem podejmują decyzje w oparciu o dosyć powierzchowną wiedzę pochodzącą z ogólno dostępnych źródeł i/lub pod wpływem emocji. Bo w przypadku i3D nie masz zbyt wielu raportów analitycznych, analiz rynkowych, szacunków wartości rynku czy spółek, to jeszcze zbyt mała, niszowa branża. Ktoś coś tam niby wie, ale nie czuje się z tym pewnie i jak tylko kurs spada, to nie znając przyczyny spadku potrafi nerwowo sprzedać na historycznym minimum.
Nie będę pisał o ewentualnym manipulowaniu kursem, ale zgodzisz się, że przy tej płynności nie trzeba mieć milionów, aby robić z kursem co się tylko zechce i malować dowolne formacje techniczne. Znam osobiście takiego jednego, co na pewnej spółce malował określone przez siebie figury i miał wesoło, jak czytał komentujących sytuację techniczną :-)
A Ty widziałeś na żywo choć raz, co oni robią? Poznałeś ludzi z zarządu? Rozmawiałeś z kluczowymi pracownikami?
Gwarancji dotyczącej przyszłości nie masz żadnej. Pewne prawdopodobieństwo powtórzenia/polepszenia wyników w przysżłymn roku już w tym momencie mogą dawać systematycznie pojawiające się w ostatnim czasie zlecenia. Być może większą pewność da Ci duży kontrakt, na który wszyscy czekają. Pytanie, ile wtedy i po ile kupisz? :-) Tak czy tak, wtedy zapewne bęziesz miał większą pewność zysku w kolejnym okresie, tu się zgadzam i przyznaję słuszność strategii.
Ale jak nie będzie spektakularnego kontraktu, a bieżaca sytuacja Cię nie przekonuje, to co wtedy? Co Cię skłoni do decyzji o kupnie? Zaczekasz na kilka lat z rzędu porawy zysków? Wtedy na pewno bęziesz kupował dużo wyżej.
Po raz kolejny próbujesz mi coś wmawiać, jak tak dalej będziesz robił, to skończę dyskusję. Jak pisałem wcześniej, nie traktuję niczego jako pewnik, a tym bardziej nie zakładam stabilnego wzrostu przychodów i zysków, wręcz przeciwnie, wprost pisałem o wysokim stopniu zmienności i niepewności. Tu jeden kontrakt może mocno zmienić dynamikę i perspektywy spółki. Wizja z natury rzeczy jest niepewna i ryzykowna.
Nie określam opisanej przez Ciebie strategii jako złej. Byłem jedynie ciekaw uzasadnienia pewnych niespójności. Zgadzam się również ze stwierdzeniem, że mam większą skłonność do podejmowania ryzyka. No risk - no fun ;-)