Kontrakty terminowe na złoto zamknęły się pod kreską szóstą sesję z rzędu i w czwartek rano wciąż spadają, zmierzając w stronę 1.200 dolarów za uncję. To „standardowe” zachowanie królewskiego kruszcu przed zbliżającym się posiedzeniem kierownictwa Rezerwy Federalnej.


W czwartek rano za uncję złota płacono niespełna 1.205 dolarów, a więc o 0,2% mniej niż dzień wcześniej. W środę kontrakty na złoto straciły 0,8%, notując szóstą spadkową sesję z rzędu.
Notowania królewskiego metalu spadają od początku marca. Czyli od momentu, gdy po nalocie „jastrzębi” z Fedu rynek został uświadomiony, że już w marcu najprawdopodobniej dokona się trzecia w ciągu dekady podwyżka stóp procentowych w USA.
Wyższe stopy w teorii powinny przełożyć się na niższy popyt na złoto (ceteris paribus), ponieważ zwiększają rentowność obligacji i lokat bankowych. Zwykle też prowadzą do umocnienia dolara, którego kurs jest negatywnie skorelowany z cenami złota.
W praktyce rynek wyprzedza decyzję Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), a zwłaszcza rynek złota. Przed poprzednimi decyzjami o podwyżkach (w grudniu ’15 i grudniu ’16) złoto taniało przez kilka tygodni przed ich ogłoszeniem i drożało po ich obwieszczeniu.

Przeczytaj także
Czy ten schemat potwierdzi się i tym razem, przekonamy się po 15 marca. Tego dnia o godzinie 20:00 należy wyczekiwać wieści z Rezerwy Federalnej. Ekonomiści i rynek są niemal pewni, że FOMC podniesie stopę funduszy federalnych o 25 punktów bazowych do przedziału 0,75-1,00%.
Krzysztof Kolany

























































