Wtorkowa sesja była popisem giełdowych niedźwiedzi. Tak silnych spadków w tym roku jeszcze nie widziano. Amerykańskie indeksy traciły procentowo najmocniej od 8 grudnia, wskazując na rynkowe przesilenie wśród sprzedających. Dow Jones stracił 1,6 proc., a S&P500 osunął się o 1,5 proc.
Najwięcej powodów do sprzedawania akcji dostarczają Grecy i ich problemy z finalizacją ustalonej wymiany obligacji. Na rynkach dominują poważne obawy, że brak zgody niektórych greckich wierzycieli na partycypację w stratach wyraźnie utrudni życie inwestorom liczącym na szybki powrót wzrostów. Ostateczny termin składania wniosków do greckiego rządu mija dopiero jutro o godzinie 21:00, co daje cień nadziei na zakończenie dzisiejszej sesji nad kreską. Lecz szanse na spokojny handel w dniu jutrzejszym są przez to bardzo niewielkie.
Biorąc pod uwagę skalę niepewności jaką generuje sytuacja greckich kredytodawców, inwestorzy będą rezygnować z otwierania długich pozycji, czekając na finalne rozstrzygnięcie. Tymczasem o godzinie 14:15, Automatic Data Processing opublikowało prywatny raport z amerykańskiego rynku pracy. Ekonomiści szacowali, że po styczniowym przyroście zatrudnienia o 170 tys., w lutym przybędzie 205 tys. nowych miejsc pracy. Wynik okazał się wyraźnie lepszy od oczekiwań - w lutym zatrudnienie w amerykańskim sektorze prywatnym wzrosło o 216 tys.
Tuż po godzinie 14:00 europejskie indeksy odnotowywały ostrożne wzrosty. Brytyjski FTSE100 zyskiwał 0,33 proc., francuski CAC40 0,61 proc., niemiecki DAX zaledwie 0,14 proc., a nadwiślański WIG20 jedynie 0,05 proc. Z kolei kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy zyskiwały w granicach 0,4-0,45 proc. Dobre odczyty z raportu ADP jedynie podtrzymały wzrosty na kontraktach.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl




























































