Decyzja zapadła stosunkiem głosów 10:1. Podobnie jak w czerwcu, za podwyżką ceny pieniądza głosował Richard W. Fisher, któremu jednak nie udało się przeciągnąć na swoją stronę innych członków Komitetu Otwartego Rynku.
W dzisiejszym komunikacie amerykańskie władze monetarne zauważyły, że wzrost gospodarczy w drugim kwartale był efektem zwiększonych wydatków konsumpcyjnych oraz rosnącego eksportu. Czyli że zdaniem Fed-u gospodarka USA uniknęła recesji tylko dzięki rządowym rabatom podatkowym oraz polityce słabego dolara.
Jednakże członkowie Komitetu dostrzegają pogorszenie koniunktury na rynku pracy oraz napiętą sytuację na rynkach finansowych. Zaostrzenie polityki kredytowej, trwający kryzys na rynku mieszkaniowym oraz wysokie ceny energii będą zdaniem FOMC psuć koniunkturę gospodarczą przez najbliższych kilka (ang. few) kwartałów.
Odnośnie inflacji ton dzisiejszego komunikatu jest praktycznie taki sam, jak w czerwcu. Członkowie FOMC są zdania, że inflacja jest „wysoka”, co jest skutkiem wzrostu cen surowców. Mimo tego amerykańskie władze monetarne oczekują w tym roku „umiarkowanej” inflacji i zapowiadają, że będą monitorować sytuację.
Wydaje się, że komunikat ten jest równie mało „jastrzębi” i nie zwiastuje jakichkolwiek zmian w polityce monetarnej w przeciągu najbliższych miesięcy. Jednakże Fed zostawił sobie furtkę do ewentualnych podwyżek (albo obniżek) pisząc, iż perspektywa dla inflacji pozostaje „wysoce niepewna”.
K.K.





























































