2002-03-15 06:18 Źródło: Gazeta Rachunkowa
Samozatrudnienie -- choroba czy lek na bezrobocie
Samozatrudnienie to inaczej praca na własny rachunek, prowadzenie jednoosobowej firmy. Coraz częściej jednak słowo to kojarzone jest z praktyką stosowaną przez pracodawców, którzy chcąc uniknąć obowiązków wynikających z prawa pracy i pozapłacowych kosztów zatrudnienia rozwiązują z pracownikami umowy o pracę i zlecają im wykonanie usług o zakresie pokrywającym się z zadaniami, które wykonywali jako pracownicy.
W praktyce mamy więc do czynienia z rzeczywistym samozatrudnieniem i zatrudnieniem w cudzej firmie pod przykrywką samozatrudnienia.
W tym drugim przypadku były pracownik rejestruje działalność gospodarczą, ale pozostaje w pełni uzależniony od swojego byłego pracodawcy, a obecnego zleceniodawcy. Wykonuje pracę pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, używając jego maszyn i sprzętu. Takie działanie jest niezgodne z obowiązującym prawem, ale nie uda się go wyeliminować, jeżeli nie obniżymy pozapłacowych kosztów pracy. Pracodawca wypłacając pracownikowi „do ręki” 100 zł musi dodatkowo zapłacić ponad 80 zł w postaci podatków i składek na różnorodne fundusze. Ale to nie wszystko, musi liczyć się również z koniecznością wypłacenia odpraw pracownikom zwalnianym lub odchodzącym na emeryturę, zapłacenia pracownikowi za czas urlopu, choroby czy tez przestoju firmy w przypadku braku zamówień. Nic więc dziwnego, że wielu przedsiębiorców zmuszonych do obniżania kosztów decyduje się na zwolnienie części pracowników i podpisanie z nimi umów o świadczenie usług, pozostawiając jedynie pracowników kluczowych, których wiedza i lojalność są firmie niezbędne. Takie zjawisko nasila się w czasie dekoniunktury gospodarczej, kiedy pogarsza się kondycja finansowa wielu firm, a część z nich staje na granicy bankructwa.
Przejście od stanu zatrudnienia u pracodawcy do formalnego samozatrudnienia może przebiegać na dwa sposoby. Pracodawca zmusza swego pracownika, aby złożył wymówienie i zarejestrował własną działalność gospodarczą, albo wspólnie z pracownikiem podejmuje decyzję i dzieli się z nim oszczędnościami, które przynosi zmiana formy zatrudnienia. O ile ten pierwszy przypadek jest jednoznacznie i powszechnie potępiany, o tyle drugi – choć niezgodny z prawem- spotyka się z szerokim zrozumieniem i akceptacją. Co prawda zmniejsza poczucie bezpieczeństwa i obniża wysokość przyszłej emerytury, ale pozwala zachować pracę i zwiększyć bieżące dochody. Dotychczasowy pracodawca nie musi już płacić za pracownika składek na ubezpieczenie społeczne, a pracownik- rejestrując własną działalność gospodarczą, może pomniejszyć swój przychód o koszty prowadzenia tej działalności, dzięki czemu zapłaci mniejszy podatek dochodowy.
Doświadczenia osób, które zdecydowały się przed kilkoma laty na taki krok, dowodzą, że nawet formalne początkowo samozatrudnienie może stanowić pierwszy krok na drodze do rzeczywistej, samodzielnej działalności gospodarczej. Były pracownik, a obecnie -- choć tylko formalnie -- przedsiębiorca szybko orientuje się, że świadczenie usług tylko jednemu odbiorcy oznacza nadmierne uzależnienie i ryzyko. Jeżeli jego macierzysta firma nie zdobędzie zamówień i nie otrzyma on zlecenia zaczyna szukać innych potencjalnych zleceniodawców, a w konsekwencji zbiera informacje o sytuacji na rynku, cenach, wymaganiach klientów. Z czasem znajduje innych odbiorców swoich usług i uniezależnia się od byłego pracodawcy, uzyskuje silniejszą pozycję przetargową i jest w stanie wynegocjować korzystniejsze warunki. Niektórzy nie radzą sobie w roli przedsiębiorcy, ale dzięki lepszemu rozpoznaniu rynku pracy znajdują korzystniejsze zatrudnienie w innej firmie. Większość pracodawców ma tego świadomość i podejmuje decyzję o zamianie pracownika w usługodawcę dopiero w ostateczności.
Koncentrując uwagę na pozornym samozatrudnieniu, któremu skutecznie można przeciwdziałać jedynie obniżając pozapłacowe koszty pracy, zaniedbujemy niestety promowanie rzeczywistej pracy na własny rachunek. A przecież stanowi ona podstawę rozwoju przedsiębiorczości i najlepszy sposób zwiększenia zatrudnienia. Prowadzenie samodzielnej działalności gospodarczej -- nawet jednoosobowej -- zmusza do stałego poszerzania wiedzy o rynku, na którym się działa, finansach, a przede wszystkim -- kształtuje poczucie odpowiedzialności, którego często brakuje pracownikom najemnym. Następnym krokiem może być zatrudnienie innych ludzi i budowa własnej firmy. Wiele spośród tych firm upadnie, ale część przetrwa stając się źródłem zamożności pracodawcy i nowych miejsc pracy. Występuje wyraźny związek między liczbą tworzonych firm a poziomem zatrudnienia. Oczywiście nie wszyscy samozatrudnieni, czyli pracujący na własny rachunek, staną się z czasem pracodawcami. Wielu będzie świadczyło różnego rodzaju usługi indywidualnie. W dzisiejszej gospodarce, która wymaga coraz dalej idącej specjalizacji, elastyczności, tworzenia zespołów do realizacji pojedynczych projektów, tacy „wolni strzelcy” są niezbędni. Doświadczenie, jakie daje samozatrudnienie jest również cenne w przypadku tych, którzy powrócą do roli pracowników. Nawet krótki okres samodzielnej działalności gospodarczej uczy odpowiedzialności, rachunku ekonomicznego, a przede wszystkim pozwala lepiej zrozumieć ograniczenia, którym podlega pracodawca.
Świadczenie pracy pod pozorem samozatrudnienia jest chorobą wywołaną nadmiernymi pozapłacowymi kosztami pracy i zbyt sztywnym prawem pracy. Natomiast rzeczywiste samozatrudnienie, czyli samodzielna działalność gospodarcza, jest podstawą rozwoju gospodarczego i zwiększenia zatrudnienia, czyli najbardziej skutecznym lekarstwem na bezrobocie.
Jeremi Mordasewicz
Autor jest ekspertem ds. gospodarczych Poskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych
W praktyce mamy więc do czynienia z rzeczywistym samozatrudnieniem i zatrudnieniem w cudzej firmie pod przykrywką samozatrudnienia.
W tym drugim przypadku były pracownik rejestruje działalność gospodarczą, ale pozostaje w pełni uzależniony od swojego byłego pracodawcy, a obecnego zleceniodawcy. Wykonuje pracę pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, używając jego maszyn i sprzętu. Takie działanie jest niezgodne z obowiązującym prawem, ale nie uda się go wyeliminować, jeżeli nie obniżymy pozapłacowych kosztów pracy. Pracodawca wypłacając pracownikowi „do ręki” 100 zł musi dodatkowo zapłacić ponad 80 zł w postaci podatków i składek na różnorodne fundusze. Ale to nie wszystko, musi liczyć się również z koniecznością wypłacenia odpraw pracownikom zwalnianym lub odchodzącym na emeryturę, zapłacenia pracownikowi za czas urlopu, choroby czy tez przestoju firmy w przypadku braku zamówień. Nic więc dziwnego, że wielu przedsiębiorców zmuszonych do obniżania kosztów decyduje się na zwolnienie części pracowników i podpisanie z nimi umów o świadczenie usług, pozostawiając jedynie pracowników kluczowych, których wiedza i lojalność są firmie niezbędne. Takie zjawisko nasila się w czasie dekoniunktury gospodarczej, kiedy pogarsza się kondycja finansowa wielu firm, a część z nich staje na granicy bankructwa.
Przejście od stanu zatrudnienia u pracodawcy do formalnego samozatrudnienia może przebiegać na dwa sposoby. Pracodawca zmusza swego pracownika, aby złożył wymówienie i zarejestrował własną działalność gospodarczą, albo wspólnie z pracownikiem podejmuje decyzję i dzieli się z nim oszczędnościami, które przynosi zmiana formy zatrudnienia. O ile ten pierwszy przypadek jest jednoznacznie i powszechnie potępiany, o tyle drugi – choć niezgodny z prawem- spotyka się z szerokim zrozumieniem i akceptacją. Co prawda zmniejsza poczucie bezpieczeństwa i obniża wysokość przyszłej emerytury, ale pozwala zachować pracę i zwiększyć bieżące dochody. Dotychczasowy pracodawca nie musi już płacić za pracownika składek na ubezpieczenie społeczne, a pracownik- rejestrując własną działalność gospodarczą, może pomniejszyć swój przychód o koszty prowadzenia tej działalności, dzięki czemu zapłaci mniejszy podatek dochodowy.
Doświadczenia osób, które zdecydowały się przed kilkoma laty na taki krok, dowodzą, że nawet formalne początkowo samozatrudnienie może stanowić pierwszy krok na drodze do rzeczywistej, samodzielnej działalności gospodarczej. Były pracownik, a obecnie -- choć tylko formalnie -- przedsiębiorca szybko orientuje się, że świadczenie usług tylko jednemu odbiorcy oznacza nadmierne uzależnienie i ryzyko. Jeżeli jego macierzysta firma nie zdobędzie zamówień i nie otrzyma on zlecenia zaczyna szukać innych potencjalnych zleceniodawców, a w konsekwencji zbiera informacje o sytuacji na rynku, cenach, wymaganiach klientów. Z czasem znajduje innych odbiorców swoich usług i uniezależnia się od byłego pracodawcy, uzyskuje silniejszą pozycję przetargową i jest w stanie wynegocjować korzystniejsze warunki. Niektórzy nie radzą sobie w roli przedsiębiorcy, ale dzięki lepszemu rozpoznaniu rynku pracy znajdują korzystniejsze zatrudnienie w innej firmie. Większość pracodawców ma tego świadomość i podejmuje decyzję o zamianie pracownika w usługodawcę dopiero w ostateczności.
Koncentrując uwagę na pozornym samozatrudnieniu, któremu skutecznie można przeciwdziałać jedynie obniżając pozapłacowe koszty pracy, zaniedbujemy niestety promowanie rzeczywistej pracy na własny rachunek. A przecież stanowi ona podstawę rozwoju przedsiębiorczości i najlepszy sposób zwiększenia zatrudnienia. Prowadzenie samodzielnej działalności gospodarczej -- nawet jednoosobowej -- zmusza do stałego poszerzania wiedzy o rynku, na którym się działa, finansach, a przede wszystkim -- kształtuje poczucie odpowiedzialności, którego często brakuje pracownikom najemnym. Następnym krokiem może być zatrudnienie innych ludzi i budowa własnej firmy. Wiele spośród tych firm upadnie, ale część przetrwa stając się źródłem zamożności pracodawcy i nowych miejsc pracy. Występuje wyraźny związek między liczbą tworzonych firm a poziomem zatrudnienia. Oczywiście nie wszyscy samozatrudnieni, czyli pracujący na własny rachunek, staną się z czasem pracodawcami. Wielu będzie świadczyło różnego rodzaju usługi indywidualnie. W dzisiejszej gospodarce, która wymaga coraz dalej idącej specjalizacji, elastyczności, tworzenia zespołów do realizacji pojedynczych projektów, tacy „wolni strzelcy” są niezbędni. Doświadczenie, jakie daje samozatrudnienie jest również cenne w przypadku tych, którzy powrócą do roli pracowników. Nawet krótki okres samodzielnej działalności gospodarczej uczy odpowiedzialności, rachunku ekonomicznego, a przede wszystkim pozwala lepiej zrozumieć ograniczenia, którym podlega pracodawca.
Świadczenie pracy pod pozorem samozatrudnienia jest chorobą wywołaną nadmiernymi pozapłacowymi kosztami pracy i zbyt sztywnym prawem pracy. Natomiast rzeczywiste samozatrudnienie, czyli samodzielna działalność gospodarcza, jest podstawą rozwoju gospodarczego i zwiększenia zatrudnienia, czyli najbardziej skutecznym lekarstwem na bezrobocie.
Jeremi Mordasewicz
Autor jest ekspertem ds. gospodarczych Poskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych








Dodaj komentarz