Gdyby dane z amerykańskiego rynku pracy były publikowane już dziś, istniała by szansa na zdecydowany test styczniowych szczytów na kontraktach na WIG20. Rynek dotarł do nich w czwartek, zaś w piątek nastąpiło delikatne cofnięcie. Silny impuls z zagranicy mógłby przesądzić o zdecydowanym wybiciu lub większej realizacji zysków. Takiego impulsu może jednak nie być ze względu na w miarę spokojny początek tygodnia. Dobra poniedziałkowa sesja w Azji (m.in. świetne dane o sprzedaży detalicznej w Japonii) oraz fakt, iż wszystkie najważniejsze światowe indeksy akcji styczniowe szczyty mają już za sobą, mogą sprawić, iż również w przypadku kontraktów na WIG20 znajdziemy się na nowych maksimach, choć efekt prognostyczny takiego ruchu może być bliski zeru, tzn. będziemy nadal podatni na ewentualne cofnięcie w reakcji np. na amerykańskie dane z rynku pracy.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni sporo działo się w notowaniach euro. Notowania wspólnej waluty obniżały się względem dolara i franka. W pierwszym przypadku istotną rolę odegrał czynnik techniczny (piąta fala w ruchu zapoczątkowanym w grudniu 2009), w drugim deklaracja SNB, iż nie jest w stanie powstrzymywać umocnienia franka wobec euro. Do tego ponownie ożył temat Grecji. W miniony czwartek udało się wypracować rozwiązanie dotyczące pomocy dla Grecji z udziałem krajów strefy euro, ale także MFW. Mimo, iż rynki nie zareagowały bezpośrednio na tę informację (która wcale nie musi kończyć tematu Grecji i innych krajów z południa Europy), już w piątek wspólna waluta odrabiała straty. Niewielkie odbicie byłoby jak najbardziej na miejscu, ale dzisiejsze otwarcie rynków azjatyckich zdecydowanie komplikuje sprawę pod względem technicznym. Po pierwsze, otwarcie następuje poniżej dołka z 22 marca (1,3463), co stawia pod znakiem zapytania scenariusz spadkowy. Po drugie, jakby na przekór tak silnego otwarcia, po wzrostach w pierwszych godzinach następuje szybkie zejście w dół, rynek domyka lukę i z powrotem rośnie. Taki obrót spraw pokazuje spore niezdecydowanie rynku. Być może sytuacja wyklaruje się po dołączeniu rynków amerykańskich w drugiej części dnia.
Ciekawiej jest natomiast na parze EURCHF, gdzie po tym jak w minionym tygodniu osiągnęliśmy historyczne minimum, rynek dawał oznaki chęci realizacji zysków. Wybicie kluczowego oporu 1,4306/10 nastąpiło niejako „przypadkiem” razem z dużym ruchem na EURUSD, jednak już duży ruch, który nastąpił później (do 1,4355) sugeruje, iż nie był to poziom przypadkowy. W chwili obecnej kluczowym jest to, czy ewentualny ruch powrotny doprowadzi do zanegowania nocnego wybicia.
O ile cały tydzień zapowiada się bardzo ciekawie (oprócz danych z rynku pracy mamy także wskaźniki aktywności oraz nastrojów konsumentów), poniedziałek będzie względnie spokojny. O godzinie 14.30 poznamy dane o dochodach i wydatkach amerykańskich gospodarstw domowych (konsensus odpowiednio +0,1 i +0,3% m/m), wcześniej zaś dane o kredytach hipotecznych z Wielkiej Brytanii (10.30) i dane o nastrojach w strefie euro (11.00).
Przemysław Kwiecień
Główny Ekonomista
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
www.xtb.pl































































