REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Miliony w 5 minut: Minął rok, winni nie zostali ukarani

2005-02-04 09:13
publikacja
2005-02-04 09:13
Dodaj Bankier.pl w Google
Minął rok od jednego z największych skandali jakie miały miejsce na polskiej giełdzie – tzw. "afery 100 sekund". Jak dotąd nie powstał akt oskarżenia w tej sprawie, poszkodowani inwestorzy nie odzyskali straconych pieniędzy, za to prokuratura ma nowy watek śledztwa, który prowadzi do Szwajcarii – informuje „Gazeta Wyborcza”.

W dniu 4 lutego ubiegłego roku, około godziny 15:16 pracownik Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP złożył na giełdzie dwa duże zlecenia: sprzedaży i kupna kontraktów terminowych na indeks WIG20. Potem okazało się, że pracownik ten nie miał uprawnień do składania tych zleceń, skorzystał po prostu z uprawnień nieobecnego kolegi. Pomimo, że rynek kontraktów terminowych na indeks WIG20 jest najbardziej płynnym rynkiem na giełdzie, zlecenia były na tyle duże, że spowodowały najpierw niemal 10-procentowy spadek kursu kontraktów, a następnie maksymalny wzrost kursu. Cała sytuacja rozegrała się w ciągu 100 sekund. Potem rynek powrócił do równowagi.

Na zaistniałą sytuację szybko zareagowała Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, która namierzyła rachunek inwestora, z którego złożono duże zlecenia. KPWiG stwierdziła także, że na rynku dokonano manipulacji, po czym zawiadomiła Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Generalnego Inspektora Danych Finansowych. W wyniku działania tych służb zablokowano rachunek zagranicznego inwestora, na którym było 6,5 mln zł, które stanowiły zarobek z podejrzanych transakcji. Właścicielem rachunku okazała się spółka zarejestrowana w jednym z rajów podatkowych, działająca w Polsce przez pełnomocnika. Okazało się, że pełnomocnik spółki oraz pracownik BDM PKO BP, który złożył zlecenia byli dobrymi znajomymi.

Do tego momentu sprawa wyjaśniała się dość szybko. Niestety potem było już tylko gorzej. Rachunek zagranicznego inwestora został w końcu odblokowany, a pieniądze zniknęły. Trafiły prawdopodobnie na konto w szwajcarskim banku. Akt oskarżenia w sprawie afery nie powstał do tej pory. Jedynym pocieszeniem mogą być wysokie kary nałożone przez KPWiG na BDM PKO BP oraz DI BRE, który obsługiwał zagranicznego inwestora.

Prokuratura tłumaczy się, że w Polsce sprawami dotyczącymi manipulacji giełdowych zajmuje się tylko 6 prokuratorów. To oraz stopień skomplikowania tych spraw powoduje, że czas ich wyjaśniania i przygotowywania aktów oskarżenia jest dość długi. Z wyjaśnień prokuratury wynika, że śledztwo w sprawie „afery 100 sekund” zostało przedłużone do maja. W jego ramach wydzielono dwa wątki. Jeden z wątków dotyczy manipulacji – w tej sprawie jest dwóch podejrzanych, a akt oskarżenia może w ich sprawie powstać już w najbliższych miesiącach. Drugi wątek dotyczy podejrzenia prania brudnych pieniędzy.

Śledztwo w sprawie manipulacji być może uda się zakończyć, ale do wydania wyroku sprawa wciąż daleka. Tymczasem poszkodowani w sprawie inwestorzy raczej nie mają większych szans na odzyskanie straconych pieniędzy. Poszkodowanym inwestorom stara się pomóc Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Chodzi tu o uzyskanie odszkodowania od BDM – pracodawcy jednego z oskarżonych. SII stara się w tej sprawie uzyskać pomoc przewodniczącego KPWiG. Jednak jak na razie takiej pomocy uzyskać się nie uało.

M.D.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki