2008-04-24 07:00 Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Kodeks pracy ogranicza szanse młodych ludzi na zatrudnienie
Rozmowa z Małgorzatą Gersdorf, prorektorem Uniwersytetu Warszawskiego
Obecnie obowiązujący kodeks pracy coraz mniej odpowiada aktualnym potrzebom rynku. Co powinniśmy zrobić, aby prawo pracy było elastyczniejsze?
– Warto zastanowić się nad wprowadzeniem kodeksu zatrudnienia. Unormowane byłyby w nim inne niż umowa o pracę stosunki zatrudnienia – np. praca dla osób fizycznych nie będących przedsiębiorcami albo zatrudnienie pracowników, którzy nie muszą wykonywać pracy w siedzibie firmy. Tych osób nie można pozbawiać ochrony. Ale ich status nie jest też jednolity.
Dlatego jedna grupa zatrudnionych niepracowników miałaby zapewnione, że faktyczny pracodawca musi wobec nich przestrzegać przepisów bhp, inna, że obowiązują wobec niej ograniczenia w zwolnieniu z pracy. Trzeba też rozważyć ograniczenie ochrony przysługującej pracownikom zatrudnionym na czas nieokreślony.
Powoduje ona, że stabilne zatrudnienie mają tylko osoby starsze, zwłaszcza że często obowiązują ich stare układy zbiorowe. A młodzież na początku pracuje albo w agencjach pracy tymczasowej, albo na zastępstwo. Prawo pracy nie daje im szans. Dlatego wyjeżdżają za granicę. Na początku kariery zawodowej dostają też minimalne wynagrodzenie, choć są bardzo dobrze wykształceni.
Rząd przygotował już projekt nowelizacji, który zwalnia z obowiązku przywracania do pracy pracowników zatrudnionych w firmach, w których pracuje mniej niż dziesięć osób.
– To dobre rozwiązanie. Tyle że powinno ono objąć wszystkich pracodawców, a nie tylko tych najmniejszych.
Małe firmy nie będą musiały też przestrzegać innych przepisów kodeksu pracy – np. nie będą musiały prowadzić ewidencji czasu pracy. Czy rzeczywiście będzie to ułatwienie dla tych pracodawców?
– Tak. Nie będą obciążeni przepisami dotyczącymi ochrony pracowników. Tym samym runęła jednak idea uniformizacji prawa pracy, które miało być takie samo dla wszystkich. Już teraz od wielkości pracodawcy zależy na przykład to, czy musi przyjąć regulamin wynagradzania i regulamin pracy, ale nowe propozycje mają bardziej doniosłe znaczenie. Mali pracodawcy będą mogli na przykład zwalniać osoby w wieku przedemerytalnym. Nie sądzę jednak, aby był to dobry sposób na uelastycznienie prawa pracy. Spowoduje jedynie, że osoby starsze bardziej będą narażone na wykluczenie społeczne.
Może wystarczyło skrócić okres ochrony ich zatrudnienia np. z czterech do dwóch lat.
– Całkiem niedawno go wydłużyliśmy. Tak częste zmiany powodują, że prawo pracy staje się elementem destabilizującym stosunki zatrudnienia, a to niedobrze. Rządzący raz wymyślą, że do kodeksu trzeba wprowadzić zadaniowy czas pracy, potem na przykład telepracę i mamy niespójny akt prawny. Zbyt skomplikowany dla pracodawców i pracowników. Nikt nie ma pomysłu, do czego zmierzamy.
A w marszu do globalizacji, wolnego rynku i konkurencji nie powinniśmy utracić tego, co w prawie pracy jest najważniejsze, czyli ochrony prawa pracowników. W ostatnich latach za bardzo zachłysnęliśmy się prawem cywilnym i są przesłanki ku temu, by sądzić, że prawo stosunku pracy ewoluuje właśnie w kierunku stosunku cywilnoprawnego.
Co trzeba zmienić, żeby prawo pracy nie dyskryminowało młodych ludzi? Czy rzeczywiście przekształcamy stosunek pracy w stosunek cywilnoprawny?
Rozmawiał Łukasz Guza
Więcej: Gazeta Prawna 24.04.2008 (81) – str.15
Obecnie obowiązujący kodeks pracy coraz mniej odpowiada aktualnym potrzebom rynku. Co powinniśmy zrobić, aby prawo pracy było elastyczniejsze?
– Warto zastanowić się nad wprowadzeniem kodeksu zatrudnienia. Unormowane byłyby w nim inne niż umowa o pracę stosunki zatrudnienia – np. praca dla osób fizycznych nie będących przedsiębiorcami albo zatrudnienie pracowników, którzy nie muszą wykonywać pracy w siedzibie firmy. Tych osób nie można pozbawiać ochrony. Ale ich status nie jest też jednolity.
Dlatego jedna grupa zatrudnionych niepracowników miałaby zapewnione, że faktyczny pracodawca musi wobec nich przestrzegać przepisów bhp, inna, że obowiązują wobec niej ograniczenia w zwolnieniu z pracy. Trzeba też rozważyć ograniczenie ochrony przysługującej pracownikom zatrudnionym na czas nieokreślony.
Powoduje ona, że stabilne zatrudnienie mają tylko osoby starsze, zwłaszcza że często obowiązują ich stare układy zbiorowe. A młodzież na początku pracuje albo w agencjach pracy tymczasowej, albo na zastępstwo. Prawo pracy nie daje im szans. Dlatego wyjeżdżają za granicę. Na początku kariery zawodowej dostają też minimalne wynagrodzenie, choć są bardzo dobrze wykształceni.
Rząd przygotował już projekt nowelizacji, który zwalnia z obowiązku przywracania do pracy pracowników zatrudnionych w firmach, w których pracuje mniej niż dziesięć osób.
– To dobre rozwiązanie. Tyle że powinno ono objąć wszystkich pracodawców, a nie tylko tych najmniejszych.
Małe firmy nie będą musiały też przestrzegać innych przepisów kodeksu pracy – np. nie będą musiały prowadzić ewidencji czasu pracy. Czy rzeczywiście będzie to ułatwienie dla tych pracodawców?
– Tak. Nie będą obciążeni przepisami dotyczącymi ochrony pracowników. Tym samym runęła jednak idea uniformizacji prawa pracy, które miało być takie samo dla wszystkich. Już teraz od wielkości pracodawcy zależy na przykład to, czy musi przyjąć regulamin wynagradzania i regulamin pracy, ale nowe propozycje mają bardziej doniosłe znaczenie. Mali pracodawcy będą mogli na przykład zwalniać osoby w wieku przedemerytalnym. Nie sądzę jednak, aby był to dobry sposób na uelastycznienie prawa pracy. Spowoduje jedynie, że osoby starsze bardziej będą narażone na wykluczenie społeczne.
Może wystarczyło skrócić okres ochrony ich zatrudnienia np. z czterech do dwóch lat.
– Całkiem niedawno go wydłużyliśmy. Tak częste zmiany powodują, że prawo pracy staje się elementem destabilizującym stosunki zatrudnienia, a to niedobrze. Rządzący raz wymyślą, że do kodeksu trzeba wprowadzić zadaniowy czas pracy, potem na przykład telepracę i mamy niespójny akt prawny. Zbyt skomplikowany dla pracodawców i pracowników. Nikt nie ma pomysłu, do czego zmierzamy.
A w marszu do globalizacji, wolnego rynku i konkurencji nie powinniśmy utracić tego, co w prawie pracy jest najważniejsze, czyli ochrony prawa pracowników. W ostatnich latach za bardzo zachłysnęliśmy się prawem cywilnym i są przesłanki ku temu, by sądzić, że prawo stosunku pracy ewoluuje właśnie w kierunku stosunku cywilnoprawnego.
Co trzeba zmienić, żeby prawo pracy nie dyskryminowało młodych ludzi? Czy rzeczywiście przekształcamy stosunek pracy w stosunek cywilnoprawny?
Rozmawiał Łukasz Guza
Więcej: Gazeta Prawna 24.04.2008 (81) – str.15
- Kodeks pracy ogranicza szanse młodych ludzi na zatrudnienie Autor: ~prawie emeryt 2008-04-24 17:15
- Kto napisał,że młodzi są dobrze wykształeni? nastąpiła całkowita dewaluacja osiągniętych umiejetności i tytułów , Tego czego sie uczy na uczelniach nie znajduje przełożenia na nasze krajowe warunki,wi (..)
- Kodeks pracy ogranicza szanse młodych ludzi na zatrudnienie Autor: ~mlokos 2008-04-24 10:36
- Elektorat młodych jest pewny. Pięciomilionową armię LEWYCH rencistów trzeba odebrać PiS-owi i POzyskać, bo NAUCZYCIEL Tusk MUSI być Prezydentem ! Co za kraj, co za POlitycy !!!!!!
- Kodeks pracy ogranicza szanse młodych ludzi na zatrudnienie Autor: ~pracodawca 2008-04-24 10:29
- Najchętniej zatrudniamy rencistów bo pracują wydajniej niż młodzi, mniej kosztują. Rząd Tuska otwiera ZIELONE ŚWIATŁO dla rencistów i chwała mu za to !




Dodaj komentarz