Analitycy oczekują, że w sierpniu liczba zatrudnionych w sektorach pozarolniczych spadła o sto tysięcy. Ale dane te są zniekształcane przez ankieterów kończących spis powszechny, których zatrudnienie wiosną sztucznie podbiło ten wskaźnik. Dlatego inwestorzy będą patrzeć na zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym. Tutaj oczekuje się wzrostu o 40 tysięcy po zwyżce o 71 tysięcy w lipcu.
Wydaje się, że wynik nie gorszy od konsensusu powinien podtrzymać wrześniowe wzrosty. Do przeceny mógłby doprowadzić chyba tylko bardzo głęboki regres w sektorze prywatnym. Istotny wpływ powinien mieć także sierpniowy odczyt indeksu ISM dla sektora usług, który stanowi przeszło 80% amerykańskiej gospodarki. Rynkowy konsensus każe się spodziewać spadku tego wskaźnika z 54,3 do 53,5 punktów.
Wygląda jakby amerykańscy inwestorzy pogodzili się ze słabością rynku pracy i uważają taki stan za przejściowy. Jeśli jednak stagnacja zatrudnienia utrzyma się przez następne miesiące, to nie ma co liczyć na wzrost wydatków konsumpcyjnych, co wiąże się ze wzrostem ryzyka nawrotu recesji.
Mimo to wczesnym popołudniem na rynkach finansowych utrzymywały się dość optymistyczne nastroje. Giełdy w Europie notowały skromne wzrosty, zaś kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy pozostawały ponad kreską.
K.K.






























































