Udział inwestycji i remontów w przychodach firmy osiąga zawrotny wskaźnik 19 procent. Dzieje się tak już trzeci rok, odkąd rodzina Kwietniów, właścicieli kilkunastu fabryk różnych branż, kupiła większość udziałów w Ariadnie.
- Inwestycje były dobrą tradycją w naszej firmie już wcześniej, choć nie na taką skalę - mówi Ewa Pluta, wiceprezes Ariadny. - Kiedy inne zakłady brały pieniądze z funduszu EFSAL na odprawy dla zwalnianych grupowo pracowników, my wykorzystaliśmy je w 1994 roku na zakup nowych maszyn. Przez kolejne lata wypracowane w firmie pieniądze przeznaczane były na inwestycje i restrukturyzację zakładu.
Ariadna szacuje swój udział w rynku nici w Polsce na 18-19 procent. Z roku na rok zwiększa też eksport. Jeszcze kilka lat temu wynosił 1,5 procent, dziś 8,5. Odbiorcami są m. in. Rosja, Ukraina, Czechy i Niemcy.
- Największe zagrożenie stanowią dziś Chińczycy - mówi Ewa Pluta. - Trzy czwarte naszych nici sprzedajemy bowiem producentom odzieży i obuwia, którzy mają problemy z powodu zalewu tanich towarów z Dalekiego Wschodu. Siłą rzeczy, dla nas ten rok też jest wyjątkowo trudny.
Konsekwencje może odczuć 250-osobowa załoga Ariadny, której pensje są częściowo uzależnione od wyników sprzedaży.
Dziennik Łódzki
(sow)



























































