Domy strachu - klienci płacą za to, by się bać

redaktor Bankier.pl

Ile zapłacimy za lęk i ile są warte nasze fobie? Średnio – 25 zł – przynajmniej tyle kosztuje „zabawa” w domach strachu, które stają się po escape roomach nową formą rozrywki Polaków.

- Domy strachu w Polsce są nadal marginalną formą rozrywki. Na mapie kraju możemy znaleźć zaledwie kilkanaście obiektów tego typu. Niemniej jednak podobnie było z escape roomami, o których parę lat temu prawie nikt nie słyszał – mówi w rozmowie z Bankier.pl Gustaw z Fear Zone. W Polsce, jak wynika z danych zgromadzonych przez serwis Scareme.pl, są zaledwie 22 domy strachu. Najwięcej znajdziemy ich w Warszawie, Łodzi, Krakowie i w Katowicach, a za wejście zapłacimy od 15 do 30 złotych od osoby.

Domy strachu – nowa rozrywka Polaków

Dom strachu – według definicji Gustawa z Fear Zone – ma wywoływać określone emocje, takie jak strach, panika, bezradność i przerażenie. Służą temu specjalnie zaaranżowane pomieszczenia, do których po uprzedniej rezerwacji są zapraszani klienci. Najczęściej goście mają do przejścia kilka pokojów, w których czekają na nich sceny rodem z horroru. Odpowiedni klimat udaje się uzyskać dzięki wykorzystaniu odpowiedniej scenografii, gry aktorskiej, oprawy muzycznej, a także zapachów. Klienci otrzymują na start latarkę i to jedyne urządzenie, którym mogą się posługiwać. Dodatkowo aktorzy mogą prowokować uczestników, mówić do nich, a uczestniczący w zabawie goście mają zakaz ich dotykania.

Domy strachu w Polsce

Miasto

Nazwa lokalu

Cena za osobę

Warszawa

Horror House, Horror House 2

25 zł

Warszawa

Fear Zone

25 zł

Bielsko-Biała

Panic House

25 zł

Gorzyczki

Dom Strachu Gorzyczki

25 zł

Katowice

Asylum

25 zł

Katowice

Delirium

Od 25 zł

Katowice Haunted 25 zł

Kraków

Fear Factory

25 zł

Kraków

Lost Souls Alley

18 zł

Kraków

Deadly Walk

27 zł

Łódź

House of Panic

15 zł

Poznań

Dead House

25-35 zł

Poznań

Lights Out

25 zł

Poznań

Dom z koszmaru

25 zł

Rybnik

Dom Strachu Horror House

25 zł

Sopot

Bloody Basement

20-25 zł

Gdańsk

Bloody Place

22-27 zł

Wrocław

House of Fear

30 zł

Wrocław

Mrok

30 zł

Zakopane

Nawiedzony dom

Od 15 zł

Źródło: opracowanie własne Bankier.pl na podstawie informacji serwisu Scareme.pl

W zależności od domu za wstęp płaci się od 15 zł w Zakopanem do 30 zł we Wrocławiu. Większość punktów zastrzega, że klientami nie mogą być dzieci poniżej 16 roku życia, kobiety w ciąży, osoby chore na epilepsję, a do pomieszczenia można wchodzić tylko w grupach. Minimalnie w zabawie mogą wziąć udział 2 osoby. Przejście domu strachu zajmuje średnio od 15 minut do pół godziny.

Podsumowując – zabawa polega na wydostaniu się z kilku pomieszczeń i dość często, rozwiązaniu po drodze kilku zagadek. Niemniej jednak, domy strachu w sposób znaczący różnią się od escape-roomów.

Domy strachu – nowy rodzaj escape-roomów?

- Domy strachu to jeszcze raczkująca forma rozrywka, ale w miastach, gdzie gry typu escape room zdążyły przebić się do kultury masowej, powoli pojawia się miejsce dla domów strachu „nowej generacji” – mówią w rozmowie z Bankier.pl założyciele domu Dead House Michał Kopacz i Mateusz Pacek. – Zdecydowanie można powiedzieć, że ta forma rozrywki dopiero zdobywa swoich zwolenników. Większość naszych klientów nigdy wcześniej nie słyszała o domu strachu innym niż taki w wesołym miasteczku z wagonikami, z drugiej strony – są i bardzo wymagający klienci, którzy doskonale znają rynek – wyjaśnia Hanna Machulec z wrocławskiego Mroku.

Dom strachu wielu osobom kojarzy się z escape roomami, które momentalnie wybiły się na polskim rynku i podbiły serca mieszkańców. Analogię można zauważyć przede wszystkim w samym zadaniu – czyli wydostania się z pokoju, a w przypadku domu strachu – pokojów. – Dead House czerpie dużo z escape roomów, ale poszliśmy o krok dalej. Nasi goście do przejścia mają wiele pomieszczeń i każde z nich jest w jakiś sposób zamknięte. Gra polega na uwolnieniu się ze wszystkich pomieszczeń. W pokojach czekają na nich aktorzy, co jeszcze bardziej podkręca temperaturę. Zagadki dostosowane są do poziomu adrenaliny panującej podczas gry. W początkowych okresie działalności okazało się, że strach i ciemność znacząco ograniczają zdolności logicznego myślenia, w związku z czym część z nich musieliśmy uprościć – mówią Kopacz i Pacek z Dead House.

Lokal pod dom strachu

Redakcja Bankier.pl zapytała założycieli domów strachu o trudy związane z założeniem działalności opierającej się na straszeniu ludzi. Wielu z nich wskazało na problemy dotyczące wynajmu lub kupna odpowiedniego lokalu.

- Największym wyzwaniem było znalezienie odpowiedniego lokalu (dom strachu Mrok mieści się w prawdziwej piwnicy – dawnym laboratorium mleczarskim), który byłby w odpowiedniej lokalizacji i gdzie można byłoby swobodnie zaaranżować pomieszczenia. Wynajmujące nam lokal przedsiębiorstwo nie miało problemów z naszą działalnością, mimo że nie słyszeli wcześniej o takim miejscu. Natomiast dostosowanie lokalu do prowadzenia w nim domu strachu wymagało od nas dużo pracy i dużo pieniędzy – opowiada Machulec z Mroku.

Podobnego zdania jest Michał Dębowski, który razem z Tomaszem Kumą prowadzi dom Asylum w Katowicach. – Najciężej jest o odpowiedni lokal – z oczywistych powodów nie może to być piękne, odnowione mieszkanie w kamienicy z licznymi lokatorami. Im bardziej zniszczony i zaniedbany lokal, tym lepiej. Jednocześnie musi być położony w dobrej lokalizacji – najlepiej w centrum miasta bądź możliwie blisko niego. Często oba te warunki wzajemnie się wykluczają. Gdy uda się znaleźć takie miejsce – jest już z górki – mówi Dąbrowski z Asylum.

Kopacz i Pacek mówią, że udaje się im zachować dobre relacje z sąsiadami, pomimo dosyć głośnego przebiegu gry i krzyków uczestników. Jako pewne ograniczenie wskazują godziny otwarcia – staramy się nie pracować po godzinie 22:00, chociaż klienci proszą o specjalne nocne wejścia – dopowiadają.  

Czy Polak lubi się bać?

W większości domów strachu funkcjonuje hasło bezpieczeństwa. Jeżeli klienci będą chcieli zrezygnować i nie chcą dokończyć zadania, muszą użyć danego słowa, aby zostać wyprowadzonym przez personel z danego pomieszczenia. Okazuje się, że z takiej furtki korzysta wielu uczestników.

- Około 40 proc. odwiedzających nas grup korzysta z hasła bezpieczeństwa – tak sprawę przedstawia Gustaw z Fear Zone. – W Mroku podczas pierwszego miesiąca działalności zrezygnowało ok. 10 proc. osób, wszyscy w pierwszym pomieszczeniu. Były też osoby, które nawet nie weszły – relacjonuje Machulec.

- Z rezygnacją podczas udziału w pokazie bywa różnie, nasz rekord w przerwaniu pokazu padł 11 listopada: ponad 60 proc. osób, które odwiedziły nas tego dnia, wyszło przed pokonaniem trasy. Zdarzają się także dni, w których nikt nie rezygnuje, a gracze odważnie brną do przodu. Mieliśmy także kilka sytuacji, w których obsługa musiała przerwać pokaz. Czasem zdarza się, że strach tak mocno paraliżuje graczy, że nie mogą samodzielnie podjąć decyzje – mówi w rozmowie z Bankier.pl Mateusz Ciszewski z House of Fear.

W Asylum, jak wspominał Dąbrowski, można przyjąć, że w każdym dniu znajdzie się kilka osób, które nie wytrzymają i przerwą udział w pokazie.

Ciszewski z House of Fear mówi na początku rozmowy, że domy strachu nie przeżyły jeszcze swoich 5 minut. Warto wspomnieć, że sceptycznie podchodzono również do escape roomów, niemniej teraz wyjście do „pokoju ucieczki” jest jedną z częściej wybranych rozrywek na integrację z pracownikami, wieczór panieński czy urodziny. 

Weronika Szkwarek

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 11 wizytator

Zapraszam sejm, senat, sędziów i "presesów" . Oni nie znają strachu, bua cha cha !

! Odpowiedz
0 8 nostromo25

Sejm to JEST dom grozy.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne