Obecnie ponad 95% przedsiębiorców odprowadza do ZUS składki od dochodu nie niższego niż 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Osoby prowadzące własną działalność gospodarczą muszą zapłacić łącznie ok. 930 zł składek do ZUS wraz z ubezpieczeniem zdrowotnym i składką na Fundusz Pracy. Z tego 669 zł (z chorobowym) to składki na ubezpieczenie społeczne.
Na takiej zmianie rząd zyskałby 4 mld zł. Teoretycznie zyskaliby także przedsiębiorcy, którzy w przyszłości mogliby liczyć na wyższą emeryturę. Przy obecnym rozwiązaniu ich hipotetyczne świadczenie emerytalne rzadko kiedy przekracza 1 tys. zł miesięcznie. Taka wypłata byłaby szokiem dla przyszłych przedsiębiorców-emerytów, którzy nierzadko zaliczają się do ludzi bardzo zamożnych.
Przedsiębiorcy nie liczą na państwową emeryturę
Protestują wszystkie osoby, które prowadzą własną firmę. Przede wszystkim oni nigdy nie liczyli na państwową emeryturę, a składki traktowali po prostu jako zło konieczne – podatek, który trzeba zapłacić. Największe obawy mają drobni przedsiębiorcy, których dochód jest nieregularny i czasami wystarcza im tylko na zapłacenie ZUS-u. Niezadowolenia nie ukrywają także osoby, które przeszły na „samozatrudnienie” tylko po to, aby obniżyć swoje koszty zatrudnienia.
Z drugiej strony nie da się ukryć paradoksu. Przedsiębiorca mający prężną firmę, w której jeden zatrudniony pracownik zarabia 4 tys. zł brutto, to pracodawca musi za niego odprowadzić do ZUS prawie 2 tys. zł.
Może pracownicy tak samo mało płacić
To zdaniem związkowców jest nieuczciwe. Pracownicy nie mają wyboru i muszą płacić składki zależne od ich dochodu. Pracodawcy są w tej komfortowej sytuacji, że mogą odprowadzać najniższe możliwe składki, a nadwyżkę indywidualnie odkładać na emeryturę np. lokując pieniądze na giełdzie.
Problem polega na tym, że biznes rozwija się tylko wtedy, gdy koszty jego prowadzenia są bardzo niskie. Każde podniesienie składki do ZUS dla przedsiębiorców negatywnie wpływa na rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Małe i średnie przedsiębiorstwa odpowiedzialne są za 70% PKB oraz dają pracę 70% osób zatrudnionym w gospodarce narodowej. Zmiany forsowane przez związkowców mogą negatywnie odbić się na zatrudnieniu. Może zamiast zastanawiać się nad tym, dlaczego przedsiębiorcy płacą tak mało, powinni naciskać na rząd, by pracownicy też płacili niższe składki. W końcu i tak większość twierdzi, że nie dożyje do emerytury wypłacanej z ZUS.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl





























































