Majowe statystyki odnotowały już wpływ rządowego „pakietu stymulującego” na wydatki i dochody Amerykanów. Te drugie wzrosły o 1,9% m/m, zaś dochody do dyspozycji (kategoria uzyskana po odjęciu zobowiązań podatkowych) zwiększyły się aż o 5,7% m/m. Tak duży przyrost gotówki w kieszeniach Amerykanów jest skutkiem rabatów podatkowych – administracja prezydenta G.W. Busha w ramach specjalnej ustawy (Economic Stimulus Act) tylko w maju i kwietniu rozdała podatnikom 50 mld dolarów.
W rezultacie wydatki amerykańskich konsumentów wzrosły o 0,8% m/m. Jednak w cenach stałych dynamika ta wyniosła tylko 0,4% - resztę pochłonął bowiem wzrost cen. Drożała przede wszystkim benzyna oraz żywność, bowiem wskaźnik bazowy inflacji PCE okazał się zgodny z prognozami ekonomistów i wyniósł tylko 0,1% m/m.
Według optymistów dane te świadczą, że rządowy „pakiet stymulujący” odegra swoją rolę i poprawi kondycję amerykańskiej gospodarki w drugiej połowie roku, co pozwoliłoby Rezerwie Federalnej na podniesienie stóp procentowych.
Jednakże jak na razie rynek walutowy wydaje się sceptycznie nastawiony do tego scenariusza. O godzinie 14:50 euro było wyceniane na 1,5745 dolara, czyli prawie tak samo jak na zamknięciu wczorajszych kwotowań. Za to jen zyskał na wartości już 0,6%, osiągając kurs 106,17 jenów za dolara.
K.K.



























































