Amerykański rynek pracy dostarczył inwestorom wielu powodów do zadowolenia. Po pierwsze stopa bezrobocia spadła do najniższego poziomu od trzech lat. W styczniu wyniosła jedynie 8,3 proc. wobec 8,5 proc. miesiąc wcześniej.
Ponadto z zadowoleniem przyjęto informacje, że amerykańskie przedsiębiorstwa chętnie zatrudniają pracowników. W sektorze pozarolniczym przybyło 243 tys. miejsc pracy po wzroście o 204 tys. przed miesiącem. Sektor prywatny utworzył 257 tys. nowych etatów wobec 220 tys. ostatnim razem.
Oczekiwania wobec dzisiejszego raportu były zachowawcze, gdyż raport ADP dotyczący zmiany zatrudnienia wypadł poniżej prognoz i rodził obawy, że podobny wydźwięk będzie miał dzisiejszy raport.
Amerykańska gospodarka napędzana tanim pieniądzem z Rezerwy Federalnej przyśpiesza na początku roku. Podobnie było przed rokiem, lecz ożywienie nie miało wtedy trwałego charakteru, gdyż wzrost oparty na fundamencie taniego pieniądza ma kiepską jakość. Czas pokaże, czy tym razem będzie inaczej.
Wzrost zatrudnienia jest jednak faktem, co znalazło wyraz w postawie giełdowych indeksów. Dow Jones Industrial Average zyskał 1,3 proc. a Standard & Poor's 500 niemal 1,5 proc.
Na szczególną uwagę zasługuje technologiczny Nasdaq Composite. Indeks dzięki ostatnim wzrostom zyskał 1,6 proc. do 2,906 p. Był to najwyższy poziom od grudnia 2000 roku, czyli od 11 lat.
Sytuacja gospodarcza na początku roku ulega stopniowej poprawie, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz także w Europie. Opublikowane w tym tygodniu indeksy koniunktury w przemyśle i usługach pokazały poprawę położenia przedsiębiorstw. Podobne wiadomości napływały z Chin.
Cieniem rynki rzuca sytuacja w Grecji. Ateński rząd wciąż nie zamknął negocjacji w sprawie umorzenia długu. Jednocześnie obecnie ważą się losy drugiego pakietu pomocowego. Jeżeli Grecja nie zdoła przezwyciężyć wszystkich przeszkód, zagrożenie rozpadem strefy euro błyskawicznie powróci na rynki.
PL































































