Na początku dnia w Ameryce obóz niedźwiedzi wydawał się mieć sporą przewagę. Po pierwsze rozczarowały dane z rynku pracy: raport firmy APD pokazał spadek zatrudnienia w sektorze prywatnym o 371 tysięcy. To wynik gorszy od prognozowanych –350 tys. i źle wróży przed piątkową publikacją danych z Departamentu Pracy (tu też liczono na –350 tys.). Mocno rozczarował też indeks ISM dla sektora usług, który zamiast wzrosnąć do oczekiwanych 48,2 pkt. spadł z 47 do 46,4 pkt. Tak więc w przeciwieństwie do przemysłu sytuacja w dominującym sektorze amerykańskiej gospodarce wcale się nie polepsza: spadły zarówno subindeksy obrazujące bieżącą aktywność jak i mierzące poziom nowych zmówień, zatrudnienia oraz koniunkturę w eksporcie. Ale chyba najbardziej szokujący był silny (o 12,4 pkt.) spadek miernika cen.
Na osłodę inwestorzy dostali nieco lepsze od prognoz dane o zamówieniach w przemyśle, które w czerwcu wzrosły o 0,4% m/m, po zwyżce o 1,1% miesiąc wcześniej. Niemniej jednak po publikacji tego zestawu danych indeksy zdecydowanie skierowały się na południe, po godzinie handlu tracą po ok. 1%. I choć później rozpoczęło się systematyczne odrabianie strat, to sesja zakończyła się niewielkimi spadkami. Ostatecznie indeks S&P500 stracił 0,29%, kończąc dzień wynikiem 1.002,72 pkt. Dow Jones po spadku o 0,42% znalazł się na wysokości 9.280,97 pkt. Najmocniej ucierpiał Nasdaq, który po zniżce o 0,91% zszedł poniżej bariery dwóch tysięcy punktów.
Giełdowym optymistom znów pomogli analitycy z banku Goldman Sachs, którzy na przekór słabym danym z gospodarki podnieśli swoje prognozy makroekonomiczne. Ich zdaniem w drugim półroczu PKB Stanów Zjednoczonych wzrośnie o 3%. Poprzednio ci sami eksperci spodziewali się wzrostu o 1%. Prognoza ta jest jednak mniej optymistyczna od szacunków Alana Greenspana, który liczy na wzrost PKB o 2,5% w samym tylko trzecim kwartale.
Giełdowi inwestorzy neutralnie przyjęli wyniki spółki Kraft Foods, której zysk spadł mocniej od oczekiwań, ale przychody okazały się gorsze od prognoz. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku wyników Procter & Gamble. Tyle że tu lepszy wynik netto i gorsza sprzedaż przełożyła się na blisko 3-procentową przecenę walorów spółki.
Warto odnotować, że spory optymizm panował na pozostałych rynkach. Drugi dzień z rzędu zdecydowanie rosły rentowności obligacji skarbowych a nowe tegoroczne szczyty wyznaczył kurs EUR/USD. Swoje lokalne maksima poprawiła też ropa naftowa oraz miedź i aluminium, co pomagało spółkom surowcowym.
K.K.






























































