W tym tygodniu amerykański rząd poinformował o ciągle pogarszającej się koniunkturze w budownictwie mieszkaniowym (spadek liczby nowych budów) oraz wciąż wysokiej liczbie nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych. Ponadto w maju drugi miesiąc z rzędu spadła produkcja przemysłowa, a dynamika cen producentów z wyłączeniem kosztów paliw i żywności ustabilizowała się zgodnie z prognozami ekonomistów.
Pod wpływem tych danych inwestorzy zwątpili w sierpniową podwyżkę stóp procentowych w USA. Obecnie prawdopodobieństwo takiej decyzji jest wyceniane na 12%, choć jeszcze tydzień temu szanse te szacowano na 22%. Nadal jednak istnieje konsensus, że do końca roku Fed zdecyduje się na przynajmniej jedną podwyżkę ceny pieniądza.
Z drugiej strony rynki terminowe w Europie są niemal pewne, że już w lipcu EBC podniesie cenę pieniądza o 25 pkt. bazowych, do poziomu 4,25%. Możliwość takiej decyzji zapowiedział niedawno Jean-Claude Trichet, a prawdopodobieństwo takiego ruchu zwiększyły majowe dane o inflacji – wskaźnik CPI w Eurolandzie wzrósł z 3,3% do 3,7%.
Taka sytuacja premiuje euro względem dolara. O godzinie 10:00 kurs EUR/USD rósł o 0,4%, osiągając poziom 1,5560$. W ujęciu całego tygodnia euro zyskało na wartości przeszło 1%. Względem jena amerykańska waluta traciła 0,2%, notując kurs 107,70 jenów.
K.K.

























































