REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W obronie agencji ratingowych

2012-02-07 08:55
publikacja
2012-02-07 08:55
Dodaj Bankier.pl w Google

W ostatnim czasie w prasie ekonomicznej dominowały artykuły przedstawiające trzy największe agencje ratingowe (Standard&Poor's, Fitch i Moody's) jako niszczycielskie machiny, których celem jest sianie niepewności na rynkach. Po (domniemanym) spowodowaniu kryzysu subprime w 2007 roku, te trzy amerykańskie firmy miały realizować kolejny ambitny plan - dalsze pogrążanie Europy w kryzysie zadłużenia, doprowadzając w efekcie do rozpadu strefy euro lub całej Unii Europejskiej.



Cel ów miał być osiągnięty za pomocą skoordynowanej akcji, polegającej na obniżce ratingów krajów członkowskich UE , co spowodowałoby wzrastającą nieufność wobec rządów oraz wzbudziłoby panikę na rynkach. Europa nie mogłaby rolować swojego zadłużenia poprzez emisje obligacji, a dodrukowywanie euro doprowadziłoby do "zniszczenia" euro jako środka płatniczego. Tymczasem prawda nie jest tak oczywista.

Jak to było z tym kryzysem subprime ...


Prawdą jest, że agencje nie przewidziały kryzysu subprime z 2007 roku - co więcej, do ostatniej chwili podtrzymywały wysokie oceny nie tylko firmom, ale całym krajom . Te błędne oceny doprowadziły do wielkiego zamieszania na samym początku załamania finansowego z 2007 roku. Należy jednak pamiętać o tym, że błędy w ocenach dokonywanych przez te instytucje wynikały m.in. z "mętnego" systemu rachunkowego , który pozwalał firmom na manipulowanie wynikami finansowymi. Agencje ratingowe dokonują oceny na podstawie informacji udzielanych dobrowolnie przez firmy, które zapłaciły za usługę publikacji ratingu - informacje te często były fałszowane (lub przekazywane były tylko wybiórcze pozytywne informacje o spółce lub kraju ).
Po co nam agencje ratingowe?


Działania agencji nie były jednak przyczyną kryzysu. Główne dwie globalne praprzyczyny kryzysu finansowego subprime to (po pierwsze) utrzymywanie zbyt niskich stóp procentowych i (po drugie) presja polityczna na udzielanie kredytów osobom bez odpowiedniej wiarygodności finansowej. Ten mix zachęcał obywateli oraz przedsiębiorstwa do nadmiernego zadłużania się, a w efekcie do nadmuchania kredytowej bańki, której pęknięcie doprowadziło do kryzysu bankowego. Nie należy jednak wymagać, aby agencje ratingowe (lub jakiekolwiek inne instytucje) były zdolne do przewidywania nadchodzących kryzysów - gdyż te, tak jak większość zjawisk społecznych są nie do przewidzenia.

Czy obecnie agencje dążą do zniszczenia strefy euro?


Przypisywanie agencjom ratingowym celu zniszczenie strefy euro również jest błędne. W momencie gdy dany kraj prowadzi nieodpowiedzialną politykę fiskalną, doprowadzając do chronicznego deficytu budżetowego oraz wzrostu długu publicznego (kraje PIIGS), braku porozumienia przy ustalaniu budżetu (USA), naturalną koleją rzeczy jest weryfikacja oceny. W tym przypadku rola agencji przypomina rolę lekarza, którego obowiązkiem jest informowanie pacjenta o tym, że trawi go śmiertelna choroba, a jedynym sposobem na uzdrowienie go są bolesne zabiegi. W tym wypadku pacjentem jest kraj, chorobą jest złą sytuacja gospodarczo-finansowa, zabiegami -niepopularne reformy, a lekarzem - agencje ratingowe. Nie jest również prawdą, że w ostatnim czasie agencje obniżają oceny niezależnie od przeprowadzanych reform.

Często przytaczany przykład Węgier jest tutaj błędny - wprawdzie kraj ten uruchomił szereg zmian, walcząc z kryzysem, jednak model węgierski okazał się błędny i stosowany na dłuższą metę może okazać się zabójczy dla gospodarki. Z kolei ostatnia zmiana oceny kredytowej (na pozytywną) Islandii - kraju określonego mianem pierwszego bankruta kryzysu bankowego z 2008 roku - wynika z poprawiających się wyników gospodarczych, uzyskanych dzięki ambitnie przeprowadzonym reformom . Warto zaznaczyć, że ostatnie obniżki wynikają również ze zmiany polityki oceniania, jaką przyjęły agencję. Wyciągnęły lekcję z kryzysu z 2007 roku i zaczęły uważniej i surowiej wystawiać oceny. Na koniec należy również podkreślić fakt, że fiasko projektu strefy euro działałoby na niekorzyść praktycznie wszystkich.

Potrzebne zmiany


Obecny system nie jest idealny. Tak jak ambitne reformy są potrzebne zadłużonej Europie, tak odważne zmiany są potrzebne samym agencjom ratingowym. Należy zacząć od zmiany obecnych regulacji, które zlikwidują obecny kartel "wielkiej trójcy" i doprowadzą do zwiększenia konkurencji na rynku oceny wiarygodności kredytowej. Walka o klientów zmusiłaby agencje do oferowania lepszego produktu - czyli lepszej oceny badanego podmiotu. Zweryfikowany powinien zostać również model finansowania samych agencji - docelowo zminimalizowana zależność między emitentem obligacji a agencją.

Najlepsze produkty bankowe oczami klientów - RAPORT

Trzecia edycja plebiscytu Złoty Bankier stała się pretekstem do głębszego podsumowania stanu rynku bankowego i wskazania jego perspektyw na 2012 rok. Publikacją towarzyszącą wydarzeniu jest raport Najlepsze produkty bankowe 2011 oczami klientów [PDF] przygotowany przez Bankier.pl i PayU.

Wreszcie, oceny nie powinny być przyznawane tylko na podstawie matematycznego modelu, ale również na podstawie oceny eksperckiej. Nie należy jednak podkładać zbyt wielkich nadziei w skutkach tych zmian - oceny wiarygodności kredytowej to temat bardzo drażliwy. Praktycznie zawsze znajdzie się ktoś "pokrzywdzony" przez agencje, kto zarzuci im bezpodstawny "atak". Można tylko dążyć do tego, aby oceny te były możliwie jak najuczciwiej wystawiane - i nie należy od agencji oczekiwać zdolności do przepowiadania przyszłości.


Kamil Pruchnik
Współpracownik Forum Obywatelskiego Rozwoju



Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~nic się nei stało?
gdzie są dziś agencje, gdzie się podziały po tym, jak kompletnie nie zadziałał down-grade dla wielu krajów na raz. oczywiście tylko ze strefy euro. kraje takie jak GB czy USA mogą czuć się bezpiecznie. choćby drukowały stos makulatury, bo nie ma chętnych na kupno ich dłuuuugu?????

naiwny autorze, obserwuj baczniej, a później
gdzie są dziś agencje, gdzie się podziały po tym, jak kompletnie nie zadziałał down-grade dla wielu krajów na raz. oczywiście tylko ze strefy euro. kraje takie jak GB czy USA mogą czuć się bezpiecznie. choćby drukowały stos makulatury, bo nie ma chętnych na kupno ich dłuuuugu?????

naiwny autorze, obserwuj baczniej, a później ironizuj niczym niepoprawny ignorant....
~Antyliberał
Efekt działania nie musi być tożsamy z celem – nawet całkiem często bywa inaczej. Agencje nie muszą „chcieć” siać paniki, ale robią to w wyniku swego złego działania – niekoniecznie zamierzonego. Nie zmienia to jednak faktu, że powinny ponieść za to odpowiedzialność finansową na zasadzie, że Efekt działania nie musi być tożsamy z celem – nawet całkiem często bywa inaczej. Agencje nie muszą „chcieć” siać paniki, ale robią to w wyniku swego złego działania – niekoniecznie zamierzonego. Nie zmienia to jednak faktu, że powinny ponieść za to odpowiedzialność finansową na zasadzie, że szkoda musi być naprawiona.
„W momencie gdy dany kraj prowadzi nieodpowiedzialną politykę fiskalną...”
Autor, zwalając winę na rządy, zapomina, że w ciągu ostatnich dwóch lat agencje przeszkadzały rządom we wprowadzaniu reform. Schemat był taki, że był szczyt Unijny, coś tam ustalili, ale tydzień później któraś agencja z czymś wyskoczyła, był kolejny napad paniki i znowu trzeba było kombinować na następnym szczycie. Czy, gdyby agencje siedziały cicho, byłoby lepiej? Nie wiadomo, ale przynajmniej nie podkładałyby się jako „rozrabiacze”.
Lepiej by było, gdyby miały prawo do cykli8cznych ocen w ściśle określonych terminach, a nie wtedy, kiedy im się coś przywidzi.
Pozr.
~rozgonić
te bandyckie przybudówki mafijne powinny zostać zdelegalizowane i zlicytowane do szczętu razem z bankierami-gangsterami (= banksterami) za bilionowe straty i bandytyzm finansowy. jakiekolwiek wzorowanie się na ich ratingach przez banki spekulacyjne powinno być z urzędu ścigane. to się da zrobić zanim ta banda terrorystów rozkradnie te bandyckie przybudówki mafijne powinny zostać zdelegalizowane i zlicytowane do szczętu razem z bankierami-gangsterami (= banksterami) za bilionowe straty i bandytyzm finansowy. jakiekolwiek wzorowanie się na ich ratingach przez banki spekulacyjne powinno być z urzędu ścigane. to się da zrobić zanim ta banda terrorystów rozkradnie i zniszczy wszystko.
~diabeł z piekła
"Ocena ekspercka" do matematycznego modelu?
Brzmi dziwnie - póki ratingi są ustalane przy pomocy ściśle określonych zasad, są obiektywne względem siebie, a "ocenę ekspercką" może zafundować sobie każdy inwestor, czy rząd państwa - gdzie się roi od ekonomistów, a jak wiadomo gdzie spotka się dwóch ekonomistów
"Ocena ekspercka" do matematycznego modelu?
Brzmi dziwnie - póki ratingi są ustalane przy pomocy ściśle określonych zasad, są obiektywne względem siebie, a "ocenę ekspercką" może zafundować sobie każdy inwestor, czy rząd państwa - gdzie się roi od ekonomistów, a jak wiadomo gdzie spotka się dwóch ekonomistów tam 3 teorie.
Matematycy mają taką przewagę nad ekonomistami, że stosują odpowiednie modele gdy warunki do ich zastosowania są spełnione, a ekonomiści przerzucają się bezpodstawnymi hipotezami, czy teoriami.
Tak więc "ocenę ekspercką" zostawmy sobie, a ocenę finansową matematyką - bo jak nawet wynika z artykułu kryzysy powstają przez działanie ekonomistów i prawników, a matematycy muszą to wszystko naprawiać.
~123abc
Czyżby tylko byli niekompetentni? Owszem, zarobki analityków są niskie w porównaniu z funduszami i bankami inwestycyjnymi, ale ... Jak ktoś chce zarobić na krótkich pozycjach CDS i CDO, to wspomaganie obniżką ratingów jest bardzo cenne (jest to dobra "inwestycja").

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki