"W związku z ogłoszeniem wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji spółki BPH notowania tej spółki (oraz instrumentów pochodnych dla tej spółki (kontrakty terminowe) w dniu dzisiejszym decyzją przewodniczącego sesji zostają zawieszone" - poinformowała GPW w komunikacie. Także w poniedziałek nie będzie można handlować akcjami banku.
Unicredito Italiano wezwało do sprzedaży 8.318.645 akcji Banku BPH, co stanowi 28,97 proc. głosów na WZA, oferując za jedną akcję 702,11 zł - poinformował CDM Pekao, pośredniczący w wezwaniu. Zapisy na akcje Banku BPH mają potrwać od 31 stycznia do 1 marca. Przed zawieszeniem notowań w piątek za jedną akcję BPH płacono 789 zł.
Wezwanie na BPH jest zaskoczeniem dla analityków, ponieważ dotychczas UniCredito nie uzyskało od Komisji Nadzoru Bankowego zgody na wykonywanie prawa głosu z 71,03% akcji polskiego banku, których włoski bank jest właścicielem. Brak tej zgody wstrzymuje planowaną przez UniCredito fuzję Pekao S.A. i BPH.
"Wezwanie jest niespodzianką. Wydawało się, że dopóki nie będzie zgody KNB, to nie będzie tego wezwania. Cena w wezwaniu nie jest atrakcyjna" - uważa Andrzej Powierza z BDM PKO BP, cytowany przez PAP.
Także według Zbigniewa Bętlewskiego, analityka DM AmerBrokers, wezwanie jest wielką niespodzianką. "Czyżby byli tak zdeterminowani, że chcą wywrzeć presję na polski rząd?".
Tymczasem UniCredito poinformowało, że poprzez wezwanie chce wykonać przepisy Ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych. Art.74 ust.2 pkt 1 przewiduje, że podmiot, który w dniu wejścia ustawy w życie ma ponad 66 proc. akcji spółki, musi ogłosić wezwanie na pozostałe akcje albo sprzedać ich część, żeby zejść poniżej progu 66 proc.
Informację włoskiego banku potwierdza zastępca przewodniczącego KPWiG i członek KNB Stanisław Pelc, cytowany przez agencję PAP: „Wezwanie nie jest niespodzianką, Włosi mieli obowiązek ogłosić to wezwanie i wypełnili ten obowiązek ustalając cenę bliską cenie minimalnej, wymaganej przez przepisy".
"Istotne jest tu przekroczenie określonego progu głosów bez względu na to, czy nabywa się prawo do wykonywania głosów z tych akcji. To skutkuje obowiązkiem albo zejścia poniżej określonego progu akcji albo ogłoszenia wezwania" – dodał Pelc w wypowiedzi dla PAP.
Zdaniem Pelca formalny cel wezwania potwierdza niska cena w ogłoszonym wezwaniu.
UniCredito poinformowało w treści wezwania, że do 6 lutego planuje dostarczyć KNB brakujące dokumenty. Najbliższe posiedzenie KNB zaplanowane jest na 8 lutego, nie wiadomo jednak, czy KNB zdoła zapoznać się z dostarczonymi przez Włochów informacjami.
"Jeżeli wzywający otrzyma powyższe zezwolenie (na wykonywanie prawa głosu – przyp. Bankier.pl), zwróci się on w najszybszym możliwym terminie do KNB z odrębnym wnioskiem o udzielenie zezwolenia na planowane połączenie Banku BPH z Bankiem Pekao w połączony bank" - napisano w tekście wezwania.
Włoski bank poinformował, że nie ma planów wycofania BPH z warszawskiej giełdy, a po ewentualnym połączeniu BPH z Pekao, połączony bank będzie notowany na GPW.
Tymczasem wieczorne „Wiadomości” poinformowały, że według posiadanych przez nie nieoficjalnych informacji, przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli kontrola potwierdziła złamanie przez UniCredito umowy prywatyzacyjnej Pekao S.A. Chodzi o punkt umowy, według którego właściciel Pekao S.A. nie może posiadać więcej, niż 10% akcji innego, konkurencyjnego na polskim rynku banku. Tymczasem UniCredito, w wyniku fuzji z niemieckim bankiem HVB stał się właścicielem ponad 70% akcji Banku BPH.
Małgorzata Pomianowska, rzecznik NIK, nie potwierdziła, ani nie zaprzeczyła podanym przez „Wiadomości” informacjom.
Sam UniCredito twierdzi, że zarzuty wysuwane przez Skarb Państwa, dotyczące złamania umowy prywatyzacyjnej Pekao S.A. są bezzasadne.
"W opinii wzywającego brak jest podstaw do wysuwania tego typu zarzutów i potencjalnych żądań, gdyż zobowiązanie do przestrzegania zakazu konkurencji, w czasie gdy zostało podjęte, nie miało na celu zapobieżenie międzynarodowym połączeniom przedsiębiorstw, takim jak połączenie wzywającego z HypoVereinsbank, a miało jedynie chronić Bank Pekao przed szkodliwymi skutkami działalności konkurencyjnej prowadzonej przez wzywającego w Polsce" - napisano w komunikacie.
"Ponadto w opinii wzywającego zobowiązanie, którego celem – lub przynajmniej skutkiem - jest ograniczenie konkurencji ze strony wzywającego na terenie Polski tylko do działalności poprzez Bank Pekao narusza prawa konkurencji UE, które od momentu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej ma bezpośrednie zastosowanie i że zobowiązanie to należy uznać za już nieobowiązujące" - dodano.
UniCredito odniósł się także w wezwaniu do planowanych redukcji zatrudnienia w połączonym już banku. Według banku zmniejszenie zatrudnienia będzie konieczne, jednak Włosi liczą, że większość pracowników odejdzie z przyczyny naturalnych.
„W kontekście oczekiwanego połączenia Banku BPH i Banku Pekao, wzywający przewiduje, iż pewna redukcja zatrudnienia, zwłaszcza na poziomie funkcji centrali i zaplecza, będzie nieunikniona, jednak jej skala i czas przeprowadzenia powinny być dobrane w taki sposób, aby zwolnienia nie miały istotnych skutków natury socjalnej" – można przeczytać w wezwaniu.
"Oznacza to, że główną rolę odegrają w tym wypadku odejścia pracowników z przyczyn naturalnych. Ponadto, wzywający przewiduje podjęcie szeregu działań mających na celu uniknięcie ewentualnego ryzyka operacyjnego o podłożu kadrowym związanego z połączeniem" – czytamy także.
M.D./M.C.
Na podstawie: GPW, PAP




























































