Od początku roku ropa podrożała już o 48%, zaś w całym 2007 odnotowano wzrost o 57%. Zdaniem wielu finansistów surowce są obecnie najlepszą lokatą kapitału w obliczu słabnącego dolara. Amerykańska waluta znowu traci na wartości ze względu na bardzo niskie stopy procentowe utrzymywane przez Rezerwę Federalną. Obecnie stopa funduszy federalnych wynosi zaledwie 2% (przy inflacji 4,2%) i zdaniem większości ekonomistów w ciągu najbliższych miesięcy raczej nie pójdzie w górę.
Efektem tego jest rosnący kurs EUR/USD, który w poniedziałek rano po raz pierwszy od trzech tygodni przekroczył poziom 1,58$. Słabszy dolar czyni ropę i inne surowce tańszymi dla inwestorów dysponujących innymi walutami, co przyczynia się do napływu świeżego kapitału i podnosi ich ceny.
„Za wszelką cenę unikajcie dolara. Najlepszą inwestycją 2008 roku będą surowce” – powiedział dzisiaj w Szanghaju Jim Rogers, który razem z Georgem Sorosem zakładał fundusz Quantum.
W rezultacie o godzinie 9:20 baryłka ropy marki Brent kosztowała 142,35 dolary i była o prawie dwa dolary droższa niż na zamknięciu piątkowych notowań. Za baryłkę surowca gatunku Light Crude płacono 141,70$, a więc o 1,5$ więcej niż przed weekendem.
Ciekawe wnioski płyną też z lektury cotygodniowego raportu amerykańskiej Commodity Futures Trading Commission. Według tych danych duzi spekulanci (fundusze, banki inwestycyjne) nie bacząc na groźby amerykańskich polityków zwiększyli swoje zaangażowanie w kontraktach na ropę – liczba długich pozycji netto (ilość pozycji długich pomniejszona o liczbę pozycji krótkich) wzrosła o 90% i wyniosła 24.217 kontraktów.
K.K.

































































