W styczniu amerykańska gospodarka straciła 598 tysięcy miejsc pracy – to najgorszy wynik od 1974 roku i zarazem niższy od szacunków ekonomistów. Ponadto dane za grudzień zostały zrewidowane w dół o 53 tys. Stopa bezrobocia podskoczyła z 7,2% do 7,6% i jest najwyższa od 17 lat.
Tak zła kondycja rynku pracy świadczy o bardzo poważnej recesji i zmniejsza szanse na szybkie ożywienie gospodarcze. Jednakże nowojorscy inwestorzy nie tracą nadziei, że zaproponowany przez ekipę prezydenta Baracka Obamy pakiet pobudzający gospodarkę wyrwie Stany Zjednoczone z objęć recesji. Na Wall Street twierdzi się nawet, że fatalne wieści z gospodarki jeszcze przyspieszą tempo prac legislacyjnych w Senacie.
Dzięki tym spekulacjom nowojorskie parkiety zostały opanowane przez giełdowe byki. Po czterdziestu minutach handlu Dow Jones rósł o 1,6%, osiągając wartość 8.197 pkt. Indeks S&P500 zwyżkował o 1,5%, notując wynik 858 pkt. Nasdaq szedł w górę o 1,6%, dochodząc do poziomu 1.571 pkt.
W gronie 30 największych najlepiej radzą sobie akcje instytucji finansowych z walorami Bank of America na czele. Kurs tego banku, który w tym tygodniu stracił jedną trzecią swojej wartości, zwyżkuje o 15%. Po rynku krążą plotki, że w poniedziałek Departament Skarbu przedstawi nowy plan pomocy dla sektora finansowego.
K.K.






























































