Z publikacji dzisiejszych danych makro wynika, że z amerykańską gospodarką nie jest aż tak źle, jak to wieszczyli najwięksi pesymiści. Według raportu firmy ADP Employment zatrudnienie w maju wzrosło o 40 tysięcy etatów, mimo że analitycy spodziewali się jego spadku o 10 tys. Jednak miesiąc wcześniej dane te również pokazały wzrost zatrudnienia, a publikowane dwa dni później oficjalne statystyki rządowe wyraźnie pokazały jego spadek.
Lepsze od oczekiwań ekonomistów okazały się także zrewidowane dane o wydajności pracy, która w pierwszym kwartale wzrosła o 2,6% r/r. Wstępne szacunki Departamentu Pracy mówiły o dynamice rzędu 2,2%.
Za to mieszany obraz sytuacji pokazał raport ISM dotyczący koniunktury w sektorze usług. Co prawda majowy odczyt tego wskaźnika był nieco lepszy od prognoz (51,7 pkt względem oczekiwań na poziomie 51,0 pkt.), to wzrost w segmencie gospodarki wytwarzającym ponad 70% amerykańskiego PKB wciąż pozostaje chwiejny. Zwłaszcza że koniunkturę napędzają głównie zamówienia eksportowe, firmy redukują zatrudnienie, a poważnym zagrożeniem dla całej gospodarki są bardzo szybko rosnące ceny (subineks ten wzrósł o 4,9 pkt., do wartości 77 pkt.).
W rezultacie po czterdziestu minutach handlu Dow Jones zyskiwał 0,1%, osiągając wartość 12.416 pkt. Indeks S&P500 pozostawał na poziomie wtorkowego zamknięcia, notując wynik 1.377,6 pkt. Nasdaq rósł o 0,2%, osiągając wartość 2.485 pkt.
K.K.





























































