„Apeluję do ludu Indii, aby okiełznał swą pasję do złota” – powiedział indyjski minister finansów Palaniappan Chidambaram. Tego typu wypowiedzi zdradzają rosnącą desperację władz Indii w zwalczaniu importu złota.
W tym samym zdaniu minister zagroził, że „w razie konieczności” rząd podejmie dalsze kroki w celu ograniczenia importu złota. Indie są obok Chin największym konsumentem żółtego metalu. Ale w przeciwieństwie do Państwa Środka nie mają własnego wydobycia i praktycznie całe nowe złoto trafiające na rynek pochodzi z importu.
To nie podoba się władzom w New Delhi, które z niepokojem patrzą na rosnący deficyt na rachunku obrotów bieżących. Tylko w kwietniu import złota do Indii wzrósł o 138% rdr i osiągnął wartość 7,5 mld dolarów. To ponad 40% odnotowanego w tym miesiącu deficytu handlowego.

| »Władze Indii wypowiedziały wojnę złotu |
Z tego powodu indyjski rząd narzuca kolejne ograniczenia w nabywaniu złota, które wśród Hindusów ma wyjątkowy status społeczny i kulturowy. Aby zmniejszyć import, władze dwukrotnie podniosły cło (z 2% do 6%), zakazały bankom udzielania pożyczek na zakup kruszcu i wprowadziły limity importowe dla niektórych podmiotów.
| »Import złota do Indii pod znakiem zapytania |
W ubiegłym roku Hindusi kupili 864,2 ton złota, czyli o 12% mniej niż w rekordowym 2011 r. Ale zdaniem szefa doradców ekonomicznych indyjskiego premiera import złota powinien zostać zredukowany do ok. 700 ton rocznie.
Jednakże polityka zniechęcania Hindusów do złota odniosła efekt odwrotny od zamierzonego: tylko w pierwszym kwartale 2013 roku w Indiach sprzedano 256,5 ton kruszcu, a więc o 27% więcej niż przed rokiem – wynika z danych Światowej Rady Złota. Równie dobrze zapowiada się także drugi kwartał. Haresh Soni – prezes federacji hinduskich jubilerów – twierdzi, że od kwietnia do czerwca indyjski import złota wzrośnie o 47% rdr i sięgnie 225 ton.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl































































