W czwartek główne nowojorskie indeksy giełdowe odnotowały niewielki wzrosty (z wyjątkiem Nasdaqu, który zyskał ponad 1%). Zdaniem analityków zwyżkę tą zawdzięczaliśmy spadkowi cen ropy, co podniosło notowania linii lotniczych, firm transportowych oraz spółek handlowych. Jednak już w piątek kurs „czarnego złota” znów zaczął rosnąć – baryłka tego surowca kosztuje już ponad 134$ i jest o przeszło 2% droższa niż wczoraj.
W ostatnich dniach można też zaobserwować zmianę nastrojów na Wall Street na bardziej pesymistyczne, co zaczęło się od obaw związanych z podwyżką kosztów kredytu, jaką jeszcze w tym roku inwestorom może zafundować Rezerwa Federalna.
Odczucia te znajdują potwierdzenie w ostatnich danych NYSE, według których liczba krótkich pozycji na amerykańskich akcjach wzrosła o 7,44% względem poprzedniego tygodnia, ustanawiając w ten sposób nowy rekord wszech czasów. Inwestorzy obstawiają zwłaszcza spadki notowań niektórych banków, w tym Washington Mutual oraz Wachovia Corp.
Temu ostatniemu bankowi szkodzi też ostatni raport Merrill Lynch, według którego akcje Wachovi są „w stanie śmierci klinicznej” ( w oryginale: „capitulation mode”). W związku z tym specjaliści z Merrill Lynch obniżyli cenę docelową tych walorów.
Obraz branży finansowej pogarszają też analitycy z Lehman Brother, których zdaniem dwie sponsorowane przez rząd firmy pomagające w finansowaniu rynku nieruchomości – Fannie Mae oraz Freddie Mac – w drugim kwartale odnotują jeszcze większe straty niż w pierwszym.
Patrząc na te informacje nie może dziwić, że o godzinie 13:40 kontrakty terminowe na indeks S&P500 zniżkują o 0,75%, zaś futures na Nasdaq tracą już 0,8%.
K.K.
































































