Co prawda sztorm Artur nie wyrządził krzywdy instalacjom naftowym, to jednak meksykańskie władze zamknęły dwa z trzech głównych portów, z których do Stanów Zjednoczonych odpływa 80% ropy eksportowanej z Meksyku. Zdaniem meksykańskiego naftowego monopolisty – koncernu Petroleos Mexicanos – takie tymczasowe ograniczenia nie powinny mieć wpływu na wielkość eksportu surowca.
Okres od czerwca do września charakteryzuje się sezonowym wzrostem cen ropy, ponieważ rośnie zużycie tego surowca wynikające z sezonu wakacyjnych wyjazdów w Stanach Zjednoczonych i Europie. Z drugiej strony huragany pojawiające się na środkowym Atlantyku mogą zagrozić ciągłości dostaw z regionu Zatoki Meksykańskiej.
W poniedziałek o godzinie 9:10 baryłka ropy marki Brent kosztowała 126,93 dolary, czyli o ponad dolara mniej niż na zamknięciu piątkowych notowań. Za taką samą ilość ropy WTI płacono 126,80$, a więc o 55 centów mniej niż przed weekendem.
Tymczasem w niedzielę iracki minister ds. ropy Hussein al-Shahristani powiedział agencji Reuters, że wydobycie w Iraku jest największe od wybuchu wojny i obecnie przekracza poziom 2 mln baryłek na dobę.
Handlujący ropą ze zwiększoną uwagą obserwują też udział spekulantów, a amerykańska Commodity Futures Trading Commission prowadzi kilka śledztw w sprawie manipulacji kursem „czarnego złota”. Według ostatnich danych CFTC w ubiegłym tygodniu liczba długich pozycji utrzymywanych przez fundusze hedgingowe spadła o połowę i osiągnęła liczbę 25.867kontraktów.
K.K.































































