Tradycyjnie też do wzrostu ceny ropy przyczynia się też słabnący dolar. Ropa, podobnie jak i inne towary, jest traktowana jak inwestycja alternatywna dla amerykańskiej waluty. Stąd zmiana kursu dolara wobec głównych walut światowych tradycyjnie wpływa odwrotnie na cenę towarów. Dodatkowo słabnąca amerykańska waluta sprawia, że koszt zakupu surowca przez odbiorców z krajów posługujących się walutami innymi niż dolar amerykański jest niższy.
Do osłabienia się dolara i wzrostu cen ropy przyczyniły się dane z amerykańskiego rynku pracy oraz osłabienie się niepokoju dotyczącego sytuacji budżetowej w Grecji. Taka sytuacja zmieniła nastawienie inwestorów, którzy nabrali chęci do inwestowania w bardziej ryzykowne instrumenty. Mike Wittner, analityk rynku ropy w Societe Generale, w wypowiedzi dla agencji Reuters ocenia, że „następuje powrót do operacji ryzykownych. Kwestia grecka wydaje się być wyeliminowana”.
Wittner stwierdza też, że „rynek ropy znajduje się obecnie w pobliżu górnej granicy przedziału, w którym oscyluje od października. (...)”. Na koniec dodaje, że w jego ocenie rynku byka wykraczającego poza obserwowany przedział nie należy się spodziewać.
Niektórzy analitycy jednak prognozują, że cena ropy może na krótko pokonać swoje maksimum z 2010r. na wynoszące 84USD za baryłkę. Zdaniem Edwarda Meira, analityka MF Global, „rynek chętnie przetestowałby maksimum z 2010r. na poziomie 83,95USD”.
Cena ropy w o godzinie 15.18 wyniosła 80,64USD za baryłkę co oznacza wzrost w stosunku do poprzedniego dnia notowań o 0,7%.
TR






























































