2006-12-28 11:44 Źródło: Bankier.pl
Rekordy i co dalej: prognozy dla Wall Street na 2007 rok
Na Wall Street trwa jeszcze gorączka związana z tegorocznym „rajdem Świętego Mikołaja” podczas gdy analitycy spoglądają w przyszłość zastanawiając się nad tym, czy możliwe jest utrzymanie tegorocznego tempa wzrostu cen akcji także i w nadchodzących dwunastu miesiącach. Pomimo pewnych wątpliwości związanych ze stanem gospodarki amerykańskiej większość prognoz jest optymistyczna.
Najstarszy indeks nowojorskiej giełdy, Dow Jones Industrial Average poprawił wczoraj po raz kolejny swój historyczny rekord po raz pierwszy w ciągu 110 lat notowań przekraczając poziom 12,500 punktów. Wynik ten jest swoistym zwieńczeniem roku, który przyniósł inwestorom w USA największe zyski od trzech lat.
Obserwatorzy są zgodni, że do najważniejszych czynników, które pozwoliły na tak dobry wynik giełdy amerykańskiej w 2006 roku należą rekordowa pod względem wartości ilość transakcji fuzji i przejęć oraz zaprzestanie przez Fed zaostrzania polityki monetarnej.
Na rynku akwizycji wydano za Oceanem w tym roku 1.76 bln USD, co oznacza poprawienie poprzedniego, pochodzącego z 2000 roku rekordu. Największe transakcje, takie jak przejęcie BellSouth Corp. przez AT&T Inc. za 84.6 mld USD pobudzały wyobraźnię graczy zachęcając do wzmożonych zakupów. Tymczasem zahamowanie wzrostu stóp procentowych sprawiło, że rynek akcji stał się ponownie bardziej atrakcyjnym miejscem do inwestowania.
Prognozując dalszy rozwój wypadków w przyszłym roku optymiści skłonni są zakładać, iż oba te czynniki w dalszym ciągu oddziaływać będą na sytuację na rynkach kapitałowych w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem analityków średni poziom współczynnika C/Z jest w dalszym ciągu na tyle niski, że pozbywanie się konkurencji poprzez akwizycje wydaje się wciąż atrakcyjnym rozwiązaniem.
Więcej niepewności towarzyszy dalszym decyzjom Banku Rezerwy Federalnej. Powszechne są wprawdzie spekulacje, że Fed zechce obniżyć stopy procentowe aby stymulować słabnące tempo wzrostu gospodarczego, ale wypowiedzi sterników amerykańskiej polityki monetarnej są w tym względzie co najmniej tajemnicze. Gdyby okazało się, że przewagę zdobędzie frakcja „jastrzębia” utożsamiana z szefem Fed z Richomnd, Jeffreyem Lackerem, to może to okazać się sporym rozczarowaniem dla rynku kapitałowego.
Różnie można także oceniać perspektywy rentowności spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie. Analitycy Thomson Financial przewidują, że zyski korporacyjne wzrosną w przyszłym roku o 9.2%, co można by uznać za świetny wynik, gdyby nie fakt, że spełnienie się tej prognozy oznaczać będzie przerwanie passy 13 lat z rzędu, kiedy to rentowność podmiotów gospodarczych rosła w dwucyfrowym tempie.
Ostatecznie w cieniu optymistycznych prognoz na przyszły rok czai się ryzyko, o którym niewielu chce otwarcie mówić, w nadziei, że w ten sposób uda się „zakląć” rzeczywistość. Kurczenie się rynku nieruchomości, niższy poziom wydatków konsumpcyjnych oraz słabnące tempo wzrostu gospodarczego – to wszystko symptomy, które sprawiają, że co śmielsi analitycy zastanawiają się nad tym, czy nad największą gospodarką świata nie wisi groźba „słowa na r” – recesji. Pomimo to aż 37% inwestorów ankietowanych przez Russell Investment Group stwierdziło, że akcje spółek amerykańskich są wciąż niedowartościowane, co jest najlepszym wynikiem w historii tego sondażu.
S.R.
Najstarszy indeks nowojorskiej giełdy, Dow Jones Industrial Average poprawił wczoraj po raz kolejny swój historyczny rekord po raz pierwszy w ciągu 110 lat notowań przekraczając poziom 12,500 punktów. Wynik ten jest swoistym zwieńczeniem roku, który przyniósł inwestorom w USA największe zyski od trzech lat.
Obserwatorzy są zgodni, że do najważniejszych czynników, które pozwoliły na tak dobry wynik giełdy amerykańskiej w 2006 roku należą rekordowa pod względem wartości ilość transakcji fuzji i przejęć oraz zaprzestanie przez Fed zaostrzania polityki monetarnej.
Na rynku akwizycji wydano za Oceanem w tym roku 1.76 bln USD, co oznacza poprawienie poprzedniego, pochodzącego z 2000 roku rekordu. Największe transakcje, takie jak przejęcie BellSouth Corp. przez AT&T Inc. za 84.6 mld USD pobudzały wyobraźnię graczy zachęcając do wzmożonych zakupów. Tymczasem zahamowanie wzrostu stóp procentowych sprawiło, że rynek akcji stał się ponownie bardziej atrakcyjnym miejscem do inwestowania.
Prognozując dalszy rozwój wypadków w przyszłym roku optymiści skłonni są zakładać, iż oba te czynniki w dalszym ciągu oddziaływać będą na sytuację na rynkach kapitałowych w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem analityków średni poziom współczynnika C/Z jest w dalszym ciągu na tyle niski, że pozbywanie się konkurencji poprzez akwizycje wydaje się wciąż atrakcyjnym rozwiązaniem.
Więcej niepewności towarzyszy dalszym decyzjom Banku Rezerwy Federalnej. Powszechne są wprawdzie spekulacje, że Fed zechce obniżyć stopy procentowe aby stymulować słabnące tempo wzrostu gospodarczego, ale wypowiedzi sterników amerykańskiej polityki monetarnej są w tym względzie co najmniej tajemnicze. Gdyby okazało się, że przewagę zdobędzie frakcja „jastrzębia” utożsamiana z szefem Fed z Richomnd, Jeffreyem Lackerem, to może to okazać się sporym rozczarowaniem dla rynku kapitałowego.
Różnie można także oceniać perspektywy rentowności spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie. Analitycy Thomson Financial przewidują, że zyski korporacyjne wzrosną w przyszłym roku o 9.2%, co można by uznać za świetny wynik, gdyby nie fakt, że spełnienie się tej prognozy oznaczać będzie przerwanie passy 13 lat z rzędu, kiedy to rentowność podmiotów gospodarczych rosła w dwucyfrowym tempie.
Ostatecznie w cieniu optymistycznych prognoz na przyszły rok czai się ryzyko, o którym niewielu chce otwarcie mówić, w nadziei, że w ten sposób uda się „zakląć” rzeczywistość. Kurczenie się rynku nieruchomości, niższy poziom wydatków konsumpcyjnych oraz słabnące tempo wzrostu gospodarczego – to wszystko symptomy, które sprawiają, że co śmielsi analitycy zastanawiają się nad tym, czy nad największą gospodarką świata nie wisi groźba „słowa na r” – recesji. Pomimo to aż 37% inwestorów ankietowanych przez Russell Investment Group stwierdziło, że akcje spółek amerykańskich są wciąż niedowartościowane, co jest najlepszym wynikiem w historii tego sondażu.
S.R.



Dodaj komentarz